Reklama

Większość z nas, pakując torbę na basen, skrupulatnie pilnuje, by znalazły się w niej czyste klapki, świeże ręczniki i bezpieczne akcesoria do pływania. Ostatnio koleżanka z pracy opowiedziała mi o przedziwnej i bulwersującej przygodzie, która spotkała ją podczas popołudniowego relaksu w strefie dla najmłodszych na jednym z popularnych miejskich kąpielisk. Gdy moja znajoma zobaczyła, co pewna rodzina bez cienia żenady wrzuca do brodzika, po prostu zaniemówiła.

Ta historia to idealny, choć niezwykle smutny dowód na to, jak bardzo egoizm i brak wyobraźni dorosłych potrafią zniszczyć bezpieczną przestrzeń stworzoną z myślą o najmłodszych.

Higiena na publicznym basenie. Plastikowe zabawki zepsuły zabawę

Cała ta kłopotliwa sytuacja miała miejsce w płytkim, specjalnie filtrowanym brodziku, w którym pluskały się maluszki, w tym dwuletnia córeczka mojej znajomej. W pewnym momencie obok baseniku rozłożyła się kilkuosobowa rodzina z dwójką dzieci na oko w wieku trzech i pięciu lat. Rodzice tych maluchów, zamiast wyciągnąć ze swojej torby klasyczne, dmuchane kółka czy gumowe kaczuszki do kąpieli, wywrócili do góry dnem ogromny, materiałowy worek pełen... zabawek przyniesionych prosto z przydomowej piaskownicy. Do chlorowanej wody z wielkim pluskiem wpadły plastikowe łopatki, foremki i wiaderka, na których gołym okiem widać było warstwy zaschniętego błota i trawę.

W ułamku sekundy wokół tych zabawek woda zaczęła zmieniać kolor, a na powierzchni czystego brodzika zaczął pływać zwykły, podwórkowy brud. Najgorsze było to, że rodzice tych dzieci z pełnym luzem usiedli na brzegu, wyciągnęli telefony i kompletnie nie widzieli nic złego w tym, że ich pociechy bawią się ogrodowym szlamem tuż obok buzi innych, niczego nieświadomych maluszków.

Awantura przy brodziku dla dzieci. Bezmyślność rodziców i jawne ignorowanie zasad

Widząc, że brudna zawartość ogrodowych foremek błyskawicznie miesza się z wodą, w której kąpie się jej własne dziecko, moja znajoma nie wytrzymała i postanowiła natychmiast zareagować. Podeszła do tej rodziny i spokojnym, ale stanowczym głosem zwróciła uwagę, że te zabawki są oblepione ziemią i piaskiem z podwórka, przez co woda w brodziku robi się mętna i niehigieniczna dla reszty małych dzieci. Reakcja tamtej matki po prostu zwaliła ją z nóg − kobieta fuknęła, że woda i tak jest przecież filtrowana.

Ojciec dzieciaków również włączył się do dyskusji i zaczął krzyczeć, że na publicznym obiekcie wolno im robić, co chcą, bo zapłacili za bilety wstępu, a jak się komuś nie podoba, to może sobie wybudować prywatny basen w swojej willi. Sytuacja stała się napięta, a w efekcie moja koleżanka w pośpiechu spakowała swoje rzeczy, zabrała córeczkę na ręce i natychmiast opuściła teren kąpieliska, czując potworny niesmak i żal, że przez tak skrajną bezmyślność obcych ludzi jej dziecko straciło szansę na bezpieczną, letnią zabawę.

Kultura plażowania i szacunek do innych. Uczmy dzieci mądrych nawyków nad wodą

Ta bulwersująca scena z miejskiego kąpieliska to niestety coraz częstsza codzienność, z jaką musimy się mierzyć jako współczesne pokolenie rodziców. Wielu dorosłych wychodzi z założenia, że w miejscach publicznych wszystkie chwyty są dozwolone, a dbanie o czystość i komfort innych użytkowników to rzekome przewrażliwienie i szukanie dziury w całym. Zapominamy jednak, że maluchy wpuszczane do wody pełnej podwórkowego błota są narażone na poważne kłopoty.

Wychowanie małego człowieka w duchu szacunku do norm społecznych wymaga od nas dawania przykładu na każdym kroku - również podczas urlopu i wypoczynku. Jeśli idziemy na basen, naszym obowiązkiem jest przestrzeganie regulaminu obiektu i pilnowanie, by nasze akcesoria były sterylne i bezpieczne dla ogółu. Warto przy tym asertywnie piętnować wszelkie przejawy egoizmu i braku elementarnej kultury w przestrzeni publicznej, bo tylko w ten sposób możemy wywalczyć dla naszych dzieci bezpieczne warunki do zabawy i dorastania.

Zobacz też: Syn błagał, by zabrała go od dziadków. „Gdy powiedział, co babcia każe mu robić wieczorami, od razu wsiadłam w auto”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...