Uczennica schowała telefon tam, gdzie światło nie dochodzi. Nauczycielka: „Musiałam wzywać rodziców”
Od 1 września 2026 roku uczniowie szkół podstawowych nie mogą korzystać z telefonów komórkowych na terenie szkoły. Nowe zasady obowiązują od kilku dni, a jedna z nauczycielek już przekonała się, że nie wszyscy uczniowie zamierzają łatwo rozstać się ze swoimi smartfonami.

Od 1 września 2026 roku obowiązuje zakaz korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających komunikowanie się, nagrywanie obrazu lub dźwięku przez uczniów szkół podstawowych. Szkoły mogą również ustalić własne zasady dotyczące przechowywania urządzeń.
Na naszą redakcyjną skrzynkę napisała nauczycielka pracująca ze starszymi klasami szkoły podstawowej. Opisała sytuację, która wydarzyła się niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego, kiedy uczniowie dopiero przyzwyczajali się do nowych zasad dotyczących telefonów.
Nasza czytelniczka przyznaje, że sama nie spodziewała się, że już na początku roku będzie musiała interweniować w takiej sprawie.
„Od razu wiedziałam, że coś jest nie tak”
Mam wychowawstwo w starszej klasie i od pierwszego dnia tłumaczę uczniom nowe zasady. Nie robię z telefonów tematu numer jeden, bo naprawdę nie zależy mi na ciągłym pilnowaniu, kto ma smartfon w kieszeni. Chcę po prostu, żeby uczniowie stosowali się do reguł, które obowiązują wszystkich.
Wczoraj zauważyłam, że jedna z uczennic zachowuje się podczas lekcji bardzo nerwowo. Nie ze mną takie numery, więc szybko wyczułam, o co chodzi. Podchodzę do niej i mówię:
– Proszę, odłóż telefon w wyznaczone miejsce.
Ona spojrzała na mnie i odpowiedziała:
– Nie mam telefonu.
Wiedziałam, że nie mówi prawdy, ponieważ chwilę wcześniej widziałam ją z telefonem na korytarzu.
„Nagle zaczęła na mnie krzyczeć”
Powiedziałam jej spokojnie, że widziałam telefon i nie zamierzam robić z tego afery, jeśli po prostu go odda. Wystarczyło wyjąć go z kieszeni i odłożyć tam, gdzie powinna.
Ona jednak zaczęła się denerwować.
– Powiedziałam przecież, że nie mam! – podniosła głos.
Nie chciałam się z nią kłócić, więc jeszcze raz poprosiłam, żeby pokazała mi, gdzie schowała telefon. Dziewczyna chyba nie mogła znieść presji. Schyliła się pod ławkę, zdjęła but i wyjęła z niego telefon. Przyznam, że przez moment nie wiedziałam, co powiedzieć, bo kompletnie nie spodziewałam się takiego pomysłu.
– Naprawdę schowałaś telefon w bucie?
Odpowiedziała mi, że nie mam prawa jej zabierać telefonu i że „wszyscy nauczyciele się czepiają”.
Wtedy po raz kolejny wytłumaczyłam jej, że nie chodzi o mnie. W naszej szkole obowiązują konkretne zasady i ja, jako nauczycielka, muszę ich przestrzegać. Nie chciałam jej zawstydzać ani robić przedstawienia przed klasą. Zależało mi na tym, żeby po prostu zakończyć sprawę.
Niestety, uczennica zaczęła zachowywać się coraz bardziej agresywnie. Podnosiła głos, odpowiadała mi bardzo niegrzecznie i stwierdziła, że telefonu mi nie odda.
„Musiałam zadzwonić do rodziców”
W tym momencie uznałam, że sama rozmowa już nie wystarczy. Gdyby powiedziała: „Dobrze, przepraszam, schowałam telefon, bo nie chciałam go oddać”, pewnie skończyłabym na upomnieniu i przypomnieniu zasad.
Problemem stało się jednak jej zachowanie.
– Nie będę się z tobą kłócić. Jeśli nie chcesz ze mną rozmawiać spokojnie, będę musiała skontaktować się z twoimi rodzicami.
Ona odpowiedziała, że mogę dzwonić. Więc zadzwoniłam.
Kiedy jej rodzice przyszli do szkoły, opowiedziałam im dokładnie, co się wydarzyło. Nie chciałam przedstawiać ich córki jako „najgorszej uczennicy w klasie”. Chciałam, żeby wiedzieli, że dziewczyna próbowała obejść zasady, a kiedy zwróciłam jej uwagę, zaczęła zachowywać się wobec mnie agresywnie.
Mam nadzieję, że ta sytuacja da jej coś do myślenia. Nie oczekuję, że uczniowie będą zachwyceni zakazem telefonów. Rozumiem, że dla nastolatków smartfon jest ważnym elementem codzienności.
Ale jeśli szkoła ustala zasady, musimy ich przestrzegać. Możemy dyskutować o tym, czy zakaz jest dobrym rozwiązaniem, możemy mieć różne opinie na jego temat, ale krzyk na nauczyciela i chowanie telefonu w bucie nie rozwiąże problemu.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: