„Wykupiłam teściowej w podzięce wycieczkę all inclusive. Ona woli jechać z koleżanką do uzdrowiska”
Miała być wzruszona, może nawet uronić łzę. Zamiast tego podziękowała, uśmiechnęła się i oznajmiła, że w tym terminie jedzie do uzdrowiska z koleżanką. Jestem wściekła i nie wiem, co bardziej mnie boli – stracone pieniądze czy świadomość, że mój prezent okazał się mniej ważny niż kilka dni spędzonych w sanatoryjnym pensjonacie.

Nie będę udawać, że mam z teściową idealne relacje. Jak chyba w wielu rodzinach, między nami zdarzają się spięcia. Czasem denerwują mnie jej uwagi dotyczące wychowania dzieci, czasem mam wrażenie, że za bardzo wtrąca się w nasze sprawy.
Ale jest jedna rzecz, której nie mogę jej odmówić. Zawsze można na nią liczyć.
Mam dwójkę dzieci – ośmioletniego syna i trzyletnią córkę. Oboje z mężem pracujemy zawodowo, więc pomoc przy dzieciach bywa dla nas bezcenna. Kiedy któreś zachoruje, teściowa często przyjeżdża i zostaje z wnukami. Odbiera starszego ze szkoły, czasem zabierze młodszą na spacer, upiecze ciasto, zadzwoni i zapyta, czy czegoś nie potrzebujemy.
Nigdy nie robi z tego wielkiej łaski. Chyba właśnie dlatego tak bardzo ją za to cenię.
Tym bardziej że moi własni rodzice praktycznie nie interesują się wnukami. Mieszkają niedaleko, ale potrafią nie odezwać się przez wiele tygodni. Nie pytają o dzieci, nie proponują pomocy, nie przychodzą na szkolne występy.
Przez lata było mi z tego powodu przykro. Dlatego zawsze powtarzałam, że moje dzieci mają szczęście, że mają taką babcię jak moja teściowa.
Wymyśliłam prezent idealny. Przynajmniej tak mi się wydawało
Od dawna zastanawiałam się, jak mogłabym jej podziękować. Kwiaty? Czekoladki? Bon do spa? To wszystko wydawało mi się banalne.
W końcu wpadłam na pomysł, który uznałam za strzał w dziesiątkę. Wykupiłam jej tygodniową wycieczkę all inclusive do Turcji w połowie czerwca. Wszystko opłacone. Hotel z wysokim standardem, blisko plaży. Do tego kilka wycieczek fakultatywnych.
Najbardziej cieszyłam się z jednej. Efez. Teściowa przez wiele lat była nauczycielką historii. Uwielbia zwiedzać zabytki, czytać o dawnych cywilizacjach i oglądać programy dokumentalne. Byłam przekonana, że możliwość zobaczenia starożytnego miasta na własne oczy będzie dla niej spełnieniem marzeń.
Przez kilka tygodni trzymałam wszystko w tajemnicy. Wyobrażałam sobie jej reakcję. Nie mogłam się doczekać.
„To bardzo miłe, ale jadę do uzdrowiska”
Gdy wręczyłam jej dokumenty i powiedziałam, że to prezent ode mnie i męża, przez chwilę wyglądała na zaskoczoną. Potem podziękowała. Wtedy usłyszałam zdanie, którego kompletnie się nie spodziewałam.
– To bardzo miłe, ale ja w tym terminie jadę do uzdrowiska z Krysią.
Myślałam, że żartuje. Nie żartowała. Okazało się, że już kilka miesięcy temu zaplanowała wyjazd z przyjaciółką i nie zamierza go odwoływać. Byłam w szoku.
Przecież chodzi o wycieczkę do Turcji. Wszystko opłacone. Hotel, przelot, transfery, wycieczki fakultatywne. Naprawdę nie potrafię zrozumieć, jak można wybrać uzdrowisko zamiast takich wakacji.
Najgorsze jest jednak to, że wyjazd jest bezzwrotny.
Pieniądze zostały zapłacone. Nie mogę ich odzyskać. Teraz gorączkowo sprawdzam, czy istnieje możliwość zmiany danych uczestnika albo odsprzedania wycieczki komuś innemu. Coraz bardziej się denerwuję.
Bo choć wiem, że teściowa ma prawo planować swój czas, nie potrafię pozbyć się poczucia, że cały mój wysiłek poszedł na marne.
Chciałam zrobić coś wyjątkowego dla kobiety, która przez lata pomagała nam przy dzieciach. Tymczasem siedzę z opłaconą wycieczką, której nikt nie chce wykorzystać, i zastanawiam się, czy następnym razem nie lepiej po prostu kupić bukiet kwiatów.
Przynajmniej byłoby taniej i mniej boleśnie.
Zobacz także: „Chciałam podrzucić teściowej Stasia na długi weekend, wyjechać z mężem. Ta zołza wypaliła, że jedzie do uzdrowiska”