Reklama

Ponieważ nasz Daniel ostatnio spędzał każdą wolną chwilę przed ekranem monitora, grając w te swoje gierki, postanowiliśmy zafundować mu wakacje życia. Kupiliśmy mu drogie, dwutygodniowe kolonie surwiwalowe w Borach Tucholskich. Piękne domki, podchody, ogniska, spanie pod namiotem i co najważniejsze − całkowity zakaz używania smartfonów i komputerów.

Myślałam, że syn wróci zachwycony, z brudnymi kolanami, pełen energii i opowieści o leśnych przygodach. Niestety, rzeczywistość okazała się smutna. Poczułam się jak najgorsza matka na świecie, która poniosła całkowitą klęskę wychowawczą.

Dziecko nudzi się na kolonii − tradycyjne atrakcje dziś już nikogo nie cieszą?

Podbiegłam do niego, uścisnęłam z całych sił i zapytałam z wielkim entuzjazmem, jak było, co ciekawego robili i czy poznał fajnych kumpli. Mój syn nawet mnie nie przytulił, tylko wzruszył ramionami i oświadczył prosto z mostu: „Mamo, było beznadziejnie i nudno, najgorsze dwa tygodnie w moim życiu”. Zaczęłam go dopytywać, czy ktoś mu zrobił krzywdę, czy jedzenie było niedobre, czy wychowawcy byli niemili.

Daniel spojrzał na mnie z taką złością w oczach i wykrzyknął, że jedzenie było spoko, ale program to jakaś totalna porażka, bo kazali im ciągle chodzić po lesie, zbierać chrust na ognisko, tachać ciężkie gałęzie i łazić na wielogodzinne wycieczki. Powiedział, że las jest nudny, drzewa są nudne, a chodzenie na piechotę bez celu to czysta tortura. On chciał po prostu w ułamku sekundy wrócić do swojego pokoju, odpalić komputer i zagrać wreszcie w swoją ulubioną grę, bo przez te dwa tygodnie miał wrażenie, że traci czas.

Słuchałam tego jego narzekania i czułam, jak zalewa mnie żal. Nasze pokolenie oddałoby wszystko za taki wyjazd, a dla mojego syna natura i realne przygody to nuda.

Współczesne dzieci wolą komputer od obozu w lesie? Jak technologia niszczy wakacje

Prawda jest taka, że to współczesne pokolenie dzieciaków zostało całkowicie skrzywdzone przez technologię i smartfony. Żyjemy w świecie, w którym jeśli coś nie mruga, nie świeci neonami, nie daje natychmiastowej nagrody w postaci punktów na ekranie, to dla dziecka po prostu nie istnieje i jest stratą czasu. Piękna, krystalicznie czysta woda w jeziorze, śpiew ptaków o poranku, budowanie szałasów z gałęzi − to wszystko przegrywa w przedbiegach z wirtualną fikcją.

Mój Daniel przez całą drogę powrotną do domu w aucie nie chciał ze mną rozmawiać, tylko siedział naburmuszony i odliczał minuty do momentu, aż usiądzie przed monitorem. Kiedy weszliśmy do mieszkania, nawet nie rozpakował plecaka z brudnymi ubraniami, tylko od razu pobiegł do biurka, odpalił sprzęt i błogo się uśmiechnął, patrząc na logowanie do platformy z grami. Zniknął dla świata w sekundę. Stałam w progu jego pokoju i czułam, jak pęka mi serce. Wydałam na ten turnus prawie trzy tysiące złotych, brałam nadgodziny, żeby chłopak zobaczył kawałek prawdziwego świata, a on traktuje powrót do sieci jak wybawienie z niewoli.

Jak odciągnąć dziecko od komputera − rola rodziców w cyfrowym świecie

Po tej sytuacji wybuchła u nas w domu ostra dyskusja z mężem. On twierdzi, że przesadzam, że takie są teraz czasy i wszystkie dzieciaki tak żyją, więc powinnam odpuścić dla świętego spokoju. Ale we mnie wszystko się buntuje. Uważam, że jako dorośli popełniliśmy gigantyczny błąd, pozwalając technologii na całkowite przejęcie kontroli nad wolnym czasem naszych pociech.

Drogie mamy, czy Wasze dzieci też potrafią cieszyć się już tylko życiem w internecie, a zwykły spacer po lesie czy spływ kajakowy to dla nich nuda i katusze? Pomóżcie, bo czuję się w tym wszystkim potwornie samotna i bezradna, a do końca wakacji został jeszcze prawie miesiąc i już na samą myśl o walkach o komputer odechciewa mi się wszystkiego.

Pozdrawiam,

Marta


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: To już plaga wśród rodziców: zabierają na wakacje darmową „nianię” i mają spokój. Po co w ogóle mieć dzieci?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...