Zmiana organizacji zajęć w przedszkolach od września. Dzieci dostaną nowy nakaz, a rodzice jeszcze o tym nie wiedzą
Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego w przedszkolach zacznie obowiązywać zupełnie nowa zasada. Reforma w radykalny sposób zmieni dotychczasowy plan dnia maluchów, stawiając przed kadrą oraz opiekunami wyzwania, które już teraz budzą skrajne emocje na internetowych forach.

Początek września to w każdym domu czas logistycznej rewolucji, kupowania kapci na zmianę, podpisania worków i wyczekiwania na pierwsze zebrania. W tym roku jednak powrót do placówek niesie ze sobą zmianę, która dla wielu mam i ojców będzie zaskoczeniem. Wszystko dlatego, że ministerstwo wprowadza do podstawy programowej przepis zmieniający dotychczasowe zasady.
Na popularnej grupie na Facebooku „Mamy mamom” pojawił się właśnie bardzo emocjonalny wpis zaniepokojonej kobiety, która dotarła do najnowszych wytycznych z Dziennika Ustaw i postanowiła ostrzec inne matki. Zapisy w prawie oświatowym wprost nakazują codzienne, obowiązkowe wypuszczanie maluchów poza budynek, bez względu na porę roku. To podzieliło internatów: jedni opowiadają się za hartowaniem dzieci, inni boją się o ich dobrostan.
Obowiązkowy spacer bez względu na chłód. Co dokładnie mówi nowy zapis w prawie oświatowym?
Autorka internetowego postu z przejęciem zacytowała oficjalny fragment dokumentu, który ma się stać instrukcją dla dyrektorów i nauczycieli wszystkich placówek w kraju. Zgodnie z nowym prawem „organizacja zajęć na powietrzu powinna być elementem codziennej pracy z dzieckiem w każdej grupie wiekowej, a dzieci powinny mieć codziennie zajęcia na świeżym powietrzu oraz co najmniej raz w tygodniu przebywać poza budynkiem przedszkola dłużej niż 1 godzinę”. Daje to możliwość dłuższego spaceru lub zabaw połączonych z badaniem okolicznej przyrody i działaniem w niej, a jedynym odstępstwem od tej zasady są alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa lub szczególnie niesprzyjające warunki atmosferyczne.
Młoda mama zauważyła jednak lukę w tych przepisach. Wskazała na fakt, że szczególne warunki atmosferyczne nie zostały precyzyjnie określone, tak samo jak górny i dolny zakres temperatur oraz codzienny czas przebywania na dworze w okresie jesień-zima-wiosna.
„Zbliża się okres jesienno-zimowy i już padła informacja, że przedszkolaki zimą także będą wypuszczane na podwórko” − martwi się mama, wskazując na niedojrzały układ odpornościowy maluszków.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Matki masowo krytykują przewrażliwienie i domowy areszt
Pod postem autorki wybuchła dyskusja, a rodzice zaczęli przerzucać się argumentami dotyczącymi zdrowia, hartowania i legendarnego modelu skandynawskiego. Zdecydowana większość komentujących matek bardzo ostro odniosła się do lęków autorki, twierdząc, że chowanie dzieci pod kloszem to największy grzech. Jedna z internautek napisała bardzo dosadnie: „Układ odpornościowy na tym zdecydowanie skorzysta, czas zainwestować w ubrania odpowiednie do wieku i pogody i pozwalać dzieciom spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu”.
Wiele kobiet uważa, że to właśnie wieczne trzymanie maluchów w przegrzanych salach jest głównym powodem przeziębień w okresie jesiennym. Inna mama dodała w komentarzu: „Ich układ odporności kuleje, bo przewrażliwione mamusie trzymają je w okresie jesienno-zimowym w 4 ścianach. (...) Przeciwwskazaniem powinna być bardzo zła jakość powietrza i naprawdę jakieś siarczyste mrozy czy inne ekstremalne warunki pogodowe. Generalnie nie ma złej pogody, tylko jest źle dobrany ubiór do warunków atmosferycznych”.
Jak widać, według większości rodziców jedyną realną przeszkodą do wyjścia z sali powinien być smog oraz ekstremalne mrozy, a zwykły deszcz czy lekki przymrozek to idealne warunki do budowania odporności.
Głos z przedszkolnego frontu. Patowa sytuacja w szatniach i tęsknota za modelem szwedzkim
Inne komentarze pod tym postem napisały same opiekunki przedszkolne, które od lat stoją na pierwszej linii frontu w kłótniach z rodzicami o to, czy wietrzyć salę i czy zakładać dziecku czapkę. Jedna z nauczycielek opisała, jak z jej perspektywy wygląda ta dyskusja: „Jako wieloletni pracownik przedszkola sądzę, że jedni rodzice narzekają, że dzieci nie wychodzą w każde warunki pogodowe, a inni wręcz odwrotnie. I sytuacja jest patowa, bo jedni i drudzy obstają przy swoim. Ja akurat jestem całym sercem za modelem szwedzkim i uważam, że dzieciom lepiej wyszłoby na zdrowie więcej czasu na dworze, niż w czterech ścianach placówki”.
Do tej pory w wielu miejscach panowała zasada, że jeśli jedno dziecko w grupie miało lekki katar, cała dwudziestka spędzała czas w zamkniętej, dusznej sali, bo rodzice bali się przewiania. Od września te dyskusje utnie nowe prawo oświatowe − zasady zostały przedstawione jasno, a rodzice muszą po prostu pogodzić się z faktem, że panie w przedszkolu mają obowiązek wychodzić z dziećmi na świeże powietrze.
Czas kupić porządne, nieprzemakalne spodnie, dobre buty i pozwolić dzieciom na normalne, pełne błota dzieciństwo. Ruch i kontakt z naturą to najlepsza, darmowa ochrona, jaką możemy im podarować na nowy rok szkolny.