Reklama

Od dwóch lat jestem w związku z Markiem. Marek ma z pierwszego małżeństwa 15-letnią córkę, Wiktorię. Od samego początku wiedziałam, na co się piszę, starałam się być miła, akceptowałam jego weekendowe spotkania z młodą i nigdy nie robiłam problemów, kiedy płacił na nią wysokie alimenty czy kupował drogie prezenty. Ale to, co wydarzyło się przy planowaniu naszego urlopu, po prostu przekroczyło wszelkie granice.

Córka partnera bezczelnie pcha się na nasze romantyczne wakacje we dwoje, które planowaliśmy od zimy. Marek uważa, że to świetny pomysł, a ja mam ochotę głośno krzyczeć z wściekłości. Dziewczyna ma już piętnaście lat, jest prawie dorosłą kobietą i powinna wreszcie dać swojemu ojcu święty spokój, zamiast psuć nasze wspólne plany.

Miałam wielką nadzieję na intymny, pełen czułości wypad we dwoje, na którym wreszcie odbudujemy naszą bliskość, a skończy się na tym, że będę siedzieć w hotelu z naburmuszoną nastolatką, która i tak całe dnie spędza z telefonem w ręku i ma nas głęboko gdzieś.

Wakacje w rodzinie patchworkowej − jak plany na urlop we dwoje legły w gruzach

Cały ten kryzys zaczął się wczoraj wieczorem, kiedy usiedliśmy do rezerwowania biletów lotniczych do Włoch. Wybraliśmy piękny, kameralny hotelik w Toskanii, stworzony z myślą o parach, gdzie można w spokoju odpocząć od codziennej bieganiny. Nagle Marek dostał SMS-a od swojej byłej żony z informacją, że Wiktoria nie ma planów na drugą połowę sierpnia i bardzo chciałaby polecieć z nami, bo nudzi się w domu. Mój partner w ułamku sekundy rozpromienił się jak mały chłopiec i bez żadnej konsultacji ze mną stwierdził, że po prostu dokupi trzeci bilet, a w pokoju poprosimy o dostawkę.

Zbaraniałam. Przecież te wczasy miały być naszą nagrodą za ciężki rok pracy i okazją do pobycia razem. Kiedy powiedziałam Markowi prosto z mostu, że nie życzę sobie obecności Wiktorii na tym wyjeździe, on oskarżył mnie o to, że jestem złą macochą, nie akceptuję jego przeszłości i próbuję odizolować go od własnego dziecka.

Dziecko z pierwszego małżeństwa a nowy związek − gdzie leży granica rodzicielskiej opieki

Najbardziej rozwala mnie w tym wszystkim fakt, jak bardzo współcześni ojcowie dają wchodzić sobie na głowę dorastającym dzieciom przez toksyczne poczucie winy po rozwodzie. Marek spędza z córką co drugi weekend, kupuje jej wszystko, o co poprosi, a teraz niszczy nasze wspólne marzenia, bo Wiktoria ma taki kaprys. Piętnastolatka to nie jest małe, bezbronne dziecko, które potrzebuje całodobowej opieki. Ona doskonale wie, co robi − widzi, że jej ojciec buduje nowe życie ze mną i swoim zachowaniem próbuje po prostu zaznaczyć teren i pokazać, kto tu naprawdę rządzi.

Słyszałam od znajomych, że w rodzinach patchworkowych to normalna gra, ale ja nie mam zamiaru być darmową nianią i słuchać fochów rozpuszczonej dziewczyny na moim własnym urlopie, za który płacę połowę kwoty z moich ciężko zarobionych pieniędzy. Jeśli teraz ustąpię, to za rok Wiktoria pojedzie z nami w podróż poślubną, a Marek z uśmiechem na twarzy powie, że przecież dziecko ma prawo zwiedzać świat. To jest brak elementarnego szacunku dla partnerki, z którą planuje się przyszłość.

Jak rozmawiać z partnerem o wakacjach bez jego dzieci − apel o wsparcie do innych kobiet

Wczoraj po tej potężnej awanturze w naszym domu zapadła lodowata cisza. Marek śpi na kanapie w salonie, a ja czuję potworny żal, bo zamiast ekscytować się pakowaniem walizek, zastanawiam się, czy ten związek w ogóle ma jakikolwiek sens, skoro zawsze będę na drugim miejscu, daleko za potrzebami jego córki. Rozważam nawet opcję, żeby całkowicie zrezygnować z tego wyjazdu i polecieć na wakacje sama lub z koleżanką, żeby Marek zobaczył, że moje słowa i moje granice też coś znaczą.

Chciałam zapytać inne czytelniczki portalu Mamotoja, inne kobiety żyjące w związkach z facetami z odzysku: jak Wy radzicie sobie z tematem wakacji i dzieci z poprzednich relacji? Czy też potulnie zgadzacie się na obecność nastolatków na Waszych romantycznych wyjazdach, czy potraficie asertywnie wywalczyć czas tylko dla Waszej pary bez wyrzutów sumienia i rodzinnych kłótni?

Pozdrawiam,

Luiza


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Wstyd na całego w miejskim aquaparku. „Moja 5-letnia córka zrobiła przy ratowniku coś, przez co do teraz się czerwienię”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...