Reklama

Dzień dobry, Redakcjo. Piszę do Was, bo wciąż nie mogę dojść do siebie. Mój syn, Ignaś, ma cztery lata. To żywe, radosne dziecko, ale jak każdy czterolatek, czasem ma gorszy dzień, nie chce zjeść zupy albo za głośno śmieje się przy zabawie. Od jakiegoś tygodnia Ignaś stał się wycofany, wieczorami płakał, że nie chce iść do cioci Agnieszki. Myślałam: ot, kryzys przedszkolaka. Ale wczoraj przyszłam po niego wcześniej, by zrobić mu niespodziankę. To, co zastałam, sprawiło, że ta niespodzianka zamieniła się w mój najgorszy koszmar.

Krzesło wstydu w rogu sali − to ma być nowoczesna metoda?

Weszłam do przedszkola po cichu. Drzwi do sali były lekko uchylone. Zamiast gwaru zabawy, usłyszałam nienaturalną, grobową ciszę. Wyjrzałam zza framugi i zobaczyłam mojego syna. Siedział sam, na małym taborecie, tyłem do dzieci, twarzą do samej ściany w kącie sali. Inne dzieci bawiły się klockami, a on siedział tam jak posąg, z opuszczoną głową i zaciśniętymi piąstkami. Pani Agnieszka siedziała przy stoliku, pijąc herbatę i przeglądając telefon.

Kiedy weszłam i zapytałam, co się dzieje, usłyszałam z lodowatym spokojem: „Ignaś był niegrzeczny, więc odbywa teraz 20 minut izolacji w ciszy”. Dziecko siedziało tam dwadzieścia minut! Bez słowa, bez kontaktu, odcięte od grupy jak jakiś przestępca. Pani opiekunka stwierdziła, że to metoda wyciszająca, bo syn nie chciał sprzątać autek.

Czy my naprawdę żyjemy w czasach, gdzie czterolatka karze się publicznym upokorzeniem i całkowitą ignorancją? Jak ta kobieta sobie nie radzi z jednym nieposłusznym dzieckiem bez uciekania się do takich metod, to niech po prostu zmieni zawód na taki, gdzie nie trzeba mieć serca do ludzi!

Brak empatii i ukrywanie prawdy przed rodzicami

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pani Agnieszka na każdym zebraniu mówi o pozytywnej dyscyplinie i budowaniu relacji. To czysta hipokryzja! Przez tydzień mój syn był poddawany takim staroświeckim metodom, a ja nic nie wiedziałam, bo przy odbiorze zawsze słyszałam: „Wszystko w porządku, Ignaś był trochę cichy”. No trudno nie być cichym, jak się siedzi w kącie jak za karę w XIX-wiecznej szkole!

Zaczęłam rozmawiać z Ignasiem w domu. Okazało się, że kara milczenia to u tej pani norma. Jeśli dziecko płacze za mamą − idzie do kąta, żeby „nie zarażać smutkiem innych”. Jeśli nie chce zjeść brokuła − siedzi samo przy stoliku, aż wszystkie dzieci skończą jeść. To jest łamanie dziecięcej psychiki, a nie wychowanie. Pani opiekunka w rozmowie ze mną była wręcz oburzona moją reakcją. Twierdziła, że dzisiejsze matki są przewrażliwione i że ona musi mieć narzędzia do pracy. Moim zdaniem, jeśli Twoim jedynym narzędziem jest wzbudzanie w dziecku lęku i wstydu, to Twoje kompetencje są zerowe.

Czy przedszkole to miejsce opieki, czy tresury maluchów?

Zastanawiam się, ile jeszcze takich sytuacji dzieje się za zamkniętymi drzwiami przedszkoli, o których my, rodzice, nie mamy pojęcia. Ufamy tym ludziom, płacimy czesne, wierzymy, że nasze dzieci uczą się tam współpracy i radości. Tymczasem dostają lekcję lęku. Moje dziecko bało się odezwać, bo wiedziało, że każde „nie” skończy się izolacją. To jest niedopuszczalne! Opiekunka powinna umieć rozmawiać, tłumaczyć, zainteresować dziecko czymś innym, a nie odstawiać je jak zepsutą zabawkę do kąta.

Złożyłam już skargę do dyrekcji, ale usłyszałam, że pani Agnieszka to doświadczony pedagog z wieloletnim stażem. I to mnie przeraża najbardziej. Ile dzieci przez te wszystkie lata ucierpiało przez jej doświadczenie? Ile maluchów straciło pewność siebie, bo pani nie chciało się kucnąć i zapytać, dlaczego płaczą?

Jeśli praca z dziećmi kogoś wypaliła tak bardzo, że jedynym wyjściem jest dla niego emocjonalne znęcanie się nad słabszymi, to czas odejść. Dzieci to nie są roboty, które można zaprogramować jednym przyciskiem. One potrzebują miłości i zrozumienia, a nie krzesła wstydu.

Karolina


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: 5 bajek, przy których dziecko rozwija się książkowo. Możesz je włączać z czystym sumieniem

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...