Reklama

Czerwiec w wielu szkołach wygląda podobnie: część klas zaczyna świecić pustkami, a nauczyciele i dyrekcje mierzą się z nagłymi nieobecnościami uczniów jeszcze przed zakończeniem zajęć dydaktycznych. Zjawisko dotyczy dzieci w różnym wieku, w tym ósmoklasistów, którzy mają już za sobą egzaminy. Spadek obecności staje się na tyle widoczny, że znów pojawiają się pytania o to, jak realnie egzekwować obowiązek szkolny.

Wakacje zaczynają się wcześniej, a szkoła zostaje z pustymi ławkami

Najczęściej chodzi o proste kalkulacje rodzinne. Wcześniejsze wyjazdy bywają sporo tańsze niż w środku sezonu, a gdy oceny są praktycznie ustalone, pokusa jest duża. Do tego dochodzi poczucie, że „to już końcówka”, więc nie wydarzy się nic kluczowego. W efekcie szkoły obserwują, że im bliżej końca roku, tym trudniej utrzymać normalny rytm pracy.

W czerwcu problem staje się szczególnie widoczny w klasach, w których część uczniów ma już zamknięte najważniejsze sprawy: ósmoklasiści po egzaminach, starsze roczniki po zaliczeniach, młodsze dzieci po wystawieniu ocen. Dla nauczycieli oznacza to wyzwanie organizacyjne: trudno planować powtórki, projekty czy wyjścia, gdy skład grupy zmienia się z dnia na dzień. A dla tych uczniów, którzy zostają, „luźniejszy” miesiąc potrafi być w praktyce mniej przewidywalny, niż rodzice zakładają.

MEN przypomina o obowiązku szkolnym i rozważa ostrzejsze zasady

W tle coraz częściej wybrzmiewa pytanie: gdzie kończy się rodzinna decyzja, a zaczyna obowiązek, który państwo powinno egzekwować. Część ekspertów wskazuje, że jedną z dróg do poprawy sytuacji byłoby przyznanie szkołom większego wpływu na egzekwowanie obowiązku szkolnego.

Pod koniec 2024 r. przedstawiciele Ministerstwa Edukacji Narodowej zapowiadali zaostrzenie przepisów dotyczących obowiązku szkolnego. Wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer zwracała uwagę na zmianę podejścia części rodziców i mówiła w Radiu ZET:

„Mamy głosy ze szkół, że rodzice traktują szkołę jako miejsce, gdzie dziecko może chodzić albo może nie chodzić. Jest obowiązek szkolny. W wielu krajach rodzica mogą zatrzymać na lotnisku”. Według niej po pandemii szczególnie zwiększyła się „dowolność wyboru” tego, ile dni dziecko spędza w szkole.

Rodzice są podzieleni, a zakaz wyjazdów budzi opór

W dyskusji pojawia się też pomysł ograniczeń dotyczących wyjazdów w trakcie roku szkolnego. Sondaż IBRiS dla Radia ZET z lipca 2024 r. pokazał jednak, że społeczne nastroje są w tej sprawie dalekie od jednomyślności. Na pytanie o zakaz wyjazdów na wakacje lub urlop z rodzicami w trakcie roku szkolnego odpowiedzi rozkładały się następująco:

  • 13,1 proc. – „zdecydowanie tak”,
  • 17,1 proc. – „raczej tak”,
  • 21,6 proc. – „raczej nie”,
  • 38,7 proc. – „zdecydowanie nie”,
  • 9,5 proc. – „nie wiem/trudno powiedzieć”.

Te liczby dobrze oddają rodzinny dylemat: z jednej strony jest budżet, logistyka pracy i realne oszczędności, z drugiej – szkolna obecność, ciągłość nauki i zasady, które mają obowiązywać wszystkich. Dla wielu rodziców pomocne może być jedno praktyczne kryterium: jeśli wyjazd jest planowany jeszcze przed zakończeniem zajęć, warto sprawdzić, co dziecko rzeczywiście ominie w ostatnich tygodniach, i czy da się to spokojnie nadrobić bez stresu po powrocie.

Źródło: DGP

Zobacz też: Państwo rozdaje nawet 600 zł na wakacje dla babci i dziadka. Wystarczy 1 wniosek

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...