Matka żąda od pani w przedszkolu przewijania dziecka. „Płacę, więc wymagam”
Dzisiaj usłyszałam od pani w przedszkolu, że jeśli mały natychmiast nie zacznie wołać o nocnik, to będę musiała go zabrać z placówki, bo „one nie są od przewijania”. Powiedziałam jej prosto w oczy: płacę, więc wymagam. To jest ich obowiązek, a nie łaska.

Kochana Redakcjo! Po dzisiejszej porannej rozmowie z wychowawczynią w przedszkolu mojego synka czuję tak ogromną wściekłość, że aż wszystko się we mnie gotuje. Mój Tymek skończył niedawno trzy lata i od tego semestru poszedł do grupy adaptacyjnej. Syn jest bystry, świetnie mówi, potrafi sam zjeść obiad, ale wciąż ma jeden mały problem − proces odpieluchowania idzie nam jak po grudzie i w sytuacjach stresowych Tymek po prostu potrzebuje jeszcze pieluchomajtek.
W przedszkolu usłyszałam dzisiaj ultimatum: albo syn natychmiast zacznie kontrolować swoje potrzeby, albo mam go zabrać z placówki, bo opiekunki nie zamierzają go przewijać. Odpowiedziałam paniom krótko: płacę za to przedszkole i mam prawo oczekiwać pełnej opieki. Pomoc dziecku w takich sytuacjach to ich podstawowy obowiązek, a nie dobra wola.
Sztywne procedury kontra psychika małego dziecka
Kiedy zapisywałam Tymka do przedszkola, nikt nie mówił mi, że brak pełnego odpieluchowania to wyrok skazujący na siedzenie w domu. Teraz nagle dyrekcja zasłania się wewnętrznym regulaminem, twierdząc, że placówka nie ma warunków sanitarnych do przewijania starszych dzieci. No przecież to jest jakiś ponury żart! Gdzie podziało się dobro dziecka, o którym tak pięknie piszą w ulotkach informacyjnych?
Mój syn przeżywa ogromny stres związany z nowym miejscem, nowymi dziećmi i rozłąką ze mną. Zamiast dać mu czas i otoczyć wsparciem, pani w przedszkolu woli postawić sprawę na ostrzu noża. Oczekiwanie, że każde dziecko w wieku trzech lat będzie jak zaprogramowany robot bezbłędnie korzystać z toalety, to czysta ignorancja i brak wiedzy o rozwoju maluchów. Każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie i zmuszanie go do rezygnacji z pieluchy pod groźbą wyrzucenia z przedszkola to potworna krzywda dla jego psychiki.
Emocjonalny szantaż opiekunek i zaniedbywanie obowiązków
Najbardziej oburza mnie ta wszechobecna spychologia i wygoda personelu. Panie twierdzą, że mają pod opieką dwadzieścioro dzieci i nie mogą tracić czasu na jednego malucha w pieluszce. A ja się pytam: to za co wy bierzecie pieniądze? Co miesiąc płacę podatki, opłacam wyprawkę, ubezpieczenie i catering. To nie są małe kwoty, które znikają z mojego portfela dla zabawy. Wymagam więc, by w ramach tych opłat moje dziecko miało zapewnioną pełną, godną opiekę, również tę higieniczną.
Pani w przedszkolu nie robi mi łaski, że zmieni brudne pieluchomajtki. To jest jej praca, za którą dostaje co miesiąc pensję! Jeśli praca w przedszkolu kojarzy się jej tylko ze sterylnym siedzeniem przy stoliku i wycinaniem kwiatuszków z papieru, to chyba pomyliła zawody. Opieka nad trzyletnim dzieckiem to także radzenie sobie z jego fizjologią. Zostawianie zapłakanego malucha w brudnej bieliźnie tylko po to, by nauczyć go moresu albo zmusić matkę do uległości, to zwykłe lenistwo i brak podstawowej empatii do drugiego człowieka.
Gdzie kończą się wymagania systemu, a zaczyna normalność?
Wiem, że zaraz w komentarzach podniosą się głosy oburzonych pań opiekunek, że przedszkole to nie żłobek. Ale granica wieku między tymi placówkami jest płynna, a dojrzałość emocjonalna i fizyczna trzylatków bywa różna. Nie pozwolę, by mój syn czuł się gorszy, zawstydzany i odrzucany tylko dlatego, że potrzebuje jeszcze kilku tygodni ćwiczeń.
Jeśli system edukacji w Polsce jest tak nieudolny, że nie potrafi zapewnić jednej dodatkowej pomocy nauczyciela do grupy trzylatków, która pomogłaby przy higienie, to czas głośno o tym mówić, a nie zrzucać całą winę na rodziców. Ja nie zamierzam ulegać tym absurdalnym rygorom. Będę walczyć o prawa mojego dziecka do edukacji i normalnego traktowania, bo przedszkole ma pomagać nam w wychowaniu, a nie rzucać kłody pod nogi przy pierwszym lepszym problemie z nocnikiem.
Paulina
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Opiekunka w przedszkolu usadziła 3-latka w kącie. Matka: „Jej tłumaczenia to skandal”