Reklama

Jeszcze kilka lat temu nikt nie przypuszczał, że place zabaw opanują małe Antoniny i Stasie − imiona naszych dziadków wróciły na salony w wielkim stylu, owinięte w muślinowe kocyki i otoczone aurą prestiżu. Jednak w tym wielkim powrocie do korzeni istnieje pewna czarna dziura. To specyficzna kategoria imion, które utknęły w próżni lat 60., 70. i 80. i za nic w świecie nie chcą z niej wyjść.

Na samym szczycie tej listy znajduje się Grażyna. Imię, które w PRL-u było absolutnym hitem, a dziś przez wielu uważane jest za szczyt obciachu.

Kiedy myślę o Grażynie, widzę te wszystkie kobiety z mojej młodości − nauczycielki w eleganckich garsonkach, ciocie serwujące najlepszy sernik na kruchym spodzie, urzędniczki z nienagannym kokiem. To było imię z klasą, literackie, stworzone przecież przez samego Adama Mickiewicza!

A jednak coś poszło nie tak. Współczesny świat internetu i memów zrobił z Grażyny (w duecie z Januszem) symbol braku gustu, zaściankowości i specyficznego stylu bycia, który chcemy zostawić daleko za sobą. Dziś nazwanie tak córki wydaje się niemal aktem odwagi, na który decydują się tylko nieliczni buntownicy.

Literacki rodowód i wielka chwała − jak Grażyna podbiła serca Polaków

Warto przypomnieć, że Grażyna to nie jest po prostu stare imię. To imię wymyślone, które narodziło się w głowie wieszcza na potrzeby poematu o walecznej litewskiej księżnej. Wywodzi się od litewskiego słowa graži, co oznacza po prostu piękna. Przez dekady kojarzyło się z siłą, niezależnością i szlachetnością. W czasach PRL-u, kiedy polskie rodziny szukały imion swojskich, a zarazem dostojnych, Grażyna idealnie wpisywała się w ten nurt. Była wszędzie − w filmach, w piosenkach, w każdej szkolnej ławce.

Dla pokolenia naszych matek i babć Grażyna była imieniem nowoczesnym. To była kobieta pracująca, matka Polka, która potrafiła zdobyć szynkę na święta i jednocześnie wyglądać jak milion dolarów w sukience z Pewexu. Emocje, jakie budziło to imię, były wyłącznie pozytywne. Nikt wtedy nie przypuszczał, że kilkadziesiąt lat później stanie się ono elementem żartów. Co się stało, że ta piękna księżna z poematu Mickiewicza stała się Grażynką z internetowych opowiastek o zakupach w dyskontach?

Klątwa memów i grażynizmu − dlaczego dziś unikamy tego imienia?

Można śmiało zaryzykować tezę, że żadne inne imię w polskiej historii nie ucierpiało tak bardzo przez kulturę cyfrową. Mechanizm był bezlitosny: Grażyna stała się etykietą dla pewnego typu zachowań, które nowe pokolenie uznało za obciachowe. Kojarzy się z klapkami na nogach, reklamówką w ręku i głośnym komentowaniem rzeczywistości. To smutne, bo w ten sposób odebraliśmy godność imieniu, które nosiło wiele wspaniałych i mądrych kobiet.

Dziś młoda mama, wybierając imię dla swojej córeczki, marzy o Laurze, Mai czy Amelii. Chce czegoś, co brzmi międzynarodowo, lekko, zwiewnie. Grażyna przy nich brzmi ciężko, betonowo, niemal jak relikt minionej epoki meblościanek i darmowych wczasów w Bułgarii. Strach przed tym, że dziecko będzie wyśmiewane w szkole lub że zostanie mu przypięta łatka pani z okienka, jest silniejszy niż sentyment do tradycji. To klasyczny przypadek, gdy imię staje się ofiarą stereotypu, od którego bardzo trudno uciec.

Czy Grażyna ma szansę na wielki powrót?

Czy przyjdzie taki moment, w którym Grażyna znów stanie się modna? Skoro wróciła Zofia, skoro wrócił Ignacy, to może za dwadzieścia lat jakaś topowa influencerka nazwie tak swoją córkę, nadając imieniu nowy, alternatywny blask? Na razie jednak jesteśmy w fazie silnego wyparcia. Obecnie w rankingach popularności Grażyna znajduje się na samym dole − w całym roku nadaje się to imię zaledwie kilkunastu dziewczynkom w całej Polsce.

Moim zdaniem, to imię potrzebuje czasu. Musi minąć jeszcze jedna generacja, aby Grażyna przestała kojarzyć się z memami, a zaczęła znów kojarzyć się z Mickiewiczowską księżną. Może wtedy dostrzeżemy w nim to, co widzieli nasi rodzice: siłę, piękno i literacką głębię.

Na razie jednak, jeśli usłyszysz na placu zabaw, jak ktoś woła „Grażynko!”, możesz mieć niemal stuprocentową pewność, że woła babcię, a nie biegającą z łopatką wnuczkę. Czy to obciach? Może po prostu to imię musi odpocząć, by wrócić w chwale, gdy my wszyscy zapomnimy już o Januszach i Grażynach z internetu.

Zobacz też: „Chrześnicy na komunię dam najwyżej 100 zł. Jej matka i tak zwędzi gotówkę dla siebie”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...