Chore dziecko nie zostało wpuszczone do zoo: totalny brak empatii!
Znana blogerka poskarżyła się w sieci na obsługę poznańskiego zoo, która nie wpuściła jej z dzieckiem na teren ogrodu. Powodem był... jeździk. Mama schowała go do plecaka, by w razie potrzeby ułatwić choremu dziecku poruszanie się. Okazało się, że używanie tego typu pojazdów jest w zoo zabronione.
Mama znana w sieci jako @Lekarka na roślinach opisała przykrą sytuację, jaka spotkała jej rodzinę w miniony weekend. Z okazji urodzin rodzice zabrali synka do zoo w Poznaniu, ale przez bezduszne przepisy nie mogli wejść do środka!
Dziecko nie zostało wpuszczone do zoo: przez jeździk!
Mały Alex potrzebuje jeździka, bo choruje na rdzeniowy zanik mięśni (SMA typ 1). Rodzice przezornie schowali pojazd do plecaka, by w razie czego mieć go pod ręką, poza tym miał się przydać jeszcze po wyjściu z ogrodu. Pani przy bramce zwróciła jednak uwagę, że wnoszenie jakichkolwiek pojazdów do zoo jest niezgodne z regulaminem. Rodzice byli bezradni, czuli, że ich dziecko jest gorzej traktowane z powodu swojej niepełnosprawności.
„Żyjemy z dzieckiem z niepełnosprawnością, starając się funkcjonować jak najbardziej normalnie, ten jeździk to aktualnie nasze podstawowe udogodnienie (!). Kiedy Pani w Zoo zakazała wejścia z jeźdzkiem, najpierw staraliśmy się wytłumaczyć, dlaczego jest on dla nas ważny. Nie chciała słuchać” – napisała mama Alexa.
Sytuacja pogarszała się z minuty na minutę. Para skorzystała w końcu z pomocy ochroniarza, który zgodził się przechować jeździk w portierni. Rodzinie trudno już było jednak cieszyć się z wizyty w zoo. A po nagłośnieniu sprawy w mediach rodzicom zarzucono „cwaniakowanie”! Niektórzy anonimowi internauci nazywali nawet mamę chłopca „madką”, która chciałaby specjalnych przywilejów dla swojego dziecka.
„Kolejny wpis @zoopoznan na Facebooku tylko utwierdził w przekonaniu, że zupełnie nie rozumieją problemu, a to, co działo się w komentarzach, jeszcze bardziej dało do myślenia. Kiedyś znajoma powiedziała ze zdziwieniem: „Naprawdę bierzesz pod uwagę, że wyślesz kiedyś Alexa do prywatnego przedszkola? Przecież tam rodzicom sprawia problem przyniesienie na urodziny tortu bez laktozy, żeby dzieciom z nietolerancją nie było przykro. Naprawdę myślisz, że ktoś tam się dostosuje do TWOJEGO DZIECKA Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ?”. Kiedy mi to powiedziała, czułam się, jakby mnie ktoś spoliczkował, ale teraz patrząc na komentarze na fb poznańskiego zoo, widzę, że mówiła prawdę. Ludzi obchodzi płód w brzuchu, ale chore dziecko już nie. I ludzie się nie dostają – BO.REGULAMIN, bo mojemu zdrowemu dziecku będzie przykro i jak ja mu to wytłumaczę”.
Sprawę skomentowała nawet publicznie oburzona Dorota Zawadzka, od razu wskazując na konsekwencje, które powinna ponieść zarówno pani z obsługi zoo, jak i kierownictwo ogrodu.
Jak słusznie zauważyła mama chorego Alexa, kara dla pani z zoo niewiele da. Potrzebne są fundamentalne zmiany w głowach innych ludzi, a empatii należałoby zacząć uczyć już w przedszkolach.
Zobacz też: