Zdjęcie dziecka w sieci. Co dziś naprawdę wolno rodzicowi i co może się zmienić?
Prawie połowa rodziców w Polsce publikuje zdjęcia i filmy swoich dzieci w internecie – to codzienność, nie wyjątek. Jednocześnie temat wraca teraz z nową siłą: instytucje publiczne mówią wprost o potrzebie zmiany przepisów, a nastolatki, których dzieciństwo trafiło kiedyś do sieci, coraz częściej mówią, jak to odebrały.

Z danych przywoływanych w debacie publicznej wynika, że około 40 procent polskich rodziców udostępnia w sieci zdjęcia lub nagrania dzieci. Jednocześnie 45,5 procent nastolatków przyznaje, że rodzice publikują ich wizerunek – 23,6 procent czuje z tego powodu zażenowanie, a 18,8 procent mówi wprost o niezadowoleniu.
To nie dane do oskarżania kogokolwiek – pokazują tylko, że perspektywa rodzica publikującego zdjęcie i perspektywa dziecka, które je kiedyś odnajdzie, bywają różne.
Publikowanie zdjęć dzieci. Dlaczego temat trafił teraz na biurka urzędników?
Rzecznik Praw Obywatelskich domaga się zmian legislacyjnych, oceniając obecne narzędzia prawne jako niewystarczające. Ministerstwo Cyfryzacji uważa inaczej – że przepisy już wystarczą, a priorytetem powinna być edukacja rodziców, nie nowe zakazy. Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdza, że tematem zajęła się Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego, a wiceminister Sławomir Pałka nazwał sharenting zjawiskiem „nasilającym się i niepokojącym”, które przy nadmiernej skali może naruszać standardy konstytucyjne i rodzinne.
Osobny wątek to sztuczna inteligencja – przewodnicząca Sejmowej Komisji do spraw Dzieci i Młodzieży Monika Rosa ostrzegała, że dziś nie trzeba być wybitnym informatykiem, by zdjęcie dowolnej osoby przerobić w kontekście naruszającym normy i granice bezpieczeństwa.
Co dziś naprawdę mówi prawo?
Zasada jest prostsza, niż mogłoby się wydawać: rozpowszechnianie wizerunku – w tym publikacja zdjęcia w sieci – wymaga zgody osoby przedstawionej. Dzieci do 13. roku życia nie mają zdolności do czynności prawnych, więc tę zgodę wyrażają rodzice – oboje, jeśli oboje mają władzę rodzicielską, i to oni ponoszą odpowiedzialność za decyzję o publikacji.
Nie oznacza to jednak, że starsze dziecko nie ma nic do powiedzenia – prawnicy radzą wprost: jeśli dziecko jest już w stanie samo ocenić sytuację, po prostu zapytaj je o zgodę, zanim zdjęcie trafi do sieci.
Jak pytać dziecko o zgodę, żeby to miało sens?
- Nie czekaj na sztywną granicę wieku – pytaj, gdy widzisz, że dziecko rozumie, co znaczy: „To zobaczą inni ludzie w internecie”.
- Pokaż dziecku zdjęcie przed publikacją, zamiast publikować i tłumaczyć się później.
- Zaakceptuj odmowę – jeśli dziecko mówi „nie”, to „nie”, nawet gdy zdjęcie jest urocze.
- Unikaj podpisywania zdjęć imieniem, nazwą szkoły czy lokalizacją – to zwiększa ryzyko, niezależnie od grona odbiorców.
- Ustalcie wspólne zasady rodzinne dotyczące tego, co jest prywatne, a co można pokazać, i wracajcie do nich wraz z wiekiem dziecka.
Co może się realnie zmienić?
Kierunek zmian zapowiadanych przez resort sprawiedliwości to między innymi uznanie wizerunku dziecka za dane osobowe podlegające szczególnej ochronie w ramach nowelizacji znanej jako „Lex Kamilek”. Pojawiła się też propozycja antropolożki Anny Krawczak, by zakazać placówkom edukacyjnym wykorzystywania wizerunku dzieci do celów promocyjnych bez odrębnej zgody rodziców. W debacie przywoływana jest Francja, gdzie od 2024 roku sądy rodzinne mogą zakazać publikowania wizerunku dziecka i nakazać platformom usunięcie już opublikowanych treści.
Żadna z tych zmian nie weszła jeszcze w Polsce w życie – to na razie zapowiedzi i konsultacje, nie gotowa ustawa. Dla rodzica prowadzącego rodzinne konto oznacza to jedno: warto już teraz wypracować własne zasady, zanim zrobi to za nas ustawodawca.
Źródło: Infor