macierzyństwo, odpoczynek, baby blues, depresja
Adobe Stock
Mama

Nie zawsze fajnie być mamą – relacja z rozmowy kilku mam

Czasem nie masz ochoty na kolejne układanie puzzli z dzieckiem, wszystko cię denerwuje, jest ci źle... A gdy dziecko uwieszone twoich kolan płacze wniebogłosy, marzysz tylko o tym, żeby... wsiąść do pociągu byle jakiego. Czy coś z tobą nie tak?

Kiedy spotkałyśmy się w kawiarni, przekrzykiwałyśmy siebie nawzajem. Nikt by o nas nie powiedział, że jesteśmy mamami. Chyba że posłuchałby naszej rozmowy. Było o dzieciach, mężach i... poczuciu winy. Każda z nas je odczuwała. Powody były niby różne, ale tak ostatecznie chodziło o to, że chyba jednak nie zawsze chce nam się być mamami! Brzmi strasznie? 

Baby blues – początki bywają trudne

Najmniejsze doświadczenie w poczuciu winy miała Basia – jej córeczka skończyła dopiero 3 miesiące. – Na początku, w szpitalu byłam zachwycona – wspomina – Całymi godzinami wpatrywałam się w śpiącą córcię. Byłam w euforii. 
Ale kiedy Basia wróciła z dzieckiem do domu, zaczęła płakać po kątach. Pamiętam to bardzo dobrze. To do mnie dzwoniła zalana łzami. Żaliła się, że nie może spokojnie wyjść nawet do toalety, bo córka ciągle chce ssać. Że prawie w ogóle nie śpi, nie ma czasu na jedzenie, nie mówiąc już o takich ekstrawagancjach jak chwila na fejsie. Narzekała, że czuje się, jak w więzieniu – bez jakichkolwiek własnych praw, za to z mnóstwem obowiązków. Ale najbardziej przerażała ją myśl, że nie ma od tego odwrotu, że przecież, kiedy zostaje się mamą, to jest się nią do końca życia! Klasyczny baby blues
Teraz Basia opowiada o tych wszystkich burzliwych emocjach ze spokojem. – Czuję, że najgorsze już za mną. Teraz będzie z górki – śmieje się.

Matka w depresji

– No nie wiem – wtrąca się do rozmowy Marysia. Właśnie uświadomiłam sobie, że widzę ją pierwszy raz od odwiedzin w szpitalu, po narodzinach jej synka. To niemożliwe – myślę – przecież mały ma już rok! A jednak. Mary opowiada nam o tym, co się wydarzyło przez ostatnie dwanaście miesięcy. Nie wiedziałam, że było jej tak ciężko. Zawsze, jak dzwoniłyśmy do niej z zaproszeniem na kawę, miała jakiś pretekst, by nie przyjść. A to jej mały zachorował, a to była już umówiona – nie miałyśmy pojęcia, że to tylko wymówki. Jak mogłyśmy nie zauważyć, że coś jest nie tak? 
Marysia, tak, jak Basia, zaliczyła baby blues. Tyle tylko, że nie przeszedł jej po kilku dniach, a nawet tygodniach. Najpierw łudziła się, że to tylko hormony. Potem myślała, że to takie chwilowe obniżenie nastroju, no bo przecież nie ma czasu na odpoczynek, mało śpi, synek wieczorami ma kolki... „Każda mama musi to przejść” – myślała. – Czułam się beznadziejnie – opowiada Mary. – Najpierw dużo płakałam, ale potem to nawet łez mi zabrakło. Nic mi się nie chciało: snułam się po domu w starym dresie, nie malowałam się, nie dbałam o włosy. Straciłam apetyt, szybko zaczęłam chudnąć. Przez cały czas towarzyszył mi lęk o zdrowie synka – co chwila sprawdzałam, czy oddycha. Z drugiej strony, miałam ochotę nie reagować na jego płacz. Psychicznie wykańczały mnie też wizyty rodziny. Miałam wrażenie, że oni wszyscy wiedzą, że jestem złą matką. To był koszmar!
Marysia długo nie wiedziała, jak sobie pomóc. Pójście do psychologa wydawało jej się przyznaniem do porażki. A ona przecież zawsze była taka zaradna! Na wizytę w poradni namówiła ją jej własna mama. – To był początek końca moich problemów – z uśmiechem stwierdza Marysia.  – Bez sensu tak długo zwlekałam z wizytą. Jestem pewna, że gdybym poszła do psychologa wcześniej, szybciej poradziłabym sobie z depresją.

Gdzie się podział mój entuzjazm?

Wysłuchałam opowieści Basi i Marysi bardzo uważnie. – Aż boję się narzekać na swoje problemy. Przy waszych wydają się takie banalne – stwierdziłam. – Co ty opowiadasz – wtrąciła się Baśka. – W końcu, od czego ma się przyjaciółki? Narzekaj do woli. To działa oczyszczająco. 
Zaczęłam opowiadać. Mam długoletnie doświadczenie w byciu mamą (i to podwójną), więc miałam o czym mówić. Skarżyłam się, jak mało mam czasu dla siebie, jak na obiad czasem podaję gotowce, choć niby wiem, że to niezdrowe. Opowiedziałam, jak ostatnio nakrzyczałam na swoją młodszą córkę, że ciągle bałagani, i jaką poczułam się wtedy okropną matką, bo wiedziałam, że przesadzam, i te nerwy to nie przez nią, tylko przez moje zmęczenie. 
Mówiłam długo, nikt mi nie przerywał. W końcu poczułam, że uszło ze mnie powietrze, że nareszcie udało mi się poskarżyć tak bez ogródek, bez poczucia, że ktoś mnie skrytykuje, osądzi, wyda wyrok. Uspokoiłam się i zamilkłam. – No proszę – pierwsza odezwała się Baśka – a ja myślałam, że tylko mnie nie udaje się być wzorową mamą. Naprawdę mi ulżyło. Wiecie, co to znaczy? Że nie ma ideałów! To fantastyczne! Od razu mi lepiej.

Odpocząć od macierzyństwa

– Tylko, czy to powinno nas pocieszyć? – zapytała retorycznie Marysia. I zaczęłyśmy rozważać, co by tu zrobić, by zmienić choć trochę nasze życie. 

  • Przede wszystkim obiecałyśmy sobie częstsze spotkania w kawiarni (nawet gdyby miały się ograniczać wyłącznie do narzekania na dzieci). 
  • Trudno, czasem w naszych domach na obiad będzie pizza i wydamy parę złotych na opiekunkę. Zresztą w Stanach Zjednoczonych od lat młode mamy jeden dzień w tygodniu przeznaczają na wyjścia z domu i ten system sprawdza się doskonale! A więc będziemy brać przykład.
  • Doszłyśmy też do wniosku, że potrzebna jest nam rozrywka absolutnie przyziemna i próżna: wizyta u fryzjera, kosmetyczki albo choćby w cukierni – minimum raz w miesiącu. 
  • Musimy także zadbać nie tylko o rozwój dziecka, ale i o swój! Więc od dziś czytamy więcej książek, chodzimy do kina lub teatru (najlepiej z partnerem!).

Czasem wystarczy ponarzekać

Miałyśmy dobry humor i niepostrzeżenie powróciłyśmy do tematu dzieci. Ale zamiast na nie narzekać, zaczęłyśmy się nimi przed sobą chwalić. Córeczka Basi, gdy się uśmiecha, ma śliczne dołki w policzkach, a jej najnowszym osiągnięciem jest „aaaaa”. Synek Marysi nauczył się właśnie chodzić. Moje córki dobrze się uczą, są ambitne i tak naprawdę bardzo pomagają mi w domu. 
Gdy już wychodziłyśmy z kawiarni, dostałam od córki esemesa: „Zamawiamy pizzę. Zjesz z nami?”. Pewnie, że zjem!

Zobacz też:

Utrata wolności po narodzinach dziecka – jak sobie radzić [WIDEO]

ciąża, dziecko, rodzeństwo, miłość, emocje
© drubig-photo - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: test ciążowy nie wskazuje ciąży, ale ja wiem swoje
"Znowu mam ochotę na musztardę. Kochanie, przy okazji kup mi test ciążowy!" - dokładnie rok temu wypowiedziałam te słowa. Obecnie, w pokoju obok, śpi Witulek. Ciekawe o czym śni? Przeczytaj historię Dominiki.

Pierwszy test ciążowy . Serce zaczyna bić szybciej, wpatruje się w okienko testu i... jest! Najpierw jedna czerwona kreska, a obok niej druga, delikatnie różowa. Skaczę z radości. Biegnę do męża, ale ten nie widzi drugiej kreski. Drugi test ciążowy , cztery dni później. Znowu jedna kreska, czerwona. Ale ja czuję, że to niemożliwe. Przecież wiem, czuję, że jestem w ciąży. Jem łyżeczką musztardę! Trzeci test ciążowy. Jest druga kreska - tym razem czerwona. Cieszymy się razem z mężem. Idziemy do lekarza, on potwierdza ciążę.  Nie potrafię opisać naszej radości - tak długo się staraliśmy o dziecko! Musimy przygotować naszą córeczkę - dwulatkę - na nadejście siostrzyczki lub braciszka, ale mamy czas, prawie 9 miesięcy.  Kim jesteś maleństwo? Musztardę jem z każdym posiłkiem. Z Olą w ciąży - starszą córeczką - też tak miałam. Mija tydzień euforii, a ja czuję, że powinnam iść do lekarza . Miałam rację, muszę leżeć, muszę uważać na dzidziusia, muszę odpoczywać. Jak to odpoczywać, gdy energii mam tyle, co po kilku kawach.  Kolejna wizyta u ginekologa . Jest dobrze, już się unormowało, nie ma zagrożenia. Uff, kamień z serca. W nagrodę słyszę serduszko mojego dzidziusia. Puk, puk, puk...  Mijają dni, tygodnie, rośniemy - ja i dziecko. Całą rodzinę rozpiera energia, powoli szykujemy się do tego najważniejszego dnia. Czuję ruchy i kopniaki dziecka , ale nie tylko ja. "Kim jesteś? Alicją, a może Witkiem?" - lekarz odpowie mi na to pytanie.   Kolejna wizyta u lekarza i rzeczywiście słyszę: "O jaki duży chłopak! Syn!". Ola będzie miała braciszka. Cieszę się bardzo, choć tak samo cieszyłabym się, gdyby usłyszała, że będzie dziewczynka. Byle dziecko było zdrowe . Mężuś na pewno się ucieszy; będzie miał synka, syneczka, synusia... A był przekonany, że to będzie dziewczynka. Ta...

mama, córka, smutek, rozpacz, emocje
© Tatyana Gladskih - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: zrobiłam to dla ciebie córeczko
Idealna matka, zwłaszcza, jeśli zostaje sama, musi poświęcić własne dobro dla szczęścia swego dziecka. Tak przynajmniej myślałam przez większość życia. Przeczytaj historię 42-letniej Barbary.

Rozstałam się z mężem , kiedy Natalia miała zaledwie cztery latka. Rafał poznał inną kobietę, zakochał się i od nas odszedł. To takie proste, prawda? To znaczy odszedł ode mnie, tak przynajmniej wtedy zakładał. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Szybko okazało się, że tak naprawdę zostałam z dzieckiem sama . Na początku jeszcze przez jakiś czas odwiedzał córkę, dawał jej jakieś prezenty, a mnie pieniądze na utrzymanie Natalki. Z czasem te wizyty stawały się rzadsze, krótsze. Po paru latach od rozwodu odwiedziny Rafała były niczym święto. Pieniądze nadal dostawałam regularnie, ale co z tego, skoro Natalia ciągle pytała: " Kiedy przyjdzie tata? ". Czułam się bezradna, bo nie umiałam jej odpowiedzieć. W końcu przestała pytać, a tata stał się dla niej jedynie tajemniczym darczyńcą, który co miesiąc przesyłał nam pieniądze. Jak zrekompensować córce brak ojca? Jak tylko mogłam starałam się zrekompensować córce brak ojca . Czułam straszny żal do losu. "To niesprawiedliwe, że inne dzieci mają pełne, szczęśliwe rodziny, a taka wspaniała, mądra dziewczynka jak Natka musi wychowywać się tylko z matką" – myślałam. I właśnie dlatego chciałam, by poza nim, z niczego nie musiała rezygnować. Pieniędzy miałyśmy dosyć od Rafała. Nie wiem, skąd je miał, ale szczodrze się nimi dzielił. Zrezygnowałam z pracy , mieszkałam w domu po rodzicach. Żyłam z zasiłku i z tego, co dostawałam od byłego męża. Chciałam dać całą siebie Natalce, żeby czuła, że jest kimś najważniejszym w moim życiu. Ani przez sekundę nie pomyślałam wtedy, że ją rozpieszczam lub robię krzywdę, nie pozwalając się usamodzielnić. No cóż, na początku lat 90. nie było poradników i programów, jak wychować szczęśliwe dziecko . Robiłam tylko to, co kazało mi serce. Posłałam Natalkę do renomowanego liceum, a potem cieszyłam się, jak...

wcześniak w inkubatorze
Marzena Parys, archiwum prywatne
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Mój waleczny wcześniak!
Na początku stycznia, a dokładnie 3 stycznia 2012 roku o godzinie 23:05, urodziła nam się Michalinka. Swoją opowieść chciałabym jednak cofnąć o sześć dni. Przeczytaj historię Marzeny.

To był ostatni czwartek starego roku. Dokładnie o 4.30, w drodze do łazienki, odeszły mi wody płodowe . Wracam do łóżka, kładę się obok męża i czekam na skurcze . Nie przychodzą, więc zasypiam. Rano myślę, że pewnie dziecko jest już duże i nacisnęło mi na pęcherz... 2 stycznia 2012 roku mam kontrolną wizytę u lekarza prowadzącego ciążę. Mówię o zdarzeniu. Stwierdza pomniejszona ilość wód płodowych. Daje skierowanie na USG i każe jechać do szpitala ze spakowaną walizką (tak na wszelki wypadek). No tak, tyle że u nas nic nie jest gotowe. Nawet łóżeczko nie jest jeszcze złożone. Miałam przecież rodzić w lutym! Pani rodzi! W szpitalu, nie robiąc mi badania USG, stwierdzono, że to nie wody płodowe. Wracamy do domu. Następnego dnia bardzo źle się czuję. Mam stan podgorączkowy . Jedziemy do innego szpitala. Tam również mówią, że nic nie wskazuje na odejście wód płodowych. KTG nie wskazuje skurczy , chociaż ja je czuje. W końcu, gdy powiedziałam, że muszę iść do łazienki, bo znowu coś leci, poproszono o moją podpaskę. Polano ją jakimś odczynem. Usłyszałam: "Pani rodzi!". Boże, co za szczęście, że akurat wtedy pociekły te wody! Szybka akcja, dziecko ułożone pośladkowo . Decyzja – cesarka. Wyjmują dziecko.  "Łożysko jakieś małe – daj do badania" – słyszę głos przy mnie. A za sobą słyszę drugi: "No oddychaj. Oddychaj. Decyduj się malutka". Co się dzieje? Dziecko zaczęło oddychać. Znowu ten sam głos "45 cm, 1650 g". Myślę: "Jaka maleńka". Nawet mi do głowy nie przyszło, że moje dziecko to wcześniak urodzony na koniec 34. tygodnia ciąży. Przez miesiąc (od ostatniego USG do porodu) przybrała tylko 200 g. Kładą mi maleńką, płaczącą istotę na klatce piersiowej. Do dziś pamiętam, jak na mnie spojrzała. Przestała płakać, gdy się z nią przywitałam mówiąc:...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
jak pobrać bon turystyczny
Prawo i finanse
Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku)
Milena Oszczepalińska
ukraińskie imiona
Imiona
Ukraińskie imiona: męskie i żeńskie + tłumaczenie imion ukraińskich
Joanna Biegaj
cytaty na urodziny
Cytaty i przysłowia
Mądre i piękne cytaty na urodziny –​ 22 sentencje urodzinowe
Joanna Biegaj
Ile dać na Chrzest?
Święta i uroczystości
Ile wypada dać na chrzciny w 2022 roku? – kwoty dla rodziny, chrzestnych i gości
Luiza Słuszniak
gdzie nad morze z dzieckiem
new badge ranking small
Niemowlę
Gdzie nad morze z dzieckiem? TOP 10 sprawdzonych miejsc dla rodzin z maluchami
Hanna Szczesiak
ospa u dziecka a wychodzenie na dwór
Zdrowie
Ospa u dziecka a wychodzenie na dwór: jak długo będziecie w domu? Czy podczas ospy można wychodzić?
Milena Oszczepalińska
5 dni opieki na dziecko
Prawo i finanse
5 dni opieki (urlop na dziecko) – wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym urlopie
Joanna Biegaj
pesel po 2000
Prawo i finanse
PESEL po 2000 - zasady jego ustalania
Agnieszka Majchrzak
hiszpańskie imiona
Imiona
Najczęściej nadawane hiszpańskie imiona - ich znaczenie oraz polskie odpowiedniki
Joanna Biegaj
Bon turystyczny: jak wykorzystać w 2022?
Aktualności
Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów
Ewa Janczak-Cwil
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
przedmioty w 4 klasie
Aktualności
Jakie są przedmioty w 4 klasie szkoły podstawowej w roku szkolnym 2022/2023? [LISTA]
Ewa Janczak-Cwil
300 plus
Prawo i finanse
300 plus 2022 – dla kogo, kiedy składać wniosek?
Małgorzata Wódz
na komary dla niemowląt
Zdrowie
Co na komary dla niemowląt: co wolno stosować, czego unikać?
Ewa Janczak-Cwil
urwany kleszcz
Zdrowie
Urwany kleszcz: czy usuwać główkę kleszcza, gdy dojdzie do jej oderwania?
Ewa Janczak-Cwil
Bon turystyczn atrakcje dla dzieci
Czas wolny
Bon turystyczny – atrakcje dla dzieci, za które można płacić bonem
Ewa Janczak-Cwil
300 plus dla zerówki 2021
Aktualności
300 plus dla zerówki w 2022 roku – czy Dobry Start obejmuje sześciolatki?
Joanna Biegaj
rekrutacja do liceum
Wychowanie
Jak wygląda rekrutacja do liceum 2022/2023? Jak dostać się do dobrego liceum?
Joanna Biegaj