Tak bezmyślnego pokolenia świat nie widział? „Poprosiłam córkę, by wyjęła naczynia ze zmywarki. Osłupiałam, gdy odkryłam, co zrobiła”
Współczesne nastolatki są pełne sprzeczności. Z jednej strony wielu rodziców widzi w nich zagubienie, nieporadność i potrzebę prowadzenia za rękę nawet w najprostszych sprawach. Z drugiej – trudno nie odnieść wrażenia, że jest w nich odrobina... cwaniactwa. Właśnie o tym jest historia, która podbiła Instagrama.

Filmik opublikowany przez amerykańską influencerkę i mamę trójki dzieci Meredith Masony, której profil @thats_inappropriate na Instagramie obserwuje ponad milion osób, wywołał wyjątkowo żywą dyskusję. Powód? Wielu rodziców miało wrażenie, że nie ogląda historii obcej rodziny, ale scenę wyjętą z własnego domu.
Meredith opowiedziała o sytuacji z 17-letnią córką. Poprosiła ją o wyjęcie naczyń ze zmywarki. Dziewczyna wykonała zadanie, ale kiedy mama wróciła do domu, szybko zauważyła, że w szafkach znalazły się... brudne talerze i kubki.
Jak opowiada Meredith: „Kiedy wróciła do domu, powiedziałam, że dziękuję, że wywiązuje się ze swoich obowiązków domowych, ale jednak muszę zapytać... Jak mogła nie zauważyć, że rozpakowuje brudne naczynia?”.
Odpowiedź nastolatki była równie krótka, co zaskakująca: „Prosiłaś, żebym wypakowała zmywarkę, i dokładnie to zrobiłam”.
Kiedy mama zaczęła dopytywać, córka wyjaśniła, że „robiła to o ósmej rano, była zmęczona i po prostu nie zwróciła uwagi”. Meredith odpowiedziała z humorem, że wystarczyło otworzyć oczy i spojrzeć na naczynia, by zorientować się, że są brudne.
To jednak nie sama historia sprawiła, że nagranie zdobyło taką popularność. Pod rolką szybko pojawiły się setki komentarzy rodziców, którzy przyznawali, że ich nastolatki zachowują się niemal identycznie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Nieporadność czy spryt?
To właśnie ten paradoks wydaje się dziś najbardziej charakterystyczny dla wielu nastolatków. Rodzice często mówią, że młodzi ludzie są mniej samodzielni niż ich rówieśnicy sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Potrafią godzinami korzystać z telefonu, błyskawicznie odnajdują się w nowych aplikacjach, ale jednocześnie mają problem z wykonaniem prostych domowych obowiązków bez szczegółowej instrukcji.
Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że w podobnych sytuacjach pojawia się coś jeszcze. Dosłowne potraktowanie polecenia pozwala powiedzieć: „Przecież zrobiłem dokładnie to, o co prosiłaś”. Formalnie wszystko się zgadza. Efekt przestaje być najważniejszy – liczy się możliwość wykazania, że obowiązek został wykonany.
Nie oznacza to oczywiście, że każde takie zachowanie jest przejawem wyrachowania. Psychologowie od lat podkreślają, że okres dojrzewania to czas testowania granic, uczenia się odpowiedzialności i sprawdzania, gdzie kończy się własny obowiązek, a zaczyna odpowiedzialność rodzica. Nastolatki eksperymentują z zasadami, negocjują i próbują różnych sposobów radzenia sobie z wymaganiami dorosłych.
Dlaczego ta historia tak poruszyła rodziców?
Być może dlatego, że nie jest opowieścią o zmywarce. To historia o codziennych drobiazgach, które dla wielu rodzin stają się źródłem frustracji, ale też... śmiechu. O pokoleniu, które potrafi jednocześnie potrzebować pomocy przy najprostszych czynnościach i błyskawicznie znaleźć argument przemawiający na swoją korzyść.
I chyba właśnie dlatego pod rolką Meredith Masony pojawiło się tyle komentarzy. Nie dlatego, że rodzice byli oburzeni zachowaniem nastolatki. Raczej dlatego, że aż zbyt dobrze rozpoznali w niej własne dzieci.
Czytaj także: Opiekunka kolonijna porównuje dzieci do dubajskich szejków. „Po pytaniu o wannę od razu chwyciłam za telefon”