Reklama

Na redakcyjną skrzynkę napisała mama 3,5-letniej Zuzi, która nie kryje oburzenia po jednej z rozmów przeprowadzonych przez nauczycielkę w przedszkolu. Kobieta uważa, że wychowawczyni chciała dobrze i prawdopodobnie rzeczywiście zależało jej na lepszym poznaniu dzieci, ale jej zdaniem wybrała do tego niewłaściwe pytania. Szczególnie jedno z nich sprawiło, że mama zaczęła się zastanawiać, czy przedszkolak powinien w ogóle odpowiadać na pytania dotyczące sytuacji rodzinnej.

„Zuzia nagle zaczęła płakać”

Zuzia ma trzy i pół roku i dopiero rozpoczęła przygodę z przedszkolem. Do tej pory wracała do domu w dobrym humorze i chętnie opowiada mamie o tym, co robiła w ciągu dnia, dlatego tego popołudnia kobieta od razu zauważyła, że coś jest nie tak. Dziewczynka była wyraźnie rozdrażniona, a kiedy mama zaczęła ją pytać, co się wydarzyło, rozpłakała się.

Początkowo trudno było zrozumieć, o co chodzi, bo Zuzia opowiadała o kilku rzeczach naraz. W końcu mama dowiedziała się, że podczas rozmowy z dziećmi pani zadawała im pytania dotyczące ich domów i rodzin. Chciała wiedzieć, co robią rodzice, czym się zajmują i jak wygląda ich codzienne życie.

„Zuzia powiedziała mi, że pani pytała, czym zajmuje się mama i tata. Dla mnie to było bardzo dziwne, bo córka jest malutka i nie zawsze rozumie, co właściwie oznacza pytanie o pracę rodziców. Pytała też, czy rodzice mieszkają razem” – relacjonuje kobieta.

„Po co trzylatkom takie informacje?”

Mama Zuzi uważa, że nauczycielka mogła chcieć po prostu lepiej poznać dzieci. Rozumie, że spędza z nimi wiele godzin i naturalne jest, że chce wiedzieć, co je interesuje, czym się bawią albo z kim mieszkają. Jej zdaniem można jednak poznawać dziecko bez pytania o szczegóły dotyczące jego rodziny, tym bardziej dotyczące kwestii tego, czy rodzice są razem.

Kobieta przyznaje, że najbardziej zaskoczyło ją to, że dzieci miały odpowiadać przy całej grupie. Zaczęła się zastanawiać, co stałoby się, gdyby rodzic wykonywał zawód, którego dziecko nie potrafi nazwać, rodzina miała trudną sytuację albo maluch zwyczajnie nie chciał o tym mówić.

„Trzylatek nie musi przecież wiedzieć, że niektóre informacje o rodzinie są prywatne. Jeżeli pani pyta, dziecko może uznać, że powinno odpowiedzieć, nawet jeśli nie ma na to ochoty. I właśnie to mi się nie spodobało”– tłumaczy mama Zuzi.

„Nie chciałam robić awantury”

Kobieta nie poszła od razu do dyrektorki przedszkola. Najpierw postanowiła spokojnie porozmawiać z wychowawczynią i dowiedzieć się, dlaczego w ogóle pojawił się taki temat.

Okazało się, że nauczycielka prowadziła z dziećmi rozmowę, której celem było lepsze poznanie ich zainteresowań, codzienności i najbliższego otoczenia. Pytania o rodziców miały być jednym z elementów takiej rozmowy, a nie próbą zdobywania prywatnych informacji.

To jednak nie przekonało mamy Zuzi w stu procentach. Kobieta nadal uważa, że w przypadku tak małych dzieci trzeba szczególnie uważać na sposób formułowania pytań.

„Nie twierdzę, że pani chciała zrobić coś złego. Właśnie dlatego nie zrobiłam awantury. Uważam jednak, że warto czasami pomyśleć, jak takie pytanie może odebrać małe dziecko i czy naprawdę jest ono potrzebne” – opisuje.

Gdzie kończy się ciekawość, a zaczyna prywatność?

W przypadku przedszkolaków granica między niewinną rozmową a pytaniem o prywatne sprawy może być dla dorosłego oczywista, ale dla trzylatka już niekoniecznie. Dziecko może przecież bez zastanowienia powiedzieć grupie, gdzie pracuje mama, ile zarabia tata, kto mieszka w domu albo co wydarzyło się poprzedniego dnia.

Dlatego zdaniem mamy Zuzi nauczyciele powinni szczególnie uważać na pytania dotyczące sytuacji rodzinnej i dawać dzieciom możliwość nieudzielenia odpowiedzi. Jej zdaniem przedszkole powinno być miejscem, w którym dziecko czuje się bezpiecznie, a nie miejscem, gdzie ma wrażenie, że musi odpowiadać dorosłemu na każde pytanie.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: Pani w przedszkolu nastraszyła 4-latki, bo się nie słuchały, a matki biją brawo. „To się nazywa konsekwencja”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...