Reklama

Amerykańska psycholożka kliniczna Sarah Lebovitz Suria, od ponad 10 lat pracująca z dziećmi i rodzicami, wskazuje cztery zdania, które warto wykreślić z rodzicielskiego słownika. Nie chodzi o to, by mówić „idealnie”, ale by lepiej wspierać rozwój emocjonalny dziecka.

1. „Przecież nic się nie stało”

To jedno z najczęściej wypowiadanych zdań, gdy dziecko się przewróci, przestraszy lub zacznie płakać. Rodzice chcą je uspokoić, ale efekt może być odwrotny. Jeśli maluch właśnie przeżywa silne emocje, słyszy komunikat, że jego uczucia są nieważne albo przesadzone. Zamiast tego psycholożka proponuje nazwać to, co dziecko przeżywa.

Można powiedzieć:

  • „Widzę, że się przestraszyłeś”.
  • „To musiało zaboleć”.
  • „Chodź, umyjemy kolanko i zobaczymy za chwilę, jak się czujesz”.

Takie słowa pomagają dziecku zrozumieć własne emocje i pokazują, że rodzic traktuje je poważnie.

2. „Jesteś taki mądry”

Choć brzmi jak komplement, według psycholożki lepiej chwalić nie dziecko, lecz jego wysiłek. Dlaczego? Gdy dziecko słyszy przede wszystkim „jesteś mądry”, może zacząć wierzyć, że jego wartość zależy od tego, czy zawsze odnosi sukces. Porażki stają się wtedy szczególnie bolesne.

Lepsze komunikaty to:

  • „Widzę, ile pracy w to włożyłeś”.
  • „Świetnie sobie z tym poradziłeś”.
  • „Ta metoda naprawdę zadziałała”.

W ten sposób dziecko uczy się, że rozwój zależy od wysiłku, a nie od wrodzonych cech.

3. „Nie”

Rodzice nie unikną stawiania granic, ale samo krótkie „nie” często kończy rozmowę i wywołuje frustrację.

Psycholożka proponuje, by, zamiast odmawiać bez wyjaśnienia, pokazać dziecku, że potrzeba została zauważona, choć nie może być zrealizowana w tej chwili.

Przykład?

  • „To nie jest teraz możliwe”.
  • „Dzisiaj się nie uda, ale możemy zaplanować to na weekend”.
  • „Teraz tego nie zrobimy, ale wrócimy do tego później”.

Dziecko nadal słyszy granicę, ale jednocześnie czuje, że rodzic traktuje jego prośbę poważnie.

4. „Nigdy mnie nie słuchasz”

Takie zdania często padają w pośpiechu – przed wyjściem do szkoły czy wieczorem, gdy czas szykować się do snu. Problem polega na tym, że słowa „zawsze” i „nigdy” łatwo stają się dla dziecka etykietą.

Zamiast mówić: „Nigdy mnie nie słuchasz”, lepiej powiedzieć:

  • „Potrzebuję teraz twojej uwagi”.
  • „Widzę, że jesteś zajęty. Za pięć minut będzie czas na kąpiel”.
  • „Posłuchaj mnie przez chwilę”.

To konkretne komunikaty, które opisują sytuację, zamiast oceniać dziecko.

Nie chodzi o perfekcję

Pscyholożka podkreśla, że żaden rodzic nie będzie mówił idealnie przez cały czas. Najważniejsze jest zrozumienie, dlaczego niektóre komunikaty działają lepiej od innych.

Nie chodzi więc o uczenie się gotowych formułek na pamięć, ale o zmianę sposobu myślenia. Zamiast oceniać dziecko lub podważać jego emocje, warto je zauważać, nazywać i pokazywać, jak sobie z nimi radzić. To właśnie takie codzienne rozmowy budują poczucie bezpieczeństwa, pewność siebie i dobrą relację – znacznie skuteczniej niż nawet najlepiej wypowiedziane „nic ci nie jest”.

Źródło: Newsweek.com

Zobacz także: Gdy dziecko wpada w tantrum, jak mantrę mówię to zdanie. Wystarczą 3 słowa

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...