Reklama

Droga Redakcjo. Za chwilę koniec roku szkolnego − czas, który powinien być radosnym pożegnaniem i podziękowaniem za trud włożony w edukację. Ale u nas w klasie, zamiast wdzięczności, jest wielka awantura i poczucie ogromnej niesprawiedliwości. Wszystko zaczęło się od niewinnego pytania na czacie: „Co kupujemy pani na koniec?”.

Jedna z mam, która ma lepszy kontakt z wychowawczynią, wypaliła prosto z mostu: „Pani wspomniała, że bardzo podobają jej się te nowe komplety ze złota w znanej sieciówce”. Padły konkretne modele, konkretne linki. Kwota? Prawie tysiąc złotych.

Złoto za łzy, czyli dlaczego czujemy się oszukani

Moja pierwsza myśl? Za co? Naprawdę, za co mamy kupować złoto kobiecie, która przez cały rok nie potrafiła wykrzesać z siebie ani odrobiny empatii? Może dla kogoś z boku to brzmi roszczeniowo, ale posłuchajcie, jak wygląda codzienność w naszej klasie. Ta pani nie jest nauczycielką z powołania. To osoba, dla której dzieci są problemem, a nie wyzwaniem czy radością. Moja córka wielokrotnie wracała ze szkoły z płaczem, bo pani przy całej klasie skomentowała, że chyba nigdy nie nauczy się tabliczki mnożenia, skoro jest taka oporna.

To nie są tylko moje odczucia. Na zebraniach rodzice szeptali po kątach o tym, jak pani ignoruje konflikty w klasie, jak pozwala na dokuczanie słabszym dzieciom, a kiedy prosimy o interwencję, słyszymy tylko: „To są sprawy między dziećmi, proszę mi nie zawracać głowy”. I teraz ta sama osoba, która potrafiła ostentacyjnie westchnąć, gdy uczeń prosił o powtórzenie polecenia, sugeruje, że złota biżuteria będzie odpowiednim podziękowaniem? To nie jest wdzięczność, to jest opłacanie haraczu za święty spokój.

Nauczycielka nie zasłużyła: tak nie zachowuje się dobry pedagog

Najbardziej boli mnie to, jak ta pani niszczy w dzieciach pewność siebie. Pamiętam sytuację z grudnia, kiedy jeden z chłopców, bardzo nieśmiały, przygotował piękną ozdobę na szkolny kiermasz. Pani skwitowała to krótkim: „Trochę krzywo, ale niech będzie”. Chłopiec zamknął się w sobie na resztę dnia. Albo moment, gdy podczas wycieczki jedno z dzieci źle się poczuło. Zamiast opieki i ciepłego słowa, usłyszało, że zawsze musi psuć innym zabawę swoimi fochami.

Czy tak zachowuje się pedagog, któremu chcemy dawać złoto? Rodzice na grupie są podzieleni, ale większość jest wściekła. Padają mocne słowa: „Nie zasłużyła”, „To bezczelność”, „Może najpierw niech zacznie szanować nasze dzieci”. Ale jest też ta garstka osób, która boi się wychylić. Mówią: „Dajmy, co chce, żeby w przyszłym roku się nie mściła”.

I to jest w tym wszystkim najstraszniejsze − że prezent staje się formą łapówki, a nie symbolem uznania. Czy naprawdę do tego doszło w polskich szkołach, że nauczyciel zamawia sobie prezent, a my, dorośli ludzie, boimy się powiedzieć „nie”?

Gdzie kończy się dobra wola, a zaczyna wymuszenie?

Uważam, że kwiaty lub dobra książka to piękny gest. To symbol tego, że doceniamy czas poświęcony naszym dzieciom. Ale biżuteria? Złoto? To są prezenty dla osób bliskich, a nie dla kogoś, kto pełni funkcję publiczną i wykonuje swoją pracę − i to, w tym przypadku, wykonuje ją źle. Czuję się upokorzona tym, że w ogóle muszę brać udział w tej dyskusji. Czy nikt już nie widzi, jak bardzo to jest nieetyczne?

Jako matka chcę uczyć moje dziecko, że szacunek zdobywa się postawą, a nie funkcją czy wymuszaniem prezentów. Jeśli teraz ulegniemy i złożymy się po 50 czy 70 złotych na to złoto, to co przekażemy naszym dzieciom? Że nieważne, jak cię traktują, ważne, żebyś się odwdzięczył drogim gadżetem? Ja się na to nie zgadzam.

Wolę te pieniądze wpłacić na schronisko albo kupić córce książkę, która naprawdę ją czegoś nauczy. Tylko jak mam to powiedzieć na zebraniu, żeby moje dziecko nie stało się tym gorszym, bo mama nie chciała dorzucić się do łańcuszka? To błędne koło, w którym szkoła, zamiast uczyć wartości, uczy nas wszystkich hipokryzji i strachu.

Iza


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Rekordowo krótki rok szkolny 2026/27: dzieci czeka mnóstwo wolnego. Rodzice będą musieli kombinować

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...