„Tak rodzice narażają dzieci na all inclusive. Scena nad tureckim basenem przyprawiła mnie o dreszcze”
Razem z mężem i naszym sześcioletnim synkiem Nikosiem jesteśmy właśnie w Turcji na wakacjach. Wybraliśmy luksusowy hotel, świetne jedzenie, mnóstwo atrakcji, czyli klasyczny wypas. Myślałam, że spędzę ten tydzień w totalnym spokoju. Jednak to, co obserwuję tutaj każdego dnia na basenie, po prostu nie mieści mi się w głowie. Poziom bezmyślności i totalnej zlewki niektórych rodziców przekracza wszelkie granice. Wczoraj byłam świadkiem sytuacji, która dosłownie mnie wmurowała.

Wszystko wydarzyło się wczoraj tuż po obiedzie, kiedy na zewnątrz panował największy upał. Nad głównym basenem grała głośna muzyka, wokół biegały dziesiątki maluchów, a dorośli oblegali bar z darmowymi drinkami. Moją uwagę zwróciła para z Polski, na oko trzydziestokilkulatkowie z dwójką dzieci, mniejszym chłopcem w wieku około trzech lat i trochę starszą dziewczynką.
Bezpieczeństwo dzieci nad wodą to fikcja w luksusowych kurortach
Ci ludzie od samego rana zachowywali się tak, jakby przyjechali na urlop sami, a dzieci były tylko jakimś dodatkiem do bagażu. Siedzieli przy stoliku przy barze, sączyli kolorowe drineczki, głośno się śmiali i bez przerwy gapili w ekrany swoich smartfonów.
W pewnym momencie ich młodszy synek, ten malutki brzdąc, podszedł sam do krawędzi głębokiego basenu dla dorosłych. Nie miał na sobie ani rękawków do pływania, ani żadnego koła, nic. Zaczął biegać po śliskich kafelkach tuż nad samą wodą, potykając się o cudze leżaki. Patrzyłam na to z rosnącym niepokojem i co chwilę zerkałam na jego rodziców. Oni nic. Matka poprawiała okulary przeciwsłoneczne, a ojciec właśnie zamawiał kolejną kolejkę. Kompletnie nie kontrolowali tego, co robi ich własne dziecko w odległości zaledwie kilkunastu metrów od nich.
Dlaczego rodzice nie pilnują dzieci na wakacjach?
Nagle stało się to, czego bałam się najbardziej. Mały chłopiec poślizgnął się na mokrej nawierzchni i z głośnym pluskiem wpadł prosto do głębokiej wody, w miejscu, gdzie dno schodziło na prawie dwa metry. Wokół było mnóstwo ludzi, ale przez ryczącą z głośników muzykę i ogólny gwar nikt z kąpiących się nie zauważył, że dziecko natychmiast poszło pod wodę. Maluch nie potrafił pływać, zaczął gwałtownie machać rączkami, walcząc o każdy łyk powietrza. Spojrzałam szybko na bar − jego rodzice dalej rozmawiali w najlepsze, odwróceni plecami do basenu.
Nie myślałam ani sekundy i z krzykiem rzuciłam się do wody w ubraniu. Wyłowiłam tego małego, przerażonego dzieciaka, zanim zdążył na dobre zachłysnąć się wodą. Kiedy postawiłam go na brzegu, a mały zaczął zanosić się płaczem, dopiero wtedy jego matka łaskawie podniosła wzrok znad telefonu. I wiecie co było najgorsze? Zamiast mi podziękować, zamiast przytulić to trzęsące się ze strachu dziecko, zaczęła na mnie krzyczeć, że robię aferę, że ona przecież miała go na oku i że na basenie jest ratownik, więc mam się nie wtrącać w nie swoje sprawy.
Odpowiedzialne rodzicielstwo a bezmyślność na urlopie
Ta sytuacja otworzyła mi oczy na potworny problem, który widać w tym hotelu na każdym kroku. Ludzie płacą ciężkie pieniądze za urlop, wchodzą w tryb pełnego luzu i wydaje im się, że skoro hotel jest ogrodzony, a wokół kręcą się animatorzy, to ich dzieci są w stu procentach bezpieczne. Zostawiają trzylatki i czterolatki samopas w wodzie, a sami idą spać na leżakach albo piją od rana do wieczora. To nie jest relaks, to jest skrajna nieodpowiedzialność. Odpowiedzialne rodzicielstwo nie ma urlopu, nie da się go zawiesić na kołku w Turcji czy Egipcie tylko dlatego, że bar jest za darmo.
Wysyłam ten list ku przestrodze dla wszystkich, którzy wybierają się w tym roku na zagraniczne wczasy z maluchami. Błagam Was, nie spuszczajcie swoich dzieci z oczu ani na sekundę, zwłaszcza nad wodą. Głośna muzyka, drinki i ekrany telefonów to najgorsi doradcy na urlopie. Ja po wczorajszym dniu mam po prostu traumę i za każdym razem, gdy Nikoś podchodzi do wody, serce staje mi w gardle. Nie bądźcie tacy jak tamta para z baru, bo sekunda nieuwagi może kosztować życie Waszego dziecka, a żadne all inclusive nie jest warte takiego dramatu.
Janka
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Dziadkowie powinni zabrać dzieci na całe wakacje? „To ich obowiązek. Przecież i tak nie pracują”