Zabrała dzieci na wakacje autokarem, a koleżanki ją wyśmiały. „Jak można kisić dziecko 20 godzin?”
W te wakacje postanowiłam zrobić moim chłopcom niespodziankę życia – kupiłam wycieczkę objazdową autokarem do Disneylandu pod Paryżem. Kiedy zadowolona opowiedziałam o tym w biurze, spotkałam się z takim niezrozumieniem i kpinami ze strony koleżanek, że do teraz chce mi się ryczeć.

Gdy tylko wspomniałam, że jedziemy autokarem, w pokoju socjalnym zapadła cisza. Pierwsza odezwała się Marta, która co roku lata z dziećmi na luksusowe wczasy na Kretę. Spojrzała na mnie z takim politowaniem, jakbym co najmniej wywoziła dzieci na syberyjską tułaczkę.
Podróż autokarem z dzieckiem za granicę − czy to faktycznie męka?
Marta od razu podniosła głos i zapytała mnie z pretensją, jak można kisić dziecko przez ponad dwadzieścia godzin w jednej pozycji. Reszta dziewczyn momentalnie podchwyciła temat. Usłyszałam, że to jest czyste znęcanie się nad maluchami, że dzieci dostaną świra, że podróż autokarem z dzieckiem na tak długiej trasie to jakiś średniowieczny pomysł i skrajny egoizm z mojej strony, bo powinnam polecieć samolotem jak cywilizowany człowiek. Jedna z nich palnęła nawet, że jak mnie nie stać na bilety lotnicze dla trzech osób i drogi hotel na miejscu, to powinnam z dziećmi siedzieć na tyłku na działce u mamy, a nie fundować im taki obóz przetrwania.
Siedziałam tam czerwona jak burak, starając się przełykać łzy i tłumaczyć, że przecież moje chłopaki to już nie są niemowlaki w pieluchach. To duże, samodzielne dzieci, które doskonale rozumieją, dokąd jadą i na co się piszą. Dla nich wizyta w świecie Myszy Miki to absolutne spełnienie marzeń, o którym mówią od trzech lat. No ale dla moich wielkich przyjaciółek z pracy jazda autobusem to skrajny obciach i narażanie dzieci na potworne katusze.
Wycieczka do Disneylandu autokarem − koszty a marzenia dzieci
Prawda jest taka, że finanse w dzisiejszych czasach dla samotnej matki bywają bezlitosne. Gdybym miała kupić bilety lotnicze do Paryża dla trzech osób w szczycie sezonu, opłacić transfery, koszmarnie drogi hotel przy samym parku rozrywki i bilety wstępu na własną rękę, musiałabym wziąć potężny kredyt, który spłacałabym przez kolejne pięć lat. Wycieczka zorganizowana autokarem przez sprawdzone biuro podróży kosztowała mnie jedną trzecią tej kwoty. W cenie mamy wszystko − przejazd, ubezpieczenie, noclegi w przyzwoitym hotelu pod miastem, opiekę pilota i wejściówki do parku.
Dla mnie to była jedyna szansa, żeby pokazać dzieciom ten magiczny świat, zanim całkiem wyrosną z bajek. Czy naprawdę jestem złą matką, bo zamiast wygodnego fotela w samolocie oferuję moim synom dwadzieścia godzin spędzonych w nowoczesnym, klimatyzowanym autokarze z Wi-Fi, gniazdkami do ładowania telefonów i toaletą na pokładzie? Moje chłopaki spakowały już powerbanki, pobrały ulubione filmy, kupiły poduszki rogale na szyję i traktują tę całą podróż jak wielką, ekscytującą przygodę. Oni nie mogą się doczekać, a dorosłe baby w pracy robią ze mnie potwora bez serca.
Wakacje autokarem z dziećmi − jak przetrwać długą drogę
Najbardziej boli mnie ten wszechobecny lincz i ocenianie innych przez pryzmat własnego portfela. Łatwo jest krytykować i rzucać jadowitymi uwagami, kiedy mąż zarabia kokosy i co roku funduje wakacje bez liczenia się z kosztami. Ja każdą stówę ciężko wypracowuję na nadgodzinach. Uważam, że długa droga wcale nie musi być traumą. Biuro podróży zaplanowało regularne postoje co trzy, cztery godziny na dużych stacjach benzynowych, gdzie można rozprostować nogi, zjeść coś ciepłego i odetchnąć świeżym powietrzem. Większość trasy i tak przejedziemy nocą, więc dzieciaki po prostu prześpią kilkanaście godzin, a rano obudzą się już prawie we Francji.
Wróciłam do domu z potwornym buczeniem w głowie i zaczęłam się zastanawiać, czy te moje biurowe koleżanki nie mają jednak trochę racji. Może faktycznie porywam się z motyką na słońce i ta podróż okaże się jednym wielkim pasmem marudzenia, bólów brzucha i płaczu? Chciałam zapytać Was, drogie czytelniczki i inne mamy, które mają to już za sobą: czy podróżował ktoś z Was na tak długiej trasie autokarem ze starszymi dziećmi? Czy faktycznie jest się czego bać, czy to po prostu kolejna porcja snobizmu ze strony ludzi, którzy zapomnieli, jak to jest nie mieć kasy na luksusy? Pomóżcie, bo ten cały entuzjazm ze mnie wyparował, a wyjazd już za dwa tygodnie.
Pozdrawiam Was serdecznie,
Ula
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl