Reklama

Decyzja o tym, czy dziecko powinno chodzić na religię, dla części rodziców jest oczywista, dla innych wiąże się z długimi rozmowami i wątpliwościami. Jeszcze inni zastanawiają się nie tylko nad własnymi przekonaniami, ale także nad tym, jak ich wybór zostanie odebrany przez otoczenie. Na redakcyjną skrzynkę napisała mama, która przyznaje, że właśnie ten ostatni argument okazał się dla niej bardzo ważny.

„My nie wierzymy, ale córka pójdzie na religię”

Moja córka we wrześniu idzie do pierwszej klasy i coraz częściej rozmawiamy w domu o tym, jak będzie wyglądała szkoła. W jednej kwestii decyzja jest dla mnie szczególnie trudna, bo ja i mój mąż jesteśmy niewierzący, a mimo to postanowiliśmy, że córka będzie chodziła na religię. Wiem, że dla niektórych może to być dziwne albo nawet oburzające, ale mieszkamy w naprawdę małej miejscowości i zwyczajnie boję się reakcji ludzi.

Tutaj wszyscy się znają, a informacje rozchodzą się błyskawicznie. Wystarczy, że ktoś zobaczy dziecko, które nie chodzi na religię, i zaraz zaczynają się pytania: dlaczego, co się stało, czy rodzice są wierzący, czy dziecko będzie miało komunię. Nie chcę, żeby moja córka od początku szkoły była tematem rozmów dorosłych.

„Nie chcę, żeby była tą jedną”

Wiem, że można powiedzieć, że nie powinnam się tym przejmować. Sama wiele razy powtarzałam sobie, że przecież to nasze życie i nasze przekonania, ale kiedy przychodzi co do czego, strach przed tym, że dziecko będzie inne od całej grupy, okazuje się silniejszy.

W klasie córki prawdopodobnie większość dzieci będzie chodziła na religię. Znam rodziców części z nich i wiem, że w naszej okolicy to jest po prostu czymś naturalnym. Boję się, że jeśli moja córka nie będzie chodziła na lekcje religii, zacznie być postrzegana jako „ta inna”, a potem ktoś jej coś powie albo zacznie zadawać pytania, na które sama nie będzie wiedziała, jak odpowiedzieć.

Nie chcę też, żeby moje przekonania stały się dla niej powodem do tłumaczenia się przed kolegami. Ona ma dopiero sześć lat i naprawdę chciałabym, żeby pierwsze lata szkoły kojarzyły jej się przede wszystkim z nauką, zabawą i poznawaniem nowych dzieci.

„Pewnie pójdzie też do komunii”

Najbardziej skomplikowana jest dla mnie kwestia Pierwszej Komunii. Jeżeli córka będzie chodziła na religię, pewnie ostatecznie pójdzie też do komunii, chociaż sama nie wiem, czy tego chcę. Z jednej strony mam poczucie, że byłoby to całkowicie niezgodne z tym, w co wierzymy albo raczej z tym, w co nie wierzymy. Z drugiej strony wiem, jak ważnym wydarzeniem jest komunia w naszej rodzinie.

Moi rodzice i teściowie są wierzący. Już teraz pytają, kiedy córka będzie miała komunię i cieszą się, że „wreszcie dorasta”. Nie wyobrażam sobie nawet, jak wyglądałaby reakcja, gdybym powiedziała wszystkim, że nie będzie ani religii, ani komunii.

Może dlatego sama siebie trochę oszukuję i mówię, że przecież to tylko lekcje, a decyzję dotyczącą komunii podejmiemy później. Mam jednak świadomość, że w pewnym momencie trzeba będzie powiedzieć jasno, czego chcemy dla naszego dziecka.

Nie wiem, czy inne niewierzące mamy mają podobnie. Chciałabym jednak wiedzieć, czy tylko ja mam wrażenie, że w małej miejscowości czasami łatwiej jest podporządkować się większości, niż potem przez lata tłumaczyć wszystkim dookoła, dlaczego wybraliśmy inaczej.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Komentarz redakcji

Decyzja dotycząca religii i wychowania religijnego dziecka należy przede wszystkim do rodziców, którzy powinni podejmować ją zgodnie ze swoim sumieniem, przekonaniami i tym, co uważają za najlepsze dla swojej rodziny. Rozumiemy jednak obawy bohaterki listu, szczególnie jeśli rzeczywiście żyje w niewielkiej społeczności, w której decyzje dotyczące dzieci są szybko zauważane i komentowane.

Warto jednak pamiętać, że strach przed opinią innych nie zawsze powinien decydować o naszych najważniejszych wyborach. Jeśli rodzice nie są wierzący, mogą mieć poczucie, że posyłanie dziecka na religię wyłącznie po to, by uniknąć komentarzy, jest niezgodne z ich wartościami. Z drugiej strony trudno odmówić tej mamie prawa do obaw – zwłaszcza gdy martwi się nie o własną opinię, ale o to, czy jej córka nie będzie z powodu decyzji rodziców czuła się wykluczona.

Być może najlepszym rozwiązaniem jest spokojna rozmowa z dzieckiem, dostosowana oczywiście do jego wieku, oraz zastanowienie się, czy decyzja wynika z naszych przekonań, czy przede wszystkim z lęku przed tym, co powiedzą inni.

Zobacz też: Już jest kalendarz roku szkolnego 2026/2027: więcej laby niż nauki. Będą dłuższe wakacje, zmiany w organizacji ferii

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...