Reklama

O jednej z takich mam opowiedziała mi przyjaciółka. Nie chcę, żeby ją rozpoznano, więc tajemniczą karmiącą matkę nazwijmy... Anią. Anią-karmicielką.

Otóż Ania regularnie wychodzi z biura wcześniej niż pozostali pracownicy. Przez długi czas nikt nie zwracał na to większej uwagi. W końcu jednak moja przyjaciółka postanowiła zapytać, skąd bierze się ten przywilej i gdzie tak ta Ania pędzi.

– To przerwa na karmienie – odpowiedziała.

Moja przyjaciółka ma na twarzy napisy i raczej nie gryzie się w język.

– Przecież Twój syn już chodzi już do szkoły – odpowiedziała. Podejrzewam, że oczami wyobraźni zobaczyła już 8-letniego syna Ani pijącego mlesio z butelki. Wcale nie chciała sobie tego wyobrażać.

Ania chyba wyczuła, że nie znajdzie zrozumienia, więc odpowiedziała krótko: wszystko jest zgodne z prawem. No i rzeczywiście: niby jest. Tylko czy to fair?

Przerwa na karmienie piersią budzi coraz więcej pytań

Podejrzewam, że większości z nas przerwa na karmienie kojarzy się jednoznacznie: z mamą karmiącą piersią albo odciągającą pokarm. Tymczasem przepisy nie zawierają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, do jakiego wieku dziecka można z tej przerwy korzystać.

To właśnie brak takiego ograniczenia jest źródłem wielu nieporozumień. W praktyce część osób zakłada, że uprawnienie wygasa automatycznie po ukończeniu przez dziecko określonego wieku. Takiego zapisu jednak nie ma.

Dodatkowe emocje budzi fakt, że pracownica korzystająca z przerwy na karmienie zachowuje prawo do wynagrodzenia za ten czas. Jeżeli połączy przysługujące jej przerwy, może odpowiednio później rozpocząć pracę lub wcześniej ją zakończyć.

Nic więc dziwnego, że temat regularnie wraca w dyskusjach o prawach pracowniczych i obowiązkach pracodawców.

Co mówią przepisy? Wiek dziecka nie został określony

Zasady dotyczące przerw na karmienie reguluje art. 187 Kodeksu pracy. Zgodnie z nim pracownica karmiąca dziecko piersią ma prawo do dwóch półgodzinnych przerw wliczanych do czasu pracy. W przypadku karmienia więcej niż jednego dziecka każda z przerw trwa 45 minut.

Przerwy mogą zostać połączone na wniosek pracownicy. W praktyce oznacza to możliwość skrócenia dnia pracy nawet o godzinę.

Najbardziej interesujący jest jednak fakt, że przepisy nie wskazują maksymalnego wieku dziecka. W art. 187 Kodeksu pracy nie znajdziemy ani limitu miesięcy, ani limitu lat. Uprawnienie jest związane z faktem karmienia piersią, a nie z wiekiem dziecka.

Co więcej, przepisy nie określają również, jakie dokumenty powinna przedstawić pracownica. Kodeks pracy nie przewiduje obowiązku przedstawiania zaświadczenia lekarskiego.

To właśnie dlatego eksperci prawa pracy od lat zwracają uwagę, że przepisy pozostawiają w tym zakresie dużą swobodę interpretacyjną. Jedni uznają to za świadomą ochronę praw matek karmiących, inni za lukę, która może prowadzić do kontrowersyjnych sytuacji.

Historia opowiedziana przez moją przyjaciółkę pokazuje, że problem nie jest wyłącznie teoretyczny. Dla wielu osób informacja, że matka ucznia pierwszej klasy może nadal korzystać z przerwy na karmienie, jest sporym zaskoczeniem. Tymczasem obecne przepisy nie wykluczają takiej możliwości.

Trudno dziwić się współpracownikom, którzy widzą, że ktoś codziennie wychodzi godzinę wcześniej, podczas gdy oni zostają do końca zmiany. Mają prawo czuć się sfrustrowani.

Z drugiej strony są też matki, które podkreślają, że długość karmienia piersią jest indywidualną sprawą każdej rodziny. Niektóre dzieci są karmione przez kilka miesięcy, inne przez kilka lat. Ale 8-latka to chyba nikt już nie karmi?

Czytaj także: 1000 zł na dziecko oprócz 800+. Wystarczy złożyć wniosek i można czekać na przelew

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...