Tacy nauczyciele nie powinni uczyć w szkole. Matka: „SMS o 22 mnie załamał. Czy ona nie ma co robić?”
Nie mogłam zmrużyć oka ze złości, zastanawiając się, czy ta kobieta naprawdę nie ma co robić ze swoim życiem prywatnym, tylko nękać zmęczonych rodziców po nocach. Tacy nauczyciele moim zdaniem w ogóle nie powinni uczyć w szkole, bo kompletnie nie szanują cudzych granic i zachowują się, jakby było im wolno absolutnie wszystko.

Droga Redakcjo mamotoja.pl! Mój dziesięcioletni syn chodzi do czwartej klasy i do tej pory jakoś dawaliśmy radę z tym całym szkolnym kieratem, chociaż łatwo nie jest. Jednak to, co wydarzyło się wczoraj wieczorem, po prostu rozłożyło mnie na łopatki i sprawiło, że straciłam resztki szacunku do jego wychowawczyni.
Wyobraźcie sobie sytuację: dom ogarnięty, młody od dawna śpi, ja zmęczona po całym dniu wreszcie leżę w łóżku i próbuję złapać chwilę oddechu. Nagle, dokładnie o godzinie dwudziestej drugiej, mój telefon na szafce nocnej zaczyna wibrować jak szalony, budząc przy okazji mojego męża. Zszokowana łapię za komórkę, myśląc, że stało się coś złego, a na ekranie wyświetla się długi, urzędowy SMS od pani od matematyki.
SMS o 22, czyli brak szacunku dla czasu prywatnego rodziców
Wiadomość, którą dostałam od pani w środku nocy, brzmiała dokładnie tak: „Przypominam, że jutro mija ostateczny termin oddania projektów z geometrii i brak pracy będzie skutkował oceną niedostateczną bez możliwości poprawy, proszę przypilnować syna”. Kiedy to przeczytałam, poczułam, jak mi ciśnienie skacze. Fakt, jeszcze nie wszystkie oceny na koniec roku są wystawione, no ale bez przesady! Ludzie święci, czy ona naprawdę urwała się z choinki, żeby wysyłać takie ponaglenia w porze, kiedy normalni ludzie śpią lub odpoczywają po ciężkim dniu?
Przecież to jest jawne wchodzenie z butami w czyjeś życie prywatne i traktowanie rodziców jak podwładnych na zawołanie, którzy mają na baczność meldować się na każde piknięcie telefonu. Mój syn projekt zrobił i spakował do plecaka już po południu, więc ten nocny straszak był nam niepotrzebny.
Nauczycielka wysyła wiadomości po nocach i udaje wielką troskę
Najbardziej wkurza mnie fakt, że tacy pedagodzy zawsze próbują się zasłaniać troską o dobrostan ucznia i jego wyniki w nauce. Gdy dzisiaj rano odpisałam jej krótko, że godzina dwudziesta druga to nie jest pora na służbowe komunikaty, ona bezczelnie mi odparła, że przecież chciała dobrze i przypomniała mi o obowiązku szkolnym. A dla mnie to jest zła organizacja pracy własnej tej pani, która widocznie przypomniała sobie o swoich obowiązkach przy wieczornym oglądaniu serialu i postanowiła natychmiast zwalić problem na głowy rodziców.
Szkoła publiczna powinna mieć swoje sztywne ramy czasowe, a Librus, WhatsApp czy zwykłe SMS-y nie mogą służyć do całodobowej komunikacji. Kim ona w ogóle jest, żeby robić mi pobudki w nocy z powodu jakiegoś rysunku z geometrii, który i tak był gotowy? To jest po prostu totalny brak profesjonalizmu u osoby, która ma rzekomo wychowywać młode pokolenie i uczyć je szacunku do innych.
Nie dam sobie wejść na głowę
Tego tematu na pewno nie odpuszczę, bo jak teraz damy sobie wejść na głowę, to za chwilę będziemy dostawać telefony z uwagami o trzeciej nad ranem. Dzisiaj po pracy idę prosto do gabinetu dyrektora z jasnym żądaniem: albo ta pani dostanie oficjalną naganę za nękanie rodziców po godzinach pracy, albo przenoszę młodego do równoległej klasy. Spotkałam się już na korytarzu z innymi matkami z naszej grupy i okazuje się, że ta matematyczka regularnie urządza sobie takie nocne maratony smsowe.
Przestańmy się wreszcie bać i godzić na każdy absurd ze szkolnych murów. Mamy pełne prawo wymagać, by po godzinie 17 szkoła przestawała dla nas istnieć, a telefon służył do kontaktu z bliskimi, a nie do odbierania wiadomości od niespełnionych życiowo nauczycielek. Czas postawić twardą i grubą kreskę między szkołą a domem, bo inaczej wykończymy nerwowo i siebie, i nasze dzieci.
Mama
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: 1100 zł dla rodzica uczącego się dziecka. Złóż wniosek jak najszybciej, a przelew przyjdzie w wakacje