Pozwoliła córce przygotować upominki dla gości komunijnych. Babcia nie miała skrupułów: „Cyrk dla nowobogackich”
Już od dobrej dekady komunie przypominają eleganckie przyjęcia weselne z dekoracjami, personalizowanymi dodatkami i atrakcjami dla gości. O stosiku kopert nawet nie wspominam... Nie wszystkim podoba się ten trend.

Do naszej redakcji napisała pani Teresa, babcia dziewczynki, która w tym roku przystąpiła do pierwszej komunii świętej. Kobieta przyznaje, że długo gryzła się w język, ale po rodzinnej uroczystości nie wytrzymała. Największe emocje wzbudził w niej pomysł przygotowania drobnych prezentów dla gości komunijnych. Jej zdaniem to kolejny przykład na to, że komunie coraz bardziej zamieniają się w „pokazy dla rodziny i znajomych”.
„Wnuczka siedziała po nocach i pakowała prezenciki”
„Ja już naprawdę nie poznaję tego świata. Komunia mojej wnuczki była piękna, dziewczynka przejęta, wzruszona, wszystko dopięte na ostatni guzik. Ale oczywiście nie mogło się obyć bez tej całej otoczki, która dziś chyba jest ważniejsza niż sama uroczystość.
Synowa wymyśliła, że każdy gość dostanie specjalny upominek. I nie, nie chodziło o jakieś drobiazgi dla dzieci, bo maluchy rzeczywiście by się ucieszyły. Dorośli też musieli dostać swoje paczuszki. Wnuczka siedziała po nocach i to pakowała, bo mama stwierdziła, że wszyscy będą mieli piękną pamiątkę i nauczy się, czym jest wdzięczność.
Jak usłyszałam o tej wdzięczności, to aż mnie zatkało. Za co ona ma dziękować rodzinie? Za to, że przyszła na komunię? Dla mnie to jest tak sztuczne, że aż trudno uwierzyć.
Na stole leżały jakieś małe słoiczki z miodem, mini mydełka zawinięte w papier, magnesy ze zdjęciem dziecka i datą komunii. Wszystko podpisane, przewiązane wstążeczkami, dopasowane kolorystycznie do dekoracji sali. Ja siedziałam i patrzyłam na ten cały teatrzyk.
„Komunia zaczyna przypominać wesele”
„Kiedyś człowiek organizował komunię skromnie. Był rosół, kotlet, ciasto od cioci i człowiek był szczęśliwy. Dziecko przeżywało sakrament, rodzina spędzała razem czas i tyle. A teraz? Wszystko musi wyglądać jak z katalogu albo jak z tych internetów.
Jak nie balony i ścianka do zdjęć, to animator dla dzieci. Jak nie animator, to personalizowane menu i prezenty dla gości. W restauracji, gdzie byliśmy, obok innej sali stała nawet fotobudka. Myślałam, że to wesele.
Najbardziej mnie bawi to, że wszyscy udają, że robią to dla dzieci. Nie oszukujmy się. Dzieci często nawet nie zwracają uwagi na połowę tych rzeczy. To dorośli chcą pokazać, że ich komunia była bardziej elegancka, bardziej modna i bardziej wyjątkowa niż u innych.
Mam wrażenie, że dziś rodzice organizują komunie bardziej pod zdjęcia do internetu niż dla własnych dzieci.
„Synowa była oburzona, że krytykuję ten pomysł”
Ja naprawdę próbowałam siedzieć cicho. Nie chciałam psuć atmosfery. Ale kiedy zobaczyłam, ile pieniędzy i energii idzie na takie głupoty, to nie wytrzymałam. Powiedziałam synowi spokojnie, że według mnie to już przesada. Że robi się z komunii małe wesele i pokaz dla ludzi. I wtedy zaczęło się obrażanie.
Synowa od razu stwierdziła, że jestem zacofana i że takie są teraz czasy. Powiedziała też, że goście byli zachwyceni prezentami. No pewnie byli, bo dziś ludzie zachwycają się wszystkim, co dostaną za darmo.
Mój syn też stanął po jej stronie. Powiedział, że to normalny gest i że wszyscy teraz tak robią. I właśnie to mnie przeraża najbardziej. To ślepe podążanie za modą.
Ja może jestem starej daty, ale naprawdę uważam, że komunia powinna być przede wszystkim przeżyciem duchowym. A teraz człowiek ma wrażenie, że liczy się wszystko dookoła, tylko nie to. Najpierw dzieci dostają drogie prezenty, potem goście dostają prezenciki od dzieci. Jeszcze trochę i będziemy sobie nawzajem wręczać koperty przy wejściu i wyjściu.
Dla mnie to jest zwyczajny cyrk dla nowobogackich. Wszystko musi być pokazowe, modne i instagramowe. A potem ludzie biorą kredyty albo kłócą się z rodziną o takie rzeczy”.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Coraz więcej rodzin decyduje się dziś na drobne upominki dla gości komunijnych — od słoiczków miodu po personalizowane magnesy czy świeczki. Dla jednych to sympatyczny gest i miła pamiątka rodzinnej uroczystości. Dla innych symbol tego, jak bardzo zmieniły się komunie w ostatnich latach. Jedno jest pewne – temat budzi ogromne emocje, szczególnie między młodszym i starszym pokoleniem.
Zobacz także: