Reklama

Macierzyństwo rzadko wygląda jak na idealnych zdjęciach na Instagramie. Bywa piękne, ale też trudne, nieprzewidywalne i momentami przytłaczające. Chyba każdy rodzic się ze mną zgodzi, że jednym z największych wyzwań wychowawczych są te chwile, gdy dziecko wpada w tantrum – kiedy jego emocje wylewają się jak lawa, a my stoimy obok i nie wiemy, jak pomóc.

Wtedy właśnie powtarzam jedno zdanie: „Jestem przy Tobie”.

„Jestem przy Tobie” – trzy słowa, które powtarzam jak mantrę

To tylko trzy słowa, ale działają jak miękki koc narzucony na rozedrgane emocje. Nie uciszają na siłę. Nie zawstydzają. Nie próbują „naprawić” dziecka. Dają mu coś znacznie ważniejszego – poczucie bezpieczeństwa.

W pierwszym odruchu często mówimy: „Przestań”, „Uspokój się”, „Nie przesadzaj”. Problem w tym, że dziecko w trakcie napadu złości... nie potrafi tego zrobić. Jego układ nerwowy jest przeciążony, a emocje przejmują kontrolę.

Słowa „Jestem przy Tobie” działają inaczej. Nie wymagają od dziecka zmiany zachowania tu i teraz. Pokazują, że nie jest samo z tym, co czuje. To ogromna różnica.

Dzieci uczą się regulacji emocji od nas. Jeśli w trudnym momencie zobaczą spokój zamiast złości, obecność zamiast odrzucenia, zaczną powoli budować własne mechanizmy radzenia sobie. To nie dzieje się w minutę – ale każda taka chwila to cegiełka na przyszłość.

Spokój rodzica to klucz (choć nie zawsze łatwy)

Nie oszukujmy się – zachowanie spokoju, gdy dziecko krzyczy w sklepie albo rzuca zabawkami w domu, bywa ekstremalnie trudne. Każdy rodzic ma momenty, kiedy ma ochotę po prostu wyjść i zamknąć drzwi.

Ale prawda jest taka: dziecko nie uczy się z naszych słów, tylko z naszych reakcji.

Jeśli odpowiemy krzykiem na krzyk, dostaje jasny komunikat: tak radzi się ze złością. Jeśli jednak – nawet z trudem – zatrzymamy się i powiemy spokojnie „Jestem przy Tobie”, pokazujemy coś zupełnie innego. Że emocje można przeżyć bez eksplozji. Że ktoś obok wytrzyma tę burzę.

To nie oznacza perfekcji. Każdemu zdarza się stracić cierpliwość. Ale jeśli choć czasem uda się wybrać bliskość zamiast kontroli – to już zmienia bardzo dużo. Bo dzieci nie potrzebują idealnych rodziców. Potrzebują takich, którzy są obecni nawet w najtrudniejszych momentach.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: Nie ucz dziecka, by dzieliło się z innymi. Przez to 1 zdanie wyrośnie na zahukanego dorosłego

Reklama
Reklama
Reklama