Dzieci są chamskie, bo patrzą na dorosłych? „Matka nad Bałtykiem wypowiedziała tylko 1 zdanie. Szkoda, że w ogóle otworzyła usta”
W ferworze wakacyjnej beztroski bardzo łatwo zapomnieć, że małe dzieci chłoną otaczający świat niczym gąbka, a najważniejszą lekcję kultury osobistej odbierają nie w szkolnych ławkach, ale obserwując zachowania własnych rodziców.

W gąszczu kolorowych parawanów, szumu fal i zapachu smażonej ryby rozegrała się scena, która na długo zapadła mi w pamięć i skłoniła do bardzo gorzkich refleksji nad współczesnym wychowaniem.
Podczas gdy w mediach społecznościowych bez przerwy narzekamy na to, że dzisiejsze nastolatki i kilkulatki bywają opryskliwe, aroganckie i pozbawione elementarnych manier, zapominamy o jednym, kluczowym fakcie. Dzieci nie rodzą się chamskie − one po prostu z przerażającą precyzją kopiują to, co widzą u dorosłych.
Sytuacja, której świadkiem byłam na plaży w popularnym nadmorskim kurorcie, idealnie obnażyła ten mechanizm. Tamta matka dała swojej małej córeczce najgorszy możliwy przykład.
Kultura osobista przy dzieciach: one wszystko widzą
Wszystko wydarzyło się około godziny czternastej na zatłoczonym odcinku plaży, gdzie koce i leżaki leżały niemal jeden na drugim. Tuż obok nas rozbiła się rodzina z małą, na oko 6-letnią dziewczynką. Obok ich parawanu przechodził starszy, wyraźnie zmęczony upałem pan, który handlował gotowaną kukurydzą i popychał przed sobą ciężki, plastikowy wózek na kółkach. Starszy człowiek szedł powoli, z trudem ciągnąc swój majdan przez głęboki piasek. Niefortunnie jedno z kółek wózka zahaczyło o róg koca wspomnianej rodziny, lekko go podwijając i obsypując piaskiem leżącą na brzegu plastikową zabawkę dziewczynki.
Starszy pan natychmiast się zatrzymał, otarł pot z czoła i z ogromną kulturą w głosie zaczął przepraszać kobietę, tłumacząc, że piasek jest dzisiaj wyjątkowo zdradliwy i potknął się na nierówności. Mała dziewczynka spojrzała na mamę, czekając na jej reakcję. To był idealny moment, by pokazać dziecku, czym jest wyrozumiałość, szacunek dla starszego człowieka i ciężkiej pracy w upale. Zamiast tego matka dziewczynki wstała gwałtownie z leżaka, zmierzyła starszego pana pogardliwym wzrokiem i fuknęła z wściekłością coś w rodzaju: „Weź, człowieku, spływaj stąd! Nikt normalny nie chce oglądać takiego dziada!”.
Młode pokolenie traci maniery? Odpowiedzialni są rodzice
Cała plaża wokół po prostu zamarła, a ludzie na sąsiednich kocach przerwali rozmowy i zaczęli gapić się na tę kobietę. Starszy pan pobladł, nic nie odpowiedział, tylko spuścił głowę i z trudem ruszył dalej, ciągnąc swój wózek. Najbardziej przerażające było jednak to, co wydarzyło się chwilę później. Ta mała dziewczynka, widząc triumfującą minę swojej mamy, natychmiast podchwyciła ten chamski ton. Odwróciła się w stronę morza i zaczęła głośno pokazywać palcem na odchodzącego staruszka, krzycząc za nim z pełnym rozbawieniem: „Idź stąd, głupi dziadzie, popsułeś nam kocyk!”.
Matka nawet nie drgnęła. Nie zwróciła córce uwagi, nie wytłumaczyła, że tak nie wolno mówić do drugiego człowieka, a tym bardziej do starszej osoby. Wręcz przeciwnie − pogłaskała małą po głowie, zaśmiała się i podała jej brzoskwinię. To była przerażająca lekcja wychowania do pogardy, zaserwowana własnemu dziecku. Ta kobieta na własne życzenie, z pełną premedytacją zasiała w małej głowie swojej córki przekonanie, że ludzi pracujących fizycznie lub starszych można traktować bezprzedmiotowo, jeśli tylko ma się na to ochotę.
Szacunek do drugiego człowieka − jak uczyć dzieci empatii?
Jako dorośli musimy wreszcie przestać zdejmować z siebie odpowiedzialność za to, jakie pokolenie wypuszczamy w świat. Każdego dnia na forach internetowych i portalach parentingowych matki ubolewają nad tym, że współczesne dzieci nie znają słów takich jak proszę, dziękuję czy przepraszam. Narzekamy na bezstresowe wychowanie, na arogancję w szkołach i brak empatii na ulicach. Tylko skąd te dzieci mają czerpać wzorce, skoro ich najbliżsi opiekunowie prezentują poziom kultury osobistej na poziomie zera?
Dziecko nie uczy się szacunku z pustych regułek powtarzanych przed pójściem do szkoły. Ono uczy się szacunku, widząc, jak mama rozmawia z panią przy kasie w markecie, jak tata reaguje, gdy ktoś przypadkiem potrąci go na deptaku, i jak traktujemy ludzi, którzy świadczą nam codzienne usługi. Jeśli na urlopie pozwalamy sobie na chamstwo, egoizm i publiczne upokarzanie innych tylko dlatego, że zapłaciliśmy za wczasy i wydaje nam się, że jesteśmy królami życia, to nie miejmy pretensji, że za dziesięć lat nasze własne dzieci będą odnosić się do nas z taką samą pogardą.
Czas zacząć wymagać przede wszystkim od siebie, bo największą i najważniejszą lekcją dobrego wychowania jest nasz własny, codzienny przykład dawany chociażby przy kawiarnianym stoliku czy na nadmorskiej plaży.
Zobacz też: Hybrid parenting to nowy trend wśród rodziców. Mają dość „bezstresowego wychowania”