Jest w związku z mężczyzną, który ma synów z poprzedniego małżeństwa. „Marzę, żeby zniknęli. Nie zgadzam się, by się z nimi widywał”
Na profilu Mamy siebie pojawił się wpis kobiety, która przyznała, że nie lubi synów swojego partnera. Chłopcy mają 10 i 13 lat, a ich ojciec spotyka się z nimi co drugi weekend oraz podczas wakacji, ferii i świąt. Problem w tym, że kobieta coraz trudniej znosi ich obecność w domu.

„Jestem w związku z facetem, który ma dwóch synów z poprzedniego małżeństwa” – tak zaczyna się wpis opublikowany na naszym facebookowym profilu Mamy siebie. Autorka wyjaśnia, że chłopcy mają 10 i 13 lat, są u nich co drugi weekend, a także podczas wakacji, ferii i świąt. I choć – jak podkreśla – nie zrobili jej nic złego, ona po prostu ich nie lubi.
Kobieta nie ukrywa, że coraz bardziej przeszkadza jej również sama sytuacja. „Nigdy nie chciałam być macochą i coraz bardziej przeszkadza mi, że nasze życie musi być podporządkowane ich obecności” – pisze.
„Marzę, żebyśmy byli po prostu swoją rodziną”
Kobieta ma z partnerem 2-letnią córkę i uważa, że to ona powinna być dla jej partnera najważniejsza. Chciałaby, żeby mogli żyć bez ciągłego przypominania o tym, że mężczyzna miał wcześniej żonę i dzieci.
Jej zdaniem problemem jest przede wszystkim obecność starszych synów w ich wspólnym domu. Ostatnio powiedziała partnerowi, że nie chce, aby spotykał się z nimi u nich, w obecności ich córki.
Partner miał zareagować oburzeniem. Powiedział jej, że jeśli nie akceptuje jego synów, to tak naprawdę nie akceptuje również jego.
Na końcu kobieta zadała pytanie, które rozpętało prawdziwą burzę: „Czy można kochać partnera i własne dziecko, a jednocześnie nie chcieć wychowywać jego dzieci z poprzedniego związku?”.
„Nie wygumkujesz jego przeszłości”
Pod wpisem pojawiło się blisko 2 tys. komentarzy. Wiele osób nie próbowało nawet silić się na empatię. Komentujący zwracali uwagę przede wszystkim na to, że dla partnera jego synowie nie są częścią „poprzedniego życia”, którą można zostawić za drzwiami.
„Oby tak kiedyś inny facet nie powiedział o twojej córce. Bo z takim podejściem przyszłości nie widzę, a wręcz jesteś okrutną egoistką! Jak można utrudniać kontakt ojca z dziećmi?” – napisała jedna z osób.
„Trzeba było nie wiązać się z facetem obciążonym »bagażem doświadczeń«. Przecież wiedziałaś, że ma dzieci, więc nie bardzo rozumiem, skąd teraz takie twoje rozmyślania. Nie wygumkujesz jego przeszłości dla własnego kaprysu” – wtórowała jej kolejna komentująca.
Inna osoba zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt: „Jest tak samo ojcem dla synów, jak dla waszej córki. Jak można być tak niewrażliwym? Aż nie wierzę w prawdziwość tej sytuacji”.
Pojawiły się też głosy, że kobieta wcale nie musi kochać swoich pasierbów. „Nie musisz ich lubić, ale to dzieci partnera i jeśli on chce się z nimi spotykać, twoim obowiązkiem jest uszanować to. Jest ich ojcem” – czytamy w jednym z komentarzy.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Czy w rodzinie patchworkowej można mieć własne granice?
Rodziny patchworkowe są wyjątkowo delikatne. W takich relacjach spotykają się dzieci, biologiczni rodzice, ich nowi partnerzy i często także byli partnerzy. Psychologowie zwracają uwagę, że role w takiej rodzinie wymagają ustalenia, a nowy partner niekoniecznie od razu powinien przejmować funkcję rodzica.
To jednak nie zmienia jednej rzeczy. Kobieta może nie czuć więzi z synami partnera i nie musi udawać, że jest inaczej, jednak nie ma prawa utrudniać partnerowi kontaktów z synami. To jego dzieci, tak samo ważne, jak ich wspólna córka. Być może warto rozważyć terapię, aby dojść do źródła problemu i go przepracować?
Zobacz także:
- „Gdy leżałam na porodówce, teściowa posprzątała mi dom i nagotowała obiadów. Chciałam jej podziękować, a ona wystawiła mi rachunek”
- Ona marzy o dużej rodzinie, a mąż nie chce więcej dzieci. „Spojrzał na mnie tuż przed porodem i powiedział, że zrobi wazektomię”
- „Mamy z macochą tyle samo lat, a ona bawi się w moją matkę”. 22-latka załamana tym, co w kłótni wykrzyczał jej ojciec