Reklama

Urodziny dzieci potrafią być tematem wielu rodzinnych dyskusji. Jedni rodzice organizują wielkie przyjęcia z animatorem, salą zabaw i wymyślnym menu. Inni stawiają na kameralne spotkanie w domu i prosty poczęstunek. Gdzie jednak jest granica między skromnością a oszczędzaniem kosztem dzieci? Zdaniem naszej czytelniczki mama jubilata przesadziła.

„Wrócił głodny i zapytał, czy mogę zrobić mu kanapkę”

Dzień dobry, mój syn Franek ma prawie sześć lat i od września idzie do zerówki. W przedszkolu bardzo zżył się z grupą, więc kiedy dostał zaproszenie na urodziny jednego z kolegów, był zachwycony.

Przez kilka dni wybierał prezent, pytał, kiedy w końcu będzie sobota, i nie mógł się doczekać spotkania z dziećmi. To były urodziny organizowane w domu. Nie oczekiwałam żadnych cudów. Naprawdę nie chodzi o to, żeby ktoś wydawał fortunę na przyjęcie dla sześciolatków. Wiem, że wszystko jest dziś drogie, a każdy rodzic ma inne możliwości.

Uważam jednak, że jeśli zaprasza się dzieci na kilka godzin, to wypada zadbać o coś więcej niż postawić na stole miskę chipsów. Kiedy odebrałam Franka, od razu zauważyłam, że jest jakiś markotny. Myślałam, że pokłócił się z kolegami albo coś mu nie wyszło podczas zabawy.

W domu pierwsze, co zrobił, to poprosił o jedzenie. Zapytałam, czy na urodzinach nie było pizzy. Powiedział, że nie. Były paluszki, chipsy, ciasteczka i jakieś przekąski. Dzieci dostały też napoje, ale nie było żadnego normalnego posiłku.

Przyznam, że byłam zaskoczona. Przecież dzieci w tym wieku są cały czas w ruchu. Biegają, bawią się, skaczą. Kilka godzin na samych przekąskach to naprawdę niewiele.

„Nie chodziło o luksusy, tylko o zwykłą pizzę”

Najbardziej zdziwiło mnie to, że mama jubilata wcale nie jest osobą, której nie stać na takie rzeczy. Nie zaglądam nikomu do portfela, ale widzę, jak żyją inni ludzie. Wiem, że niedawno robiła generalny remont mieszkania, regularnie kupuje drogie rzeczy, a na paznokcie chodzi co dwa tygodnie jak w zegarku.

Nie oceniam ludzi, ale myślałam: naprawdę nie można było raz wydać tych kilkudziesięciu złotych na pizzę dla dzieci? Nie mówię o cateringu, słodkim stole i dekoracjach z internetu. Pizza i zwykły tort z cukierni naprawdę nie są jakimś luksusem. Dzieci nie potrzebują wymyślnych atrakcji. One chcą zdmuchnąć świeczki, zjeść kawałek tortu i dostać kawałek pizzy.

Nie chciałam robić awantury. Zadzwoniłam do niej spokojnie, bo zwyczajnie chciałam zrozumieć, jak to wyglądało. Powiedziałam, że Franek wrócił głodny i że może warto było przygotować coś bardziej konkretnego. Jej reakcja kompletnie mnie zaskoczyła.

Powiedziała, że jestem roszczeniowa, że powinnam się cieszyć, że w ogóle zaprosiła moje dziecko, i że nie będzie wydawać pieniędzy tylko dlatego, że inni rodzice mają takie oczekiwania.

Było mi przykro. Nie chodziło mi o to, żeby ją zaatakować. Po prostu pomyślałam, że przyjęcie dla dzieci powinno być przede wszystkim dla dzieci. Może faktycznie każdy ma inne podejście? Ale ja na pewno bym nie pozwoliła, żeby jakieś dziecko wyszło głodne z urodzin mojego syna.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Komentarz redakcji

Nie ma jednego przepisu na organizację kinderbalu. Dla jednych rodzin najważniejsza będzie zabawa, dla innych poczęstunek, a jeszcze inni zdecydują się na huczne przyjęcie z prezencikami dla gości. Warto pamiętać, że rodzice mają różne możliwości finansowe i różne podejście do takich okazji.

Z drugiej strony zaproszenie grupy dzieci na kilka godzin wiąże się z pewną odpowiedzialnością. Nawet skromne przyjęcie w mieszkaniu nie musi oznaczać dużych wydatków, ale dobrze zadbać o podstawowe potrzeby małych gości – zwłaszcza o to, żeby po intensywnej zabawie nie wracali do domu głodni.

W tej historii trudno ocenić, co dokładnie wydarzyło się podczas urodzin. Być może mama jubilata miała swoje powody, by zorganizować przyjęcie właśnie w taki sposób. Jedno jest pewne – warto rozmawiać, ale też pamiętać, że dziecięce urodziny mają przede wszystkim sprawić radość najmłodszym.

Czytaj także: Zrobiła dziecku skromne urodziny w domu. „Oluś się popłakał. Goście to same snoby”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...