Z all inclusive w Turcji wróciła zawstydzona. „Dzieci chciały iść do restauracji. Spojrzeli na nas na wejściu i od razu wyprosili”
„Moje dzieci były zachwycone. Przez cały dzień mówiły, że wieczorem pójdziemy do tej najładniejszej restauracji w hotelu. Wyszykowaliśmy się, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie w lobby i ruszyliśmy na kolację. Po kilkunastu sekundach staliśmy już z powrotem przed wejściem. Czułam, jak robię się czerwona ze wstydu, a dzieci nie rozumiały, dlaczego nie możemy wejść” – pisze nasza czytelniczka.

Wakacje all inclusive wielu osobom kojarzą się z brakiem ograniczeń. Część gości zakłada, że skoro wszystko jest w cenie, mogą korzystać z każdej restauracji hotelowej o dowolnej porze. W praktyce bywa inaczej. Nasza czytelniczka boleśnie przekonała się o tym podczas rodzinnego wyjazdu do Turcji.
„Dzieci marzyły o tej restauracji od pierwszego dnia”
Dzień dobry, w tym roku pierwszy raz polecieliśmy z dziećmi do Turcji. Mamy dwójkę – pięcioletnią Hanię i ośmioletniego Kubę. Wszystko było dla nas nowe. Hotel ogromny, kilka basenów, animacje, lody i mnóstwo jedzenia. Trochę się baliśmy, no ale nie po to odkładaliśmy cały rok, żeby teraz trochę nie poszaleć.
Już pierwszego dnia dzieci zauważyły elegancką restaurację z tarasem. Codziennie przechodziliśmy obok niej w drodze na plażę albo basen. Wieczorami świeciły się lampki, kelnerzy nosili pięknie podane dania, a dzieci powtarzały:
– Mamo, pójdziemy tam?
Mówiłam, że oczywiście. Przecież mieliśmy all inclusive. Byłam przekonana, że wystarczy po prostu przyjść. Może trochę ładniej się ubrać i tyle. Ostatniego wieczoru postanowiliśmy zrobić dzieciom niespodziankę i poszliśmy do tej restauracji.
Kelner uśmiechnął się i zapytał o numer rezerwacji. Nie wiedziałam, o czym mówi, jaki numer? Odpowiedziałam, że mamy przecież all inclusive. On bardzo grzecznie wyjaśnił, że to restauracja à la carte i obowiązuje wcześniejsza rezerwacja. Tego wieczoru wszystkie stoliki były już zajęte.
Przez chwilę próbowałam tłumaczyć, że jesteśmy tu ostatni dzień i nie mieliśmy pojęcia, że trzeba się wcześniej zapisać. Niestety nic nie dało się zrobić.
„Najbardziej było mi żal dzieci”
Nie miałam pretensji do obsługi. Pan zachował się bardzo uprzejmie, nie krzyczał na nas ani nic. Tylko to ja poczułam się głupio, bo już weszliśmy do środka i zostaliśmy wyproszeni przez to, że ja nie znam zasad.
Dzieci patrzyły raz na mnie, raz na restaurację. Syn zapytał tylko:
– To jednak nie zjemy tutaj?
Wróciliśmy do głównej restauracji hotelowej.
Jedzenie było dobre, ale dzieci były wyraźnie rozczarowane. Jeszcze przez chwilę patrzyły w stronę tej restauracji z tarasem.
Dopiero później przeczytałam w hotelowej broszurze, że rezerwację najlepiej zrobić już pierwszego dnia pobytu, bo liczba miejsc jest ograniczona. Szkoda, że wcześniej nikt nam tego nie powiedział.
Chcę uczulić innych rodaków, bo może dzięki temu ktoś uniknie podobnej sytuacji. Jeżeli jedziecie z dziećmi pierwszy raz na all inclusive i hotel ma takie restauracje bardziej wypasione, od razu zapytajcie na recepcji, jak działają.
Naprawdę można oszczędzić sobie rozczarowania, zwłaszcza jeśli dzieci przez cały wyjazd czekają właśnie na taki wyjątkowy wieczór.
Komentarz redakcji
W wielu hotelach oferujących formułę all inclusive restauracje à la carte są wliczone w cenę pobytu, ale obowiązują w nich wcześniejsze rezerwacje. Liczba miejsc bywa ograniczona, dlatego w popularnych terminach stoliki potrafią zapełnić się już pierwszego dnia pobytu.
To nie oznacza, że goście są wypraszani dlatego, że mają niewłaściwy strój czy nie wykupili odpowiedniego pakietu. Najczęściej chodzi po prostu o organizację pracy restauracji i limit miejsc. Warto po zameldowaniu zapytać w recepcję lub sprawdzić hotelową aplikację, o ile taka jest dostępna, aby uniknąć niepotrzebnego rozczarowania – szczególnie wtedy, gdy taki wieczór ma być jedną z wakacyjnych atrakcji dla dzieci.
Zobacz także:
- Plaga na all inclusive. „To najgorszy typ rodzica. Obserwowałam ich przy basenie. Myśleli, że nikt nie widzi”
- „Chciałam odpocząć od dzieci, więc pojechaliśmy z mężem na luksusowe wczasy all inclusive w Grecji. Los z nas zakpił”
- Obciach na all inclusive w Turcji. „Nie rozumiałam, dlaczego tylko nasza rodzina dostaje małe talerzyki”