Reklama

Wychowanie to sztuka balansowania między miłością a cierpliwością, jednak w pośpiechu rzadko analizujemy głębsze znaczenie powtarzanych dzieciom komunikatów. Niby zwykłe, codzienne słowa potrafią mocno ranić, dlatego warto przyjrzeć się konkretnym błędom, jakie popełniamy w rozmowach z najmłodszymi.

Toksyczne zwroty w codziennej komunikacji z dzieckiem

Oto lista zwrotów, które zdaniem ekspertki niszczą dziecięcy świat i powinny jak najszybciej zniknąć z naszego słownika.

  1. Uspokój się. Te dwa słowa działają na malucha wprost przeciwnie, wywołując jeszcze większą frustrację. Dziecko nie posiada jeszcze w pełni wykształconego układu nerwowego, by natychmiast wyciszyć burzę emocjonalną na zawołanie dorosłego.
  2. Przestań płakać. Łzy są naturalnym wentylem bezpieczeństwa i blokowanie ich sprawia, że najmłodsi zaczynają tłumić w sobie trudne emocje. W przyszłości może to skutkować problemami z wyrażaniem jakichkolwiek uczuć.
  3. Nic się nie stało. Dla rodzica rozlana woda czy rozbita zabawka to błahostka, ale dla kilkulatka to prawdziwy koniec świata. Pozbawianie go prawa do smutku buduje mur niezrozumienia oraz poczucie osamotnienia.
  4. Nie przesadzaj. Kryje się za tym jasny sygnał, że reakcje młodego człowieka są nieadekwatne, co skutecznie niszczy jego rodzące się poczucie własnej wartości, a także intuicję i wiarę we własne osądy.
  5. Bo ja tak powiedziałam. Ten komunikat całkowicie zamyka przestrzeń do dyskusji, nie uczy logicznego myślenia ani wyciągania wniosków, a jedynie ślepego posłuszeństwa opartego na przewadze i sile dorosłego.
  6. Zobacz, inne dzieci potrafią. To prosty przepis na zaszczepienie w maluchu permanentnego poczucia bycia gorszym, wywołanie chorobliwej zazdrości oraz zmuszenie do wiecznej, niszczącej rywalizacji z rówieśnikami.
  7. Ile razy mam ci to powtarzać. Poza oczywistym wyrazem zniecierpliwienia i złości dorosłego, takie pytanie nie niesie żadnej wartości edukacyjnej ani jasnej instrukcji, jak dziecko ma naprawić swój błąd.
  8. Nie ma się czego bać. Choć intencją jest dodanie otuchy, w rzeczywistości maluch czuje, że jego lęk przed ciemnością czy psem jest czymś niewłaściwym, przez co zamyka się w sobie i traci zaufanie do własnych odczuć.

Zakazane słowa: jak mądrze wspierać rozwój dziecka?

Analizując głębiej internetowy wpis terapeutki, trudno nie odnieść wrażenia, że często bezwiednie powielamy schematy naszych własnych rodziców. Większość z nas słyszała te same zdania we własnym dzieciństwie, dlatego dziś tak naturalnie i bezrefleksyjnie przechodzą nam one przez gardło. Psycholog Karolina Martin przypomina jednak, że za każdym z tych pozoru niewinnych haseł kryje się komunikat, którego wcale nie chcieliśmy przekazać. Zamiast wsparcia i miłości, dziecko słyszy ukryty przekaz, że jego emocje są nieważne, niewłaściwe i że z całym tym wewnętrznym chaosem musi poradzić sobie zupełnie samo. A emocje i silne przeżycia nigdy nie znikają tylko dlatego, że ktoś dorosły wyda im kategoryczny rozkaz zniknięcia.

Co ważne, to właśnie z tych drobnych, codziennych komunikatów buduje się fundament pod przyszłą pewność siebie lub... głębokie kompleksy młodego człowieka. Zrozumienie destrukcyjnej siły tych słów to pierwszy, najważniejszy krok do tego, by zacząć budować relację opartą na szacunku. Dziecko uspokaja się nie od szorstkich nakazów, ale od fizycznej i psychicznej obecności stabilnego, spokojnego dorosłego, który potrafi przytulić i nazwać trudne emocje.

Nie chodzi o popadanie w perfekcjonizm, bo każdy ma prawo do gorszego dnia czy momentu bezsilności po nieprzespanej nocy. Istotą świadomego rodzicielstwa jest systematyczna praca nad tym, by krok po kroku zastępować surową ocenę głębokim zrozumieniem, rozkazy realnym wsparciem, a uciszanie dziecięcego krzyku jego uważnym zauważeniem. Słowa, które zaszczepiamy w głowach naszych dzieci, z biegiem czasu ukształtują ich wewnętrzny głos, jakim będą mówiły do samych siebie w dorosłym życiu.

Zobacz też: „Antosiu, widzę Twoją złość. Czy możemy dojść do konsensusu?”. Współcześni rodzice stali się zakładnikami własnych dzieci

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...