Reklama

Droga Redakcjo Mamotoja. Za kilka dni zaczyna się wrzesień, a w mojej skrzynce mailowej właśnie wylądował wstępny plan zajęć mojego syna oraz harmonogram pierwszych spotkań organizacyjnych. Patrzę na te godziny i czuję, jak wzbiera we mnie potężna wściekłość na to, jak w naszym kraju traktuje się ludzi pracujących na etacie.

Gdy zobaczyłam grafik na nowy rok szkolny, pomyślałam, że to jakiś ponury żart, bo cała ta męczarnia w szkołach zacznie się na dobre już 1 września. Lekcje zaplanowano na godzinę dziesiątą, a pierwsze, najważniejsze zebranie z wychowawczynią ma odbyć się o szesnastej. Zadaję sobie to pytanie całkowicie otwarcie i bez owijania w bawełnę: czy ja mam się zwolnić z pracy tylko dlatego, że szkoła ma głęboko w nosie realia, w jakich żyją współczesne rodziny?

Plan lekcji kontra realia. Tak szkoła niszczy nasz spokój

Pierwszy szok przeżyłam, gdy zobaczyłam, że w nowym planie zajęć mojego drugoklasisty lekcje aż trzy razy w tygodniu zaczynają się o godzinie dziesiątej albo nawet dziesiątej czterdzieści pięć. Dyrekcja szkoły tłumaczy to przepełnieniem placówki i koniecznością nauki na dwie zmiany, ale dla mnie to jest całkowity paraliż domowej codzienności. Ani ja, ani mój mąż nie mamy możliwości, by o godzinie dziewiątej trzydzieści wyjść z biura, wsiąść w samochód, przyjechać po dziecko do domu i odprowadzić je pod salę lekcyjną.

Oczywiście szkoła oferuje świetlicę od siódmej rano, ale zostawianie ośmiolatka w hałaśliwej, zatłoczonej sali na trzy godziny przed rozpoczęciem jakichkolwiek lekcji to dla dziecka ogromne zmęczenie, zanim w ogóle otworzy podręcznik. Szkoła publiczna, która z założenia ma wspierać rodziców w opiece i edukacji, staje się dla nas potężnym problemem logistycznym. Nikt nie bierze pod uwagę, że pracodawca w korporacji nie będzie patrzył z uśmiechem na moje wieczne spóźnienia i prośby o przesunięcie godzin pracy, bo szkoła nie potrafi ułożyć normalnego planu od ósmej rano.

Pierwsze zebranie w środku dnia. Nauczyciele za nic mają życie zawodowe rodziców

Kolejnym policzkiem dla wszystkich pracujących rodziców w naszej klasie okazała się informacja o pierwszym spotkaniu organizacyjnym. Wychowawczyni wyznaczyła godzinę zebrania na szesnastą w poniedziałek, kompletnie ignorując fakt, że o tej porze większość ludzi dopiero kończy pracę, stoi w potężnych korkach albo próbuje odebrać młodsze dzieci z przedszkola.

To jest po prostu lekceważenie naszego czasu i pracy. My, rodzice, musimy stawać na rzęsach, prosić szefów o zwolnienie z obowiązków i odpracowywać te godziny nocami, byle tylko stawić się w szkole i wysłuchać listy kolejnych składek na ksero i komitet. Szkoła zachowuje się jak święta krowa, która wymaga od nas pełnej dyspozycyjności, sama nie dając w zamian ani grama elastyczności czy elementarnego zrozumienia dla realiów współczesnego rynku pracy.

Koniec potulnego znoszenia absurdów. Wymagam szacunku dla pracujących rodziców

Uważam, że system edukacji w Polsce jest całkowicie oderwany od rzeczywistości i potrzeb nowoczesnych rodzin. Traktowanie nas jak ludzi bez żadnych zobowiązań zawodowych musi się wreszcie skończyć. Pracujemy ciężko, płacimy podatki, z których utrzymywane są te placówki, i mamy pełne prawo oczekiwać, że plan zajęć oraz godziny spotkań będą ustalane w sposób partnerski, a nie dyktatorski.

Barykada, jaką budują wokół siebie niektórzy pedagodzy, zasłaniając się rygorystycznymi godzinami pracy, doprowadzi do tego, że rodzice po prostu przestaną przychodzić na te zebrania, wybierając święty spokój i lojalność wobec własnych pracodawców. Nie mam zamiaru przepraszać za to, że zarabiam na życie i utrzymuję rodzinę. Szkoła musi wreszcie zrozumieć, że jesteśmy klientami tego systemu, a udany rok szkolny polega na dialogu, a nie na rzucaniu nam kłód pod nogi na każdym kroku już od 1 września.

Pozdrawiam,

Barbara


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Kalendarz roku szkolnego 2026/2027: kiedy zaplanować urlop, żeby nie zostać z dzieckiem bez opieki?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...