Matka publicznie upokorzyła 7-letniego syna. „Zwróciłam jej uwagę, a ona odpowiedziała 1 słowem. Zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam”
„Czy można było lepiej się zachować w tej sytuacji?” – tym pytaniem Aleksandra Dąbrowska, znana w sieci jako Mishon, zaczyna swoją historię. Zrobiła coś, na co wielu by się nie odważyło: zareagowała.

Pewnie wielu z nas było w podobnej sytuacji: obok rozgrywał się dziecięcy dramat, a my zastanawialiśmy się, czy powinniśmy zareagować. W końcu zwykle jesteśmy uczeni, żeby się nie wtrącać... Mishon się wtrąciła, ale nie jest pewna, czy nie popełniła błędu.
Matka upokarzała dziecko podczas zakupów
O swoim doświadczeniu Mishon opowiedziała w rolce na Instagramie. Po wizycie u kosmetyczki zamówiła taksówkę i postanowiła poczekać na nią w pobliskim sklepie spożywczym.
Akurat w tym samym czasie robiła w nim zakupy matka z dwójką dzieci: jedno było w wózku, drugie, 7-letni chłopiec, stało obok, trzymając w dłoni colę. Ekspedientka zwracała się do chłopca, by się uspokoił, bo nic się nie stało, i musi być po prostu bardziej ostrożny. Po chwili odezwała się matka. Powiedziała dziecku, że ma się „ogarnąć” i nie być taką... „pi...pą”. Kilka razy powtórzyła to obraźliwe słowo.
„Mnie w tym momencie zamurowało. Krew odpłynęła mi z głowy i przestałam słyszeć, co ta baba mówi” – opowiada Mishon. Próbowała skarcić obcą matkę wzrokiem, ale jednak daleko jej do Bazyliszka. Oliwy do ognia dolewała sprzedawczyni, powtarzają chłopcu, żeby był grzeczny i nie denerwował mamy. Jakby to była jego wina.
Dąbrowska nie chciała zwracać uwagi matce, ale wykorzystała sytuację, w której kobieta wyszła przed budynek i zaczęła rozmawiać przez telefon, a 7-latek wrócił jeszcze po coś do sklepu.
„Mówię do niej: przepraszam bardzo, czy mogłaby pani nie zwracać się w ten sposób do swojego syna. Na co ona: co?” – sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. Za którymś razem wyraźnie poirytowana matka 7-latka kazała Mishon... sobie już iść, choć, jak możecie się domyślać, użyła niecenzuralnego słowa.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Co zrobić w takiej sytuacji?
Na koniec Mishon wspomniała o przejmującym widoku pustych oczu 7-latka. Jego matce rzuciła tylko: „Będziesz tego żałowała”. Po wszystkich przyszła refleksja: czy odpowiednio się zachowała w tej sytuacji?
W komentarzach pod filmem pojawiła się bardzo ciekawa sugestia, by w takich sytuacjach nie zwracać się do rodzica, ale do... dziecka. Skoro rodzic upokarza dziecko publicznie, prawdopodobnie nie ma też oporów, by robić to za zamkniętymi drzwiami. Komentarz obcej osoby raczej nie sprawi, że niegrzeczny dorosły przemyśli swoje zachowanie i obieca poprawę.
To, co może przynieść realną zmianę, to zwrócenie się do dziecka. Powiedzenie mu, że to nie jest jego wina, że nie zrobił nic złego. Że zasługuje na szacunek, że ma prawo do swoich emocji i do popełniania błędów. Że niezależnie od tego, co słyszy od rodziców, jest wartościowym człowiekiem.
Być może te słowa to prawdziwe koło ratunkowe?
Czytaj także: Karygodne zachowanie matki na plaży nad Bałtykiem. „Puściły jej wszystkie hamulce. Biedne dziecko”