Reklama

Jeszcze kilkanaście lat temu zabawa w dorosłość kończyła się na podkradaniu mamie szminki czy lakieru do paznokci. Dziś coraz młodsze dziewczynki oglądają recenzje kosmetyków na TikToku, tworzą własne wieloetapowe rutyny pielęgnacyjne, a kieszonkowe wydają na kosmetyki o wartości nawet kilkuset złotych.

Rodzice przyznają, że trudno nadążyć za nową modą. Tym bardziej że nie chodzi już o pojedynczy kosmetyk, ale o cały styl życia, który media społecznościowe przedstawiają jako coś zupełnie normalnego.

Czym jest trend „Sephora Kids”?

„Sephora Kids” to określenie, które w ostatnich latach zyskało popularność w mediach społecznościowych. Odnosi się do dzieci – najczęściej dziewczynek w wieku około 9-13 lat – które fascynują się pielęgnacją skóry i kosmetykami sprzedawanymi w perfumeriach takich jak Sephora czy Douglas.

Trend narodził się głównie na TikToku. Dziewczynki nagrywają filmy z zakupów, pokazują swoje kosmetyczki, testują luksusowe marki i prezentują wieloetapowe rytuały pielęgnacyjne. Problem polega na tym, że wiele z tych produktów zawiera składniki przeznaczone dla skóry dorosłych, takie jak retinol czy silne kwasy złuszczające. Dermatolodzy apelują do rodziców, by zwracali uwagę na kosmetyki, których używają ich dzieci. Zdrowa dziecięca skóra zazwyczaj nie potrzebuje takiej pielęgnacji, a niewłaściwie stosowane kosmetyki mogą prowadzić do podrażnień i uszkodzenia bariery ochronnej skóry.

Z kolei rodzice zwracają uwagę na jeszcze jeden problem: ceny. Jedno serum potrafi kosztować więcej niż miesięczny abonament za telefon, a zestaw kosmetyków z listy marzeń dziecka nierzadko przekracza kilkaset złotych.

„Z przerażeniem odkryłam, co córka robi w łazience”

– Weszłam do łazienki i sama poczułam się jak bohaterka filmiku na TikToku. Moja 11-letnia córka stała przed lustrem z opaską na włosach i nakładała na twarz kolejne kosmetyki. Najpierw pianka, potem tonik, serum, krem pod oczy, maseczka. Z przerażeniem odkryłam, że od kilku tygodni podkradała moje kosmetyki. Powiedziała, że wszystkie dziewczyny tak robią – opowiada Magdalena, mama piątoklasistki.

Przyznaje, że najbardziej zaskoczyło ją nie samo zainteresowanie kosmetykami, ale skala zjawiska.

– Gdy miałam jedenaście lat, marzyłam o błyszczyku truskawkowym. Dziś dzieci rozmawiają o peptydach, retinolu i kwasach, choć często nie mają pojęcia, do czego służą. Albo gorzej: wiedzą i wydaje im się, że naprawdę tego potrzebują.

„Kosmetyczka córki jest warta więcej niż mój telefon”

Media społecznościowe sprawiły, że dzieci bardzo szybko poznają nowe marki i produkty. Dla wielu z nich kosmetyki stały się elementem budowania pozycji w grupie rówieśniczej.

– Moja córka ma 12 lat. Kilka miesięcy temu poprosiła mnie o krem za prawie 300 zł. Kiedy odmówiłam, usłyszałam, że wszystkie koleżanki już go mają. Potem pokazała mi film na TikToku i powiedziała, że bez tego kosmetyku skóra szybciej się starzeje. Byłam w szoku. Dziecko, które nie ma nawet zmarszczek, zaczęło bać się starzenia – mówi Joanna.

Dodaje, że największym problemem jest presja.

– Nie chodzi już o sam krem. Chodzi o to, że dziewczynki porównują swoje kosmetyczki tak samo, jak kiedyś porównywały piórniki. Córka przy każdej okazji chce dostawać nowe kosmetyki. Gdyby to podliczyć, to jej kosmetyczka ma równowartość najnowszego iPhona – dodaje.

„Nie chodzi tylko o pieniądze”

Rodzice przyznają, że moda na „Sephora Kids” uderza nie tylko w domowy budżet. Problem jest dużo poważniejszy.

– Mam 13-letnią córkę i widzę, że problem jest dużo głębszy. Ona nie chce tych kosmetyków dlatego, że ma problemy ze skórą. Ona chce wyglądać jak influencerki. Ma poczucie, że jeśli nie będzie używała tych samych produktów, będzie gorsza. To mnie martwi bardziej niż ceny – opowiada Agnieszka.

Psychologowie od dawna zwracają uwagę, że media społecznościowe przyspieszają proces dorastania. Dziewczynki coraz wcześniej zaczynają interesować się wyglądem, pielęgnacją i produktami przeznaczonymi dla dorosłych. Z kolei dermatolodzy podkreślają, że dziecięca skóra zwykle potrzebuje jedynie delikatnego oczyszczania, kremu nawilżającego dobranego do wieku oraz ochrony przeciwsłonecznej.

Rodzice stoją dziś przed trudnym zadaniem. Z jednej strony nie chcą odbierać dzieciom radości z eksperymentowania i zabawy. Z drugiej coraz częściej zastanawiają się, gdzie przebiega granica między niewinną fascynacją kosmetykami a presją, która każe dziesięciolatce marzyć o serum przeciwzmarszczkowym.

Bo trend „Sephora Kids” to nie tylko moda na drogie kosmetyki. To znak czasów, w których dzieci coraz częściej chcą wyglądać jak dorośli, zanim zdążą nacieszyć się dzieciństwem.

Zobacz także: Współczesne pokolenie nastolatków nie przetrwa. Wystarczy pójść do galerii handlowej

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...