Reklama

Niestety, w gąszczu błyszczących atrakcji i gigantycznych kolejek górskich bardzo łatwo zgubić to, co w rodzicielstwie powinno być najważniejsze − empatię i uważność na autentyczne sygnały wysyłane przez małego człowieka.

W sieci wybuchła burza po opublikowaniu niezwykle poruszającego nagrania wideo. Film przedstawia około 8-letnią dziewczynkę siedzącą w wagoniku potężnego, szybkiego rollercoastera u boku dorosłej kobiety, najprawdopodobniej jej mamy. Podczas gdy kobieta głośno się śmieje, unosi ręce w górę i czerpie ogromną satysfakcję z zawrotnej prędkości, siedzące obok niej dziecko przeżywa na pokładzie prawdziwy koszmar. Ten widok wywołuje gigantyczny smutek i skłania do bolesnych pytań o to, gdzie kończy się wakacyjna zabawa, a zaczyna realizowanie własnych ambicji kosztem bezbronnego malucha.

Atrakcje dla dzieci w parku rozrywki − kiedy wesołe miasteczko staje się koszmarem

Kamera umieszczona na przodzie wagonika kolejki górskiej zarejestrowała drastyczny kontrast, jaki narastał z każdą kolejną sekundą szalonej jazdy. Dziewczynka od samego początku wygląda na przerażoną, a jej ciało wręcz sztywnieje z lęku przed wysokością i przeciążeniami. W kulminacyjnym momencie, gdy rollercoaster gwałtownie rusza w dół, z twarzy dziecka całkowicie znika jakakolwiek ekspresja − dziewczynka zamyka oczy i sprawia wrażenie, jakby zaraz miała stracić przytomność z nadmiaru negatywnych emocji. Trudno oglądać te kadry, nie czując głębokiego współczucia dla tego dziecka, które ewidentnie znalazło się w tym miejscu wbrew własnej woli.

Najbardziej porażający w całym nagraniu jest jednak moment, gdy szybka jazda wreszcie dobiega końca, a wagonik wyhamowuje na stacji początkowej. Podczas gdy mama wciąż z uśmiechem poprawia włosy i komentuje udaną przejażdżkę, jej córka jest w stanie tak głębokiego szoku, że jej głowa po prostu opada bezwładnie na boki. Dziecko nie ma siły wstać, płakać ani nawet wydusić z siebie słowa.

Strach u dziecka a ambicje rodziców − jak nieświadomie niszczymy zaufanie maluchów

Wielu rodziców, wchodząc na teren lunaparku, ulega specyficznej presji otoczenia i chce za wszelką cenę udowodnić sobie oraz znajomym w mediach społecznościowych, że ich dziecko jest odważne, przebojowe i nie boi się żadnych wyzwań. W odpowiedzi na protesty dzieci często słyszą niewinne z pozoru zdania, że nie ma się czego bać, że inne dzieci dają radę i że na pewno będzie super.

W ten sposób zamykamy dziecku usta, zmuszając je do przekroczenia własnych, zdrowych granic bezpieczeństwa. Maluch wsiada do wagonika nie dlatego, że nagle poczuł przypływ odwagi, ale dlatego, że rozpaczliwie boi się rozczarować własną mamę czy tatę i wyjść w ich oczach na tchórza. Efekt takiego hartowania charakteru bywa opłakany. Taka sytuacja nie uczy odwagi − wysyła za to dziecku jasny komunikat, że jego autentyczny strach i prośby o pomoc są dla rodziców całkowicie nieważne.

Jak szanować granice dziecka − złote zasady mądrego rodzicielstwa

Jako dorośli, z racji dojrzałości emocjonalnej i życiowego doświadczenia, musimy zdejmować z dzieci ciężar realizowania naszych niespełnionych marzeń o byciu nieustraszonymi zdobywcami. Jeśli planujesz wyjazd do wesołego miasteczka, parku linowego czy aquaparku, najważniejszym punktem przygotowań powinna być szczera i otwarta rozmowa z dzieckiem na temat jego osobistych barier. Szacunek dla dziecięcego strachu to nie jest żadne rozpieszczanie − to jest fundament budowania w małym człowieku zaufania do samego siebie i do swoich wewnętrznych sygnałów ostrzegawczych.

Dziecko, które czuje, że ma prawo powiedzieć „nie” i jego decyzja zostanie w pełni uszanowana przez najbliższych, rozwija w sobie bezcenne poczucie sprawczości. W przyszłości taki człowiek znacznie łatwiej poradzi sobie z presją rówieśniczą, asertywnym odmawianiem w trudnych sytuacjach i obroną własnych granic w dorosłym, bezwzględnym świecie. Czas przestać gonić za idealnymi kadrami na Instagrama i spektakularnymi filmikami z wakacji, a zacząć po prostu chronić kruchą psychikę naszych dzieci, zanim zgotujemy im emocjonalne piekło.

Zobacz też: Jeden rzut oka na sukienkę córki po powrocie z kolonii i matka zamarła. „Wychowawca pozwolił im na to w biały dzień”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...