„Córka nie idzie do komunii, więc zabieram ją do Disneylandu. Reakcja teściowej mnie zmiażdżyła”
Wielu rodziców nie posyła dzieci do pierwszej komunii. Jednocześnie nie chcą, by ich dzieci czuły się gorsze od rówieśników. Zamiast alby i przyjęcia w restauracji wręczają drogie prezenty albo organizują wycieczki. Dla jednych to hipokryzja, dla innych – nowa forma rodzinnego świętowania.

Do naszej redakcji napisała Karolina, mama 10-letniej Zuzi. Kobieta opowiedziała o ogromnym konflikcie, jaki wybuchł w rodzinie po tym, jak wraz z mężem podjęli decyzję, że ich córka nie przystąpi do komunii. Najbardziej zabolała ją reakcja teściowej.
Nowy trend: wycieczka zamiast komunii świętej
„Nigdy nie byliśmy jakoś szczególnie religijni. Ochrzciliśmy Zuzię, bo wtedy wydawało nam się to naturalne. Presja rodziny też zrobiła swoje. Ale od kilku lat żyjemy inaczej i zwyczajnie nie chcieliśmy robić z komunii przedstawienia tylko dlatego, że ‘tak trzeba’.
Zuzia też nie chciała chodzić na przygotowania. Mówiła wprost, że nudzi ją to wszystko i że większość dzieci i tak gada tylko o pieniądzach, telefonach i prezentach. Uznaliśmy więc z mężem, że nie będziemy jej zmuszać.
I wtedy się zaczęło.
Najpierw telefony od cioć: ‘A co ludzie powiedzą?’. Potem moja mama stwierdziła, że robimy dziecku krzywdę, bo będzie wykluczone z klasy. Ale najgorsza była teściowa. Najbardziej uderzyło ją, że zabieramy pod koniec maja Zuzię do Disneylandu do Paryża. Jej koleżanki będą miały wtedy komunię i przyjęcia, więc chcemy, żeby też miała o czym opowiadać w klasie.
Jak teściowa się dowiedziała, to przyjechała do nas i dosłownie urządziła awanturę w salonie. Krzyczała, że jestem okropną matką i jej syn był inny, dopóki mnie nie poznał. Powiedziała, że będzie się za Zuźkę modlić, bo jeszcze można ‘uratować jej duszę’. A potem wypaliła, że kiedyś córka mi to wszystko wypomni i odwróci się przeciwko mnie.
Stałam i normalnie mnie zatkało.
Najbardziej wkurzyło mnie jednak to, że zaczęła działać za naszymi plecami. Kupiła Zuzi dziecięce Pismo Święte i zaczęła z nią czytać. Bez pytania nas o zdanie. Zrobiła z tego jakąś swoją misję ratunkową.
A my naprawdę nie robimy nic złego. Nie zabraniamy córce wierzyć. Po prostu nie chcemy jej wciskać religii na siłę. Jeśli kiedyś sama będzie chciała chodzić do kościoła, proszę bardzo.
Nie ukrywam też, że nie chcieliśmy, żeby czuła się gorsza od innych dzieci. Widzi przecież, że koleżanki planują przyjęcia, wyjazdy, dostają prezenty. A ona o Disneylandzie marzyła, odkąd skończyła 3 lata. Teściowa sama kupowała jej sukienki Elsy i Meridy Walecznej.
Tylko że teraz według rodziny jesteśmy potworami i skazujemy naszą niewinną córeńkę na życie w grzechu.
Szczerze? Mam już dość tego oceniania. Ludzie powtarzają, że komunia stała się pokazem bogactwa, a kiedy ktoś rezygnuje z religijnej otoczki, to nagle też jest źle. Nie da się wygrać”.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Historia Karoliny pokazuje, jak bardzo temat komunii wciąż dzieli rodziny. Dla jednych to ważne wydarzenie religijne, dla innych – coraz częściej społeczny obowiązek, z którym nie chcą mieć nic wspólnego. Jedno jest pewne: presja związana z tym, „co wypada”, nadal potrafi wywołać prawdziwą rodzinną burzę.
Zobacz także: „Synowa wstydu mi narobiła na komunii. Przyszła ubrana jak na dyskotekę, a z dzieci zrobiła pośmiewisko”