„Na komunię kupiłam wnuczce Pismo Święte. Odpowiedziała 2 słowa i aż się przeżegnałam”
Czy w dzisiejszych czasach Pierwsza Komunia Święta to wyłącznie sezon na koperty? Coraz częściej słyszymy historie, które pokazują, że dla dzieci liczy się przede wszystkim prezent. Czy naprawdę chcemy tak wychować najmłodsze pokolenie?

Do naszej redakcji napisała pani Halina, babcia 9-letniej dziewczynki, która przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej. Kobieta postanowiła podarować wnuczce coś symbolicznego i – jak sama podkreśla – „z duszą”. Reakcja dziecka kompletnie ją jednak zaskoczyła i, jak twierdzi, wiele mówi o tym, jak dziś wychowuje się dzieci.
„Tylko książka?” – reakcja, która zabolała
Ja już naprawdę nie poznaję tych czasów. Komunia kiedyś była czymś ważnym, przeżyciem, przyjęciem Pana Jezusa do serca, a nie porównywaniem, kto ile dostał.
Ja od początku wiedziałam, że nie dam wnuczce pieniędzy. Nie dlatego, że mnie nie stać, tylko dlatego, że chciałam dać coś, co będzie miało znaczenie. Kupiłam jej piękne Pismo Święte – porządne wydanie, z dedykacją ode mnie. Napisałam kilka słów od serca, żeby miała pamiątkę na całe życie.
Wręczyłam jej to po uroczystości, cała wzruszona. A ona nawet się specjalnie nie ucieszyła. Otworzyła, przekartkowała i rzuciła: „A koperta?”. Zamurowało mnie.
Pytam, o co chodzi, a ona bez żadnego wstydu: „No pieniądze, są w środku czy nie?”. Powiedziałam, że to prezent, książka, coś ważnego. A ona zrobiła minę, jakbym jej dała coś bezwartościowego i tylko burknęła: „Czyli nic”. Naprawdę, aż się przeżegnałam, bo nie mogłam uwierzyć, co słyszę.
„To nie dziecko jest winne”
Dla mnie to nie jest normalne zachowanie. I nie, nie obwiniam dziecka. Dziecko mówi to, czego się nauczyło. Moja synowa od dawna powtarza, że „dzieci teraz mają inne potrzeby” i że „nie można ich ograniczać”. Efekt jest taki, że moja wnuczka żyje w przekonaniu, że wszystko jej się należy – najlepiej w kopercie.
Słyszałam, jak przed Komunią rozmawiała z koleżankami, która ile dostanie, kto kupi telefon, kto hulajnogę elektryczną. To było dla niej najważniejsze, nie sama uroczystość.
A jak zwróciłam uwagę synowej, że może warto z nią porozmawiać o sensie tego dnia, to usłyszałam, że „nie będziemy robić dziecku wyrzutów w takie święto”.
Przepraszam bardzo, ale jeśli nie teraz, to kiedy? Kiedy ma się nauczyć, że nie wszystko kręci się wokół pieniędzy?
„Zrobili ze mnie skąpą babcię”
Najbardziej zabolało mnie to, że zamiast zwrócić uwagę dziecku, synowa jeszcze ją obroniła. Powiedziała, że „dziecko tylko zapytało” i że „nie ma w tym nic złego”.
A ja poczułam się jak jakaś skąpa babcia, która nie dała koperty. Nikt nie docenił tego, że włożyłam w ten prezent serce, że chciałam przekazać coś ważnego. Dla nich liczy się tylko to, ile się dało.
Powiem szczerze – zrobiło mi się przykro. Bo Komunia to nie urodziny ani święta, gdzie liczy się ilość prezentów. To powinien być moment refleksji, a nie rozliczeń.
Jeśli tak dalej pójdzie, to niedługo dzieci będą rozczarowane nie tym, że nie przeżyły czegoś ważnego, tylko tym, że „za mało zarobiły” tego dnia. Smutne to wszystko.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Komentarz redakcji:
Historia pani Haliny to kolejny głos w dyskusji o tym, jak bardzo zmienił się charakter Pierwszej Komunii Świętej. Coraz częściej mówi się o presji prezentów, porównywaniu się i oczekiwaniach finansowych, które zaczynają dominować nad duchowym wymiarem uroczystości. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście „znak czasów”, czy raczej efekt decyzji dorosłych, którzy – świadomie lub nie – kształtują takie podejście u swoich dzieci.
Zobacz także: „Na komunię dam córce sukienkę z second-handu i upiekę szarlotkę. Mam w nosie wymysły nowobogackich rodziców”