Skarpetki
Fotolia
Mama

Wybaczyć sobie – czytaj felieton Antoniny Kozłowskiej

Przeczytałam w sieci najsmutniejszy felieton na świecie. Tekst mamy kilkulatków, która wylicza swoje winy, powtarzając jak litanię na końcu każdego akapitu: nienawidzę siebie, nie potrafię sobie wybaczyć.

Winy nasze powszednie. Nic specjalnego. Nie ma co liczyć na wyznania patologicznej matki z pierwszych stron tabloidu. „Włączałam bajki, żeby mieć spokój. Nie chciało mi się wyjść na plac zabaw. Nie piekę ciasta. Nakrzyczałam. Nie pozwoliłam wybrać skarpetek, bo nie było czasu”. Ręka do góry, która z nas nie jest winna tych czy setki innych grzechów? Komu zawsze się chciało, kto nigdy nie nakrzyczał, kto naprawdę nie włącza bajek nawet wieczorem po całym dniu spędzonym z zakatarzonym, marudnym maluchem? Kto zawsze radośnie biegnie na podwórko i co sobota piecze ulubione ciasto?

Matka to taki dziwny gatunek człowieka, który zawsze robi coś źle i zawsze ktoś go za coś obwini. Może i świetnie bawi się w sklep, ale za to dała córce frytki! Może wspaniale gotuje, ale syna widziano z tabletem w ręku, gdy ona sobie czytała. Może potrafi zorganizować przyjęcie urodzinowe z domowym tortem i szukaniem skarbów, ale co z tego, skoro za nic w świecie nie pójdzie do parku linowego? A jeśli, przypadkiem, nikt matce nic nie zarzuci, to już ona sama najlepiej znajdzie w sobie coś, do czego można się przyczepić. 

Rachunek sumienia wypada niewesoło. Nakrzyczałam nie raz i nie dwa. Tak długo specjalnie odwlekałam wycieczkę do wesołego miasteczka, aż zardzewiałe karuzele zapakowały się do ciężarówek i odjechały. Karmię frytkami i przymykam oko na chipsy kupione w drodze ze szkoły. Zdarza mi się podnieść nieprzytomny wzrok znad książki i zapytać: „Co mówiłeś?” po kwadransie brzęczącej mi w tle wyliczanki podwórkowych i szkolnych niepowodzeń. Zamiast uszyć kostium Rzymianki, wygrzebałam z szafy prześcieradło i owinęłam nim dziecko, dość niedbale zresztą. Telewizor włączałam tak długo, że 
do dziś potrafię zaśpiewać piosenkę tytułową z serialu o Bobie Budowniczym i tego drugiego o syrenkach (i być może będą to jedyne piosenki, jakie, złożona demencją, będę umiała za 50 lat zaśpiewać prawnukom). 

A do tego… – Nigdy nie miałam domku na drzewie! – wysyczała oskarżycielsko Mała Zo. To prawda. Ogródkowa pigwa potrzebuje jeszcze dwudziestu lat, żeby dało się na niej zbudować choćby karmnik. Odwieczne marzenie mojej córki pozostanie niezrealizowane – jak moje o pójściu z flagą na pochód pierwszomajowy czy mojego brata o domowej hodowli patyczaków. Czy mogę to sobie wybaczyć? Czy raczej czas posypać głowę popiołem, zbudować ten domek na najbliższym solidnym drzewie, upiec tort szpinakowy i zapisać się do klubu matek wyliczających sobie własne winy? A może nie? Patrzę na moje dzieci i na dzieci tych nienawidzących siebie mam. Radosne buzie, czyste ubrania, wspólne wakacje, wieczorne rozmowy. Czy mamy sobie naprawdę aż tyle do zarzucenia? Czy nasze dzieci zapamiętają te chwile, kiedy zrobiłyśmy coś źle?

– Z tego mieszkania zapamiętam zapach ciasta w sobotę – powiedział Syn, przygotowując się do przeprowadzki. Może więc jednak nie wszystko stracone, może jest jakaś nadzieja?

Najnowsze felietony Antoniny Kozłowskiej znajdziesz w aktualnych numerach miesięcznika „Twoje Dziecko”

Jak być szczęśliwym? Psycholog wyjaśnia, jakie są 4 kluczowe filary szczęścia [WIDEO]

Jedynak na spacerze z mamą
Fotolia
Aktualności
"Nie róbcie ze mnie złej matki, bo mam tylko jedno dziecko" – apeluje mama
Jedynacy są rozpieszczeni i samolubni? Przeczytaj co Laura, mama jedynaczki, pisze o posiadaniu tylko jednego dziecka. Zgadzamy się z nią w 100 procentach!

Czy mamy jedynaków powinny mieć wyrzuty sumienia, że ich dzieci będą się wychowywać bez rodzeństwa? Laura Lifshitz, mama jedynaczki, przekonuje, że nikt nie powinien wpędzać mam w poczucie winy tylko dlatego, że mają jedno dziecko . Przeczytajcie, co napisała w serwisie Popsugar. Zgadzacie się z nią? Czy mamy jedynaków to złe matki? "Mam tylko jedno dziecko i, najwidoczniej, niektórzy uważają, że to straszne. Obcy ludzie to komentują i pytają o moją dzietność: Och, ona musi mieć małą siostrzyczkę albo braciszka, po prostu musi! (Ona, czyli moja córka.) Albo te pytania: Czy naprawdę chcesz mieć tylko jedno dziecko?  Tylko jedno. Tak, jakby jedno dziecko nie było samo w sobie darem albo błogosławieństwem. Jakby jedno dziecko było odrażające. Potem, oczywiście, nawałnica komentarzy, bo przecież jedynacy są tacy samolubni i rozpieszczeni albo jedynacy są tacy samotni, mają później o to pretensje do rodziców . Cóż, najwyraźniej bycie jedynakiem przypomina życie trędowatego, jest pełne minusów. Szczerze mówiąc, gotuje się we mnie, kiedy słyszę takie komentarze. Przez większość czasu czułam się fatalnie z myślą, że moja córka najprawdopodobniej będzie jedynym dzieckiem. Po niepowściągliwych wymiotach i dwukrotnym poronieniu zaczęłam myśleć, że może to i lepiej, że bycie mamą to dla mnie jednorazowa sprawa. Później, kiedy rozstałam się z byłym mężem, uświadomiłam sobie, że zegar tyka bardzo głośno. Jestem przed czterdziestką, musiałabym poznać kogoś naprawdę niesamowitego, żeby zajął się mną, gdybym znów miała te wymioty, do tego musiałabym przechodzić przez to wszystko jeszcze raz, dość szybko wziąć ślub. Według statystyk szanse na to są marne i chociaż sklep jest wciąż otwarty , pogodziłam się z faktem, że moje życie pozostanie przedstawieniem dwóch dziewczyn, mnie i mojej córki. To nie jest coś, co...

Mama pisze felieton
Fotolia
Mama
Płaczek - felieton czytelniczki
Moje dziecko płacze. Tak, płacze. Nie tylko płacze, ale jeszcze: jęczy, krzyczy, zawodzi, wrzeszczy, biadoli, lamentuje, czyli ogólnie: drze paszczę.

Moje dziecko płacze . Tak, płacze. Nie tylko płacze, ale jeszcze: jęczy, krzyczy, zawodzi, wrzeszczy , biadoli, lamentuje, czyli ogólnie: drze paszczę. Nie był to problem, gdy miało miesiąc – wtedy słyszałam od dobrych dusz, że noworodki tak mają. Że muszą się wypłakać, bo przez dziewięć miesięcy żyły sobie w bezpiecznym brzuszku mamy i teraz przystosowują się do nowej rzeczywistości. Nie był to problem, gdy synek miał dwa miesiące – nasłuchałam się wtedy, że musi sobie popłakać , bo to dla niego jedyny sposób, żeby uświadomić wszystkim, że jest mu źle. Nie był to problem, gdy miał trzy miesiące – jeszcze sobie z tym radziłam. Wtedy słyszałam, że pierwsze trzy miesiące życia dziecka to czwarty trymestr ciąży, że nadal przystosowuje się do życia poza bezpieczną przystanią brzucha mamy.  Gdy dzieć skończył cztery miesiące i poprawa wciąż nie majaczyła nawet na horyzoncie, zaczęłam się bać! Drżałam, że robię coś źle. Zaczęłam przeszukiwać internet, biegać po lekarzach, pytać doświadczonych mam – nic nie znalazłam, nic nie pomogło, nic się nie zmieniło. Mijał czwarty miesiąc, a ja obawiałam się, czy wytrzymam. Nastał piąty miesiąc. Niby wierzyłam, że teraz na pewno będzie lepiej, ale gdzieś podświadomie wiedziałam, że nic się nie zmieni. Może nastawienie to klucz do sukcesu, ale po nieprzespanych nocach, brudnych pieluchach , milionach prań, ciągłym ścieraniu tego, co chlusnęło z brzuszka, nie kipiałam optymizmem. Tak, piąty miesiąc to nadal była walka o przetrwanie. Pół roku, magiczna data, na którą czekają rodzice. Bo wtedy dziecko jest już „duże”: interaktywne, rozumne, uśmiechnięte, podnoszące się, nie plujące w dal marcheweczką. No, ogólnie: reagujące. A czasem nie. Zamiast uśmiechniętego lica naszego potomka – lico wrzeszczące, oczy lejące krokodyle łzy, a z gardła...

macierzyństwo, odpoczynek, baby blues, depresja
Adobe Stock
Mama
Nie zawsze fajnie być mamą – relacja z rozmowy kilku mam
Czasem nie masz ochoty na kolejne układanie puzzli z dzieckiem, wszystko cię denerwuje, jest ci źle... A gdy dziecko uwieszone twoich kolan płacze wniebogłosy, marzysz tylko o tym, żeby... wsiąść do pociągu byle jakiego. Czy coś z tobą nie tak?

Kiedy spotkałyśmy się w kawiarni, przekrzykiwałyśmy siebie nawzajem. Nikt by o nas nie powiedział, że jesteśmy mamami. Chyba że posłuchałby naszej rozmowy. Było o dzieciach, mężach i... poczuciu winy. Każda z nas je odczuwała. Powody były niby różne, ale tak ostatecznie chodziło o to, że chyba jednak nie zawsze chce nam się być mamami! Brzmi strasznie?  Baby blues – początki bywają trudne Najmniejsze doświadczenie w poczuciu winy miała Basia – jej córeczka skończyła dopiero 3 miesiące. – Na początku, w szpitalu byłam zachwycona – wspomina – Całymi godzinami wpatrywałam się w śpiącą córcię. Byłam w euforii.  Ale kiedy Basia wróciła z dzieckiem do domu, zaczęła płakać po kątach. Pamiętam to bardzo dobrze. To do mnie dzwoniła zalana łzami. Żaliła się, że nie może spokojnie wyjść nawet do toalety, bo córka ciągle chce ssać. Że prawie w ogóle nie śpi, nie ma czasu na jedzenie, nie mówiąc już o takich ekstrawagancjach jak chwila na fejsie. Narzekała, że czuje się, jak w więzieniu – bez jakichkolwiek własnych praw, za to z mnóstwem obowiązków. Ale najbardziej przerażała ją myśl, że nie ma od tego odwrotu, że przecież, kiedy zostaje się mamą, to jest się nią do końca życia! Klasyczny baby blues .  Teraz Basia opowiada o tych wszystkich burzliwych emocjach ze spokojem. – Czuję, że najgorsze już za mną. Teraz będzie z górki – śmieje się. Matka w depresji – No nie wiem – wtrąca się do rozmowy Marysia. Właśnie uświadomiłam sobie, że widzę ją pierwszy raz od odwiedzin w szpitalu, po narodzinach jej synka. To niemożliwe – myślę – przecież mały ma już rok! A jednak. Mary opowiada nam o tym, co się wydarzyło przez ostatnie dwanaście miesięcy. Nie wiedziałam, że było jej tak ciężko. Zawsze, jak dzwoniłyśmy do niej z zaproszeniem na kawę, miała jakiś...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
mata na piknik
Pielęgnacja
Jedziecie na piknik? Oto 6 wskazówek, dzięki którym się uda
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Podróże z Marko BeSafe
Rozwój
Oto sposób na przewożenie dziecka 5 razy bezpieczniej niż dotąd!
Partner
Polecamy
Porady
jak ubierać noworodka latem
Noworodek
Jak ubierać noworodka latem, żeby go nie przegrzać?
Małgorzata Wódz
Nowe urlopy dla rodziców
Prawo i finanse
Nowe urlopy dla rodziców w 2022 roku: od kiedy więcej dni wolnych?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Bon turystyczny: jak wykorzystać w 2022?
Aktualności
Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów
Ewa Janczak-Cwil
Rabarbar w ciąży
Dieta w ciąży
Czy w ciąży można jeść rabarbar? Tak, ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy
Luiza Słuszniak
imiona unisex
Imiona
Imiona unisex – jak nazwać dziecko bez wskazywania na płeć? 168 propozycji!
Ewa Janczak-Cwil
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży
Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem
Ewa Janczak-Cwil
bon turystyczny do kiedy
Aktualności
Bon turystyczny 2022 – ważność bonu. Do kiedy można wykorzystać?
Małgorzata Wódz
zapłodnienie
Starania o dziecko
Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia
Magdalena Drab
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu
Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?
Joanna Biegaj
wyprawka noworodka
Niemowlę
Wyprawka dla noworodka na lato: ubranka i rzeczy do szpitala [LISTA ZAKUPÓW]
Małgorzata Wódz
uczulenie na jad pszczeli / uczulenie na jad osy
Zdrowie
Uczulenie na jad pszczeli i jad osy: objawy, co robić i jak przebiega leczenie
Katarzyna Pinkosz
Szparagi w ciąży: czy można jeść, właściwości, przeciwwskazania
Dieta w ciąży
Szparagi w ciąży: czy można jeść, właściwości, przeciwwskazania 
Luiza Słuszniak
jak pobrać bon turystyczny
Prawo i finanse
Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku)
Milena Oszczepalińska
domowe sposoby na komary
Aktualności
Domowe sposoby na komary: co robić, żeby komary nie gryzły?
Joanna Biegaj
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży
Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?
Ewa Cwil
plan porodu
Lekcja 2
Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku
Małgorzata Wódz
pozytywny test ciążowy
Ciąża
Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?
Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży
Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?
Małgorzata Wódz