Wstyd na miejskiej plaży. „Gdy puściła dziecko do wody, ludzie z obrzydzeniem odwracali wzrok”
Korzystając z pięknej, upalnej pogody, postanowiliśmy spędzić popołudnie na miejskiej plaży nad Wisłą. Chciałam, żeby dzieciaki trochę się schłodziły, popluskały w wodzie i pobawiły w piasku. Zamiast relaksu był jednak tylko niesmak. Do teraz mam ochotę iść pod prysznic i szorować się przez godzinę szorstką gąbką.

Piszę do Państwa, żeby zwrócić uwagę na skrajną bezmyślność i, nie ukrywajmy, totalny brak manier jednej z matek, która rozbiła się tuż obok nas. Cała ta akcja rozegrała się tuż przy brzegu, gdzie pluskały się te najmniejsze dzieciaki, w tym moja mała Oliwka.
Kąpiel niemowlaka w rzece − co z higieną na publicznym kąpielisku?
Tamta kobieta przyszła na plażę z chłopcem na oko półtorarocznym. Zamiast założyć maluchowi specjalne majteczki do pływania albo chociaż jednorazową pieluszkę basenową, matka bez żenady rozebrała go do samej koszulki i puściła do wody w zwykłej, nasączonej już od dawna pieluszce jednorazowej.
Zwykły pampers w ułamku sekundy nasiąknął wodą z rzeki, spuchł do rozmiarów gigantycznej, ciężkiej kuli i zaczął zwisać dziecku niemal do samych kolan. Co najgorsze, zawartość pampersa zaczęła sobie swobodnie pływać w wodzie tuż obok rączek i buzi innych niczego nieświadomych maluchów.
Widok był tak obrzydliwy, że ludzie stojący obok odwracali wzrok, zaczęli łapać swoje dzieci za ręce i uciekać na koc.
Dziecko w pieluszce na kąpielisku. Matka: „To nieodpowiedzialność”
Uważam, że to jest po prostu bezczelne ignorowanie podstawowych zasad higieny kosztem zdrowia innych ludzi. Jak można być tak skrajnie nieodpowiedzialnym rodzicem? Przecież dzisiaj w każdym markecie czy drogerii za parę groszy można kupić specjalne wodoodporne pieluszki do pływania dla dzieci, które nie nasiąkają wodą z zewnątrz i skutecznie zatrzymują wszystkie nieczystości w środku. Puszczanie niemowlaka w zwykłym pampersie do rzeki to robienie z czystego kąpieliska jednego wielkiego szamba dla własnej wygody.
Próbowałam interweniować, podeszłam do tej kobiety i powiedziałam jej wprost, ale spokojnym głosem, że pielucha jej syna pęka, cała zawartość pływa w wodzie i czy mogłaby natychmiast zabrać małego, bo to jest skrajnie niehigieniczne dla reszty kąpiących się dzieci. Kobieta tylko przewróciła oczami i oświadczyła, że to jest jeszcze malutkie dziecko, woda wszystko rozpuści, a ona nie zamierza wydawać pieniędzy na specjalne pieluchy basenowe na te parę minut pluskania.
Kultura osobista nad wodą − jak reagować na brak wyobraźni rodziców?
Gdy to usłyszałam, po prostu zaniemówiłam. Mój mąż też nie wytrzymał i wywiązała się z tego potężna awantura, bo ojciec tego chłopca zaczął na nas kląć, wymachiwać rękami i krzyczeć, że na miejskiej plaży wolno im robić co chcą, bo nikomu nic do tego.
Skończyło się na tym, że w pośpiechu spakowaliśmy nasz cały majdan − namiot, koce, zabawki dzieci − i natychmiast wróciliśmy do domu. Czuję ogromny niesmak, żal i bezsilność. Jak to możliwe, że dorośli ludzie wykazują się takim brakiem kultury w miejscach publicznych?
Jestem ciekawa zdania innych mam. Czy Waszym zdaniem to ja przesadzam i powinnam na plaży bardziej się wyluzować, czy też macie dość takiego zachowania bezmyślnych rodziców?
Pozdrawiam całą redakcję,
Jagoda
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl