Cena korepetycji wzrosła o 10 zł za godzinę. Oburzona matka wypisała dziecko. „Nie gryzie się ręki, która karmi”
Nauczycielka pokazała screeny z prywatnej rozmowy z mamą ucznia. Niewinna informacja o tym, że od września stawka za lekcję wzrośnie o skromne 10 złotych, wywołała ze strony rodzica lawinę pretensji. Korepetytor powinien być wdzięczny za każdy grosz?

W sieci wybuchła niezwykle żywa i kontrowersyjna dyskusja po opublikowaniu materiału wideo na popularnym profilu BLOOM Edukacja online na Facebooku. Autorka nagrania, doświadczona korepetytorka, upubliczniła nadesłane przez jedną z branżowych koleżanek screeny z prywatnej konwersacji z mamą jednego z uczniów, która planowała kontynuację nauki od nowego roku szkolnego. Niewinna informacja o drobnej zmianie cennika wywołała ze strony rodzica falę pretensji, żalu i roszczeniowych komentarzy.
Sytuacja ta idealnie obnaża smutne mechanizmy, z jakimi przed wrześniem mierzą się prywatni nauczyciele, oraz pokazuje, jak łatwo w pogoni za oszczędnościami zapominamy o elementarnym szacunku dla czyjejś pracy i wiedzy.
Ceny korepetycji przed nowym rokiem szkolnym. „Wszystko drożeje”
Cała ta internetowa awantura zaczęła się od bardzo standardowej procedury, jaką przed wrześniem przeprowadza większość osób oferujących prywatne lekcje. Mama ucznia napisała wiadomość z deklaracją, że od nowego semestru jej dziecko chce wznowić stałe, cotygodniowe zajęcia. Korepetytorka potwierdziła rezerwację terminu, ale jednocześnie lojalnie i z dużym wyprzedzeniem poinformowała klientkę, że ze względu na rosnące koszty prowadzenia działalności, od września stawka za godzinę zegarową wzrośnie o symboliczne dziesięć złotych.
Dla większości osób taka korekta ceny w dobie ogólnej drożyzny wydaje się czymś całkowicie naturalnym i zrozumiałym, jednak w tym przypadku wywołała oburzenie matki. Kobieta poczuła się głęboko urażona faktem, że nauczyciel śmiał zmienić warunki finansowe. Napisała bez owijania w bawełnę, że to zachowanie jest skrajnie nie fair, ponieważ ona lojalnie wraca do tej konkretnej osoby, mimo że na rynku jest masa innych ofert i od września mogły wybrać tańszą konkurencję.
„To trochę nie fair z pani strony, napisałam, że chcemy kontynuować zajęcia, mimo że mogłyśmy od września wybrać kogoś innego. Wszystko drożeje, sama pani wie, jak jest ciężko, szczególnie gdy ma się rodzinę. Nie gryzie się ręki, która karmi” − napisała mama.
Konwersację zakończyła chłodnym oświadczeniem, że jest zawiedziona i z wielką przykrością musi zrezygnować z dalszej współpracy.
Korepetytorzy boją się mówić o podwyżkach?
Prowadząca profil BLOOM Edukacja online, analizując tę konkretną sytuację, dotknęła bardzo ważnego i rzadko poruszanego w przestrzeni publicznej problemu, z jakim mierzy się środowisko edukacyjne. Rosnące stawki za lekcje to w dzisiejszych czasach absolutna norma rynkowa, wynikająca z rosnących podatków, kosztów energii, programów komputerowych oraz ciągłego podnoszenia kwalifikacji przez nauczycieli. Niestety, bardzo wielu świetnych korepetytorów i korepetytorek odczuwa strach przed wysłaniem do rodziców prostej wiadomości o zmianie cennika przed nowym sezonem edukacyjnym.
Nauczyciele boją się właśnie takich roszczeniowych, agresywnych i pełnych emocjonalnego szantażu reakcji ze strony klientów, którzy traktują prywatną edukację jak darmową służbę, a nie poważny, legalny biznes. Teksty o gryzieniu ręki, która karmi, to próba ustawienia nauczyciela w roli podwładnego, który powinien być wdzięczny za każdy rzucony grosz i potulnie zgadzać się na pracę poniżej kosztów, byle tylko zadowolić roszczeniową mamę.
Tego typu zachowania pokazują totalny brak klasy oraz elementarnej kultury osobistej. Korepetytor to nie jest wolontariusz ani darmowa niania − to profesjonalista, który sprzedaje swój czas, wiedzę i cierpliwość, i ma pełne prawo wyceniać swoje usługi zgodnie z aktualnymi realiami gospodarczymi.
Edukacja dodatkowa dzieci a finanse domowe − jak szukać kompromisu bez kłótni o pieniądze
Wychowanie i edukacja dzieci w obecnych realiach to dla rodziców potężne obciążenie finansowe i nikt nie neguje faktu, że dodatkowe lekcje z matematyki czy języka angielskiego potrafią mocno nadszarpnąć domowy budżet. Kluczem do rozwiązania takich napięć nie jest jednak agresywny atak na nauczyciela, ale szczera, kulturalna i dojrzała rozmowa o możliwościach finansowych obu stron. Jeśli podwyżka o dziesięć złotych za godzinę sprawia, że zajęcia stają się dla rodziny zbyt drogie, zamiast obrażać się w wiadomościach, można po prostu podziękować za dotychczasową, owocną pracę i spokojnie poszukać tańszego studenta lub zajęć grupowych w szkole językowej.
Zrzucanie winy za drożyznę na Bogu ducha winną korepetytorkę, która również musi opłacić rachunki i kupić jedzenie dla własnej rodziny, to przejaw skrajnego egoizmu. Jako rodzice mamy obowiązek dawać dzieciom przykład tego, jak załatwia się sprawy dorosłych i jak należy szanować ludzi, którzy wkładają serce w rozwijanie skrzydeł naszych pociech.
Mądre rodzicielstwo polega także na szukaniu oszczędności tam, gdzie to możliwe, ale nigdy kosztem szacunku dla drugiego człowieka, bo tylko w ten sposób możemy nauczyć młode pokolenie odpowiedzialności i zdrowych zasad panujących w dorosłym świecie.