Nauczycielce na koniec roku wręczy tylko kwiatek i czekoladki. „Dostanie to, na co zasłużyła”
Czy biżuteria dla wychowawcy to już standard, czy gruba przesada? „Nauczycielka dostanie to, na co zasłużyła, nie zamierzam finansować jej luksusów”.

Szanowna Redakcjo, piszę do Was w momencie, gdy na grupie rodziców na WhatsAppie wrze od propozycji prezentów dla naszej pani wychowawczyni, a ja czuję, że zaraz wybuchnę z irytacji. Podjęłam decyzję, że mój syn wręczy nauczycielce tylko skromny kwiatek i małe czekoladki, bo uważam, że dostanie ona dokładnie to, na co zapracowała przez cały rok szkolny.
Od kilku dni śledzę te absurdalne licytacje: „Może voucher do spa?”, „A może złota bransoletka?”, „Przecież 50 złotych od osoby to nie jest dużo!”. Patrzę na to wszystko i zastanawiam się, kiedy my, jako społeczeństwo, straciliśmy zdrowy rozsądek i zaczęliśmy traktować zakończenie roku jak jakąś łapówkę albo opłatę za święty spokój.
Moja decyzja o skromnym upominku nie wynika z chciwości, ale z trzeźwego spojrzenia na to, jak wyglądała współpraca z tą panią przez ostatnie dziesięć miesięcy. Nauczycielka dostanie symboliczny prezent, bo na nic więcej, moim zdaniem, po prostu nie zasłużyła swoim podejściem do naszych dzieci.
Koniec z luksusowymi prezentami za przeciętną pracę
Nie rozumiem, dlaczego mamy fundować komuś biżuterię czy drogie zabiegi kosmetyczne tylko dlatego, że wykonywał swoją pracę, za którą co miesiąc pobiera wynagrodzenie. Ta konkretna wychowawczyni przez cały rok była oschła, nie odpisywała na wiadomości w dzienniku elektronicznym, a każda próba rozmowy o problemach mojego syna kończyła się stwierdzeniem, że „ona ma trzydzieścioro dzieci i nie ma czasu na indywidualne podejście”.
Dlaczego teraz, w imię jakiejś fałszywej solidarności rodzicielskiej, mam składać się na prezent wart kilkaset złotych dla kogoś, kto nie wykazał ani krztyny empatii wobec mojego dziecka? Kwiatek i czekoladki to piękny, klasyczny gest podziękowania, który jest adekwatny do sytuacji, a robienie z tego festiwalu luksusu jest po prostu niesmaczne i niepedagogiczne.
Presja grupy rodziców na zakończenie roku
Najgorsza w tym wszystkim jest ta straszna presja, jaką wywierają inni rodzice na tych, którzy mają inne zdanie. Gdy tylko napisałam na grupie, że nie dołożę się do vouchera na 800 złotych, zostałam niemal zakrzyczana i posądzona o to, że robię dziecku wstyd. Czy naprawdę wstydem jest wręczenie kwiatka? Czy wstydem jest posiadanie własnych zasad i odmawianie udziału w tym chorym wyścigu o miano najbardziej wdzięcznego rodzica?
Niektórzy rodzice myślą, że drogim prezentem kupią lepsze oceny albo przychylność pani w przyszłym roku, ale to jest droga donikąd. Ja uczę mojego syna, że szacunek okazuje się na co dzień − kulturą osobistą, przygotowaniem do lekcji i dobrym słowem − a nie złotym łańcuszkiem wręczonym w blasku fleszy na apelu.
Nauczyciel to zawód jak każdy inny − szanujmy, ale nie przesadzajmy
Często słyszę argument, że nauczyciele tak mało zarabiają, więc trzeba im to zrekompensować prezentami. To jest myślenie, które uwłacza godności samych pedagogów. Czy dajemy vouchery do spa paniom w kasie w supermarkecie, urzędnikom w gminie albo pielęgniarkom po każdym pobycie w szpitalu? Oni też ciężko pracują i często zarabiają niewiele, a jednak nikt nie robi zrzutek na ich biżuterię. Jeśli chcemy pomóc nauczycielom, walczmy o ich wyższe pensje jako obywatele, a nie próbujmy łatać systemu kopertami.
Moje dziecko pójdzie na zakończenie roku z uśmiechem i skromnym bukietem z ogródka babci, bo to jest szczere, prawdziwe i wystarczające. Pani dostanie kwiatek, bo taka jest tradycja, ale nie dostanie mojej zgody na to, byśmy czuli się przymuszani do finansowania jej wakacyjnych zachcianek.
Mam nadzieję, że inne matki, które czują podobnie, odważą się w tym roku powiedzieć „nie”. Przestańmy się bać krzywych spojrzeń na korytarzu i wróćmy do tego, co w tym dniu jest najważniejsze − do dzieci, ich radości z wakacji i szczerego, choćby skromnego „dziękuję”, które znaczy więcej niż najdroższy voucher, za którym nie stoi prawdziwa wdzięczność.
Mama
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: MEN: dodatkowe ferie w środku nowego roku szkolnego. Dwa tygodnie laby