Reklama

Niestety, to co dla jednych jest tylko zabawnym i niewinnym filmikiem mającym zbierać polubienia, dla innych staje się powodem do zadania bardzo trudnych i niezwykle ważnych pytań o granice prywatności najmłodszych. W sieci wybuchła właśnie potężna dyskusja po tym, jak popularny profil „coś tu nie gra” udostępnił jedno z najnowszych nagrań znanej w internecie rodziny Clarke. Krótki filmik przedstawiający dziewczynkę o imieniu Grace z rodzeństwa z pięcioraczków, zatytułowany przez jej bliskich dość beztrosko, wywołał wśród wielu internautów spore poruszenie.

Zamiast spodziewanej, radosnej i naturalnej dziecięcej ekspresji, uważni obserwatorzy dostrzegli na ekranie coś, co budzi głęboki sprzeciw i zmusza do głośnego przypomnienia prostej zasady, że mały człowiek nie jest zabawką stworzoną do generowania internetowych zasięgów.

Gotowa do występu przed kamerą. Ten z pozoru wesoły taniec dziewczynki wywołał burzę

Na udostępnionym materiale wideo widzimy małą Grace, która stoi bezpośrednio przed lodówką w kuchni, a obiektyw telefonu jest już od samego początku idealnie na nią skierowany. Zamiast spontanicznego, radosnego podskakiwania, jakie znamy z codziennego życia z kilkulatkami, na nagraniu słyszymy kontrolujący głos matki, która pyta córkę, czy jest gotowa na start. Dziewczynka z pełną powagą kiwa potulnie głową, po czym na dany sygnał zaczyna wykonywać wyuczone ruchy taneczne do przyśpiewu swojej mamy.

Całość została opublikowana w internecie z opisem mówiącym o tym, że mała tak mocno tańcowała, że aż zdarła sobie sukienkę. Jednak komentatorzy bardzo słusznie i bezlitośnie punktują tę pozorną naturalność, pokazując, że dziewczynka nie zaczęła pląsać sama z siebie pod wpływem nagłego impulsu czy dobrego humoru. Została po prostu precyzyjnie ustawiona przed kamerą w roli małej aktorki, dostała jasną komendę do rozpoczęcia show i zaczęła idealnie wykonywać to, czego w danym momencie oczekiwali od niej nastawieni na nagranie dorośli. To właśnie ta sztuczność i mechaniczność zachowania u tak małego dziecka budzą największy, uzasadniony niepokój.

Prywatność dziecka na sprzedaż. Ile razy kamera będzie ważniejsza niż beztroskie dzieciństwo?

Problem poruszony w tej dyskusji dotyka o wiele głębszego zjawiska, jakim jest zamienianie każdej, najbardziej intymnej i prozaicznej chwili z życia malucha w gotowy kontent do publikacji w mediach społecznościowych. Zastanawiające jest to, ile razy jeszcze zwykła, domowa codzienność ma zostać bezpowrotnie utracona na rzecz nagrania kolejnej rolki, tiktoka czy relacji na żywo. Kiedy telefon komórkowy staje się ważniejszy niż pozwolenie dziecku na to, by po prostu mogło być dzieckiem, przekraczamy niebezpieczną granicę, zza której bardzo trudno będzie później wrócić.

Mała dziewczynka, zamiast biegać bez celu, brudzić się i testować świat na własnych warunkach, od najmłodszych lat uczy się, że na hasło „ready” musi natychmiast przybrać odpowiednią minę, uśmiechnąć się i zrobić występ dla tysięcy całkowicie obcych, anonimowych ludzi siedzących przed ekranami.

Dziecko to nie jest maskotka, której można wydać rozkaz w stylu: tańcz, a my to zaraz opublikujemy i będziemy liczyć serduszka pod postem. To potworne, że tak wiele osób wciąż nie widzi w tym mechanizmie absolutnie żadnego problemu, traktując codzienne pokazywanie prywatności swoich pociech jako nowoczesny pamiętnik, a nie jako realne naruszenie ich podstawowych praw do intymności i spokoju.

Jak mądrze chronić wizerunek malucha w sieci? Czas na wyznaczenie twardych granic

Wychowanie młodego pokolenia w dobie wszechobecnego internetu wymaga od nas, dorosłych, ogromnej odpowiedzialności, dojrzałości i przede wszystkim postawienia dobra dziecka na pierwszym miejscu, daleko przed własnymi ambicjami czy korzyściami finansowymi. Każdy film, każde zdjęcie i każda intymna wpadka rzucona w przestrzeń cyfrową zostaje tam na zawsze i w przyszłości może stać się powodem do potężnych kompleksów, lęków czy rówieśniczego nękania w szkole.

Musimy wreszcie zacząć głośno i otwarcie rozmawiać o tym, jak niszczycielski wpływ na psychikę kilkulatka ma permanentne dorastanie w błysku fleszy i pod ciągłą oceną tysięcy ludzi. Dziecko potrzebuje bezpiecznego domu, w którym zasady są stałe, a miłość rodziców jest bezwarunkowa i nie zależy od tego, jak pięknie maluch zatańczy przed obiektywem smartfona. Prawo dzieci do spokojnego, prywatnego i wolnego od cyfrowej presji dzieciństwa to najważniejszy obowiązek, z jakiego musimy się jako dorośli wywiązywać każdego dnia.

Zobacz też: Syn błagał, by zabrała go od dziadków. „Gdy powiedział, co babcia każe mu robić wieczorami, od razu wsiadłam w auto”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...