Reklama

Ma być więcej warzyw, większy wybór i mniej smażenia. Od września 2026 roku szkolne stołówki w całej Polsce przejdą systemową zmianę. Nowe rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia wprowadza obowiązkowe posiłki roślinne, standardy diety planetarnej oraz ostrzejsze wymogi jakościowe. Zmiany obejmą niemal 36 tysięcy szkół i przedszkoli.

Roślinny obiad wchodzi do grafiku i przestaje być wyjątkiem

Nowe zasady dotyczą żywienia zbiorowego w publicznych szkołach i przedszkolach, a więc realnie obejmą ponad 6,8 miliona uczniów oraz personel stołówek. Rozporządzenie ma zastąpić przepisy z 2016 roku i wprowadzić bardziej uporządkowany schemat planowania jadłospisów.

Najbardziej odczuwalna zmiana dla rodzin to obowiązkowy, w pełni roślinny obiad co najmniej raz w tygodniu. Taki posiłek ma być bez produktów odzwierzęcych i oparty na nasionach roślin strączkowych, takich jak soczewica, fasola czy ciecierzyca. Jednocześnie w dniach, gdy w menu pojawi się mięso lub ryba, szkoła ma zapewnić roślinną alternatywę dla chętnych.

W tygodniowej strukturze jadłospisu wskazano:

  • minimum 1 dzień z obiadem w pełni roślinnym na bazie strączków,
  • 2 dni z obiadem na bazie świeżego mięsa, z równoległą opcją roślinną,
  • 1 dzień z rybą, również z alternatywą roślinną,
  • 1 dzień „elastyczny”, gdy placówka może postawić na obiad roślinny, mączny albo rybny.

Dla rodzica to ważna informacja praktyczna: jeśli dziecko nie je mięsa lub dopiero oswaja nowe smaki, w założeniu ma dostać wybór, a nie „albo to, albo nic”. Dużo będzie tu zależało od tego, jak konkretna kuchnia szkolna poradzi sobie z planowaniem i przygotowaniem potraw.

Warzywa na pierwszym planie, a smażenie pod kontrolą

Rozporządzenie mocno akcentuje jakość i sposób przygotowania posiłków. W każdym posiłku mają pojawiać się warzywa lub owoce, z wyraźnym naciskiem na to, by warzyw było więcej niż owoców. W menu ma wzrosnąć udział produktów pełnoziarnistych oraz tłuszczów roślinnych.

Zmieniają się też zasady dotyczące technik kulinarnych: dania smażone będą mogły pojawiać się maksymalnie dwa razy w tygodniu. W praktyce może to oznaczać mniej klasycznych „smażonych hitów” z dzieciństwa, a więcej pieczenia, duszenia czy gotowania.

Dodatkowy wymóg dotyczy zup: co najmniej dwa razy w tygodniu mają być przygotowane wyłącznie na wywarach warzywnych. To detal, który może umknąć w dyskusjach o „dniu bez mięsa”, a dla części dzieci właśnie zupa jest tym elementem obiadu, który jedzą najchętniej.

Resort promuje też korzystanie z produktów sezonowych, lokalnych oraz z upraw ekologicznych. Brzmi dobrze, ale rodzice i szkoły mogą się zastanawiać, jak to będzie wyglądało w budżecie. Na poziomie przepisów jest to jednak kierunek jasno wpisany w nowe standardy.

Dieta planetarna w praktyce: mniej wyrzucania, lepsze porcje i większy wybór dodatków

W rozporządzeniu pojawia się pojęcie diety planetarnej. W szkolnej codzienności ma się ono przekładać nie tylko na skład talerza, ale też na ograniczanie marnowania żywności. Chodzi zarówno o straty w trakcie przygotowania posiłków, jak i o tzw. resztki talerzowe.

Szkoły mają być zachęcane do rozwiązań, które brzmią bardzo „życiowo”:

  • porcje dopasowane do wieku,
  • możliwość wyboru dodatków (np. rodzaj kaszy czy ilość warzyw),
  • dbałość o estetykę podania,
  • częstsze obiady jednodaniowe,
  • monitorowanie ilości wyrzucanego jedzenia.

W praktyce to może pomóc szczególnie młodszym dzieciom, które często jedzą „oczami” albo szybko się zniechęcają, gdy na talerzu ląduje zbyt dużo. Z drugiej strony szkoły będą musiały to dobrze zorganizować, bo elastyczność w wydawaniu posiłków wymaga czasu i sprawnej obsługi.

Ważny jest też wymóg żywieniowy: obiad ma dostarczać 20–30 procent dziennego zapotrzebowania energetycznego, a planowanie ma być monitorowane w ujęciu dekadowym. To sygnał, że jadłospis ma być układany w szerszej perspektywie niż wg zasady: „co się uda kupić w tym tygodniu”.

Sklepiki dostają nową listę produktów, a kawa ostatecznie zostaje

Zmiany obejmą nie tylko stołówki, ale też szkolne sklepiki. Nowe zasady dopuszczają sprzedaż napojów roślinnych i roślinnych alternatyw produktów mlecznych, pod warunkiem że będą wzbogacone w wapń i witaminę B12 oraz spełnią limity cukru, tłuszczu i soli.

Wątek, który budził sporo emocji, dotyczył kawy. W finalnej wersji rozporządzenia resort zdrowia rezygnuje z planowanego zakazu sprzedaży kawy w placówkach oświatowych. W konsultacjach publicznych wpłynęło blisko 800 opinii, a wycofanie zakazu było jednym z najczęściej zgłaszanych postulatów. O zmianę apelowało m.in. Polskie Stowarzyszenie Vendingu. Swoje stanowisko przedstawił też Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy, zwracając uwagę, że w Polsce brak stanowiska gremium naukowego dotyczącego wieku bezpiecznego spożycia kawy, a tylko 3 z 81 analizowanych krajów mają oficjalne rekomendacje.

Dla rodziców to informacja o tyle istotna, że temat kawy w szkole wraca zwykle wtedy, gdy dziecko zaczyna mówić o „modnych napojach” i rówieśniczych zwyczajach. Przepisy nie zamykają dyskusji, ale przesądzają jedno: kawa nie zniknie ze szkolnych korytarzy.

Wdrożenie to nie tylko przepisy: mają być szkolenia i wsparcie dla stołówek

Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że tak szerokie zmiany wymagają przygotowania. Wprost mowa o potrzebie szkoleń personelu kuchennego i wsparcia dyrekcji.

W proces ma włączać się Fundacja ProVeg w ramach programu „Szkoła na Roślinach”, oferując warsztaty m.in. z planowania menu opartego na strączkach i warzywach sezonowych oraz z atrakcyjnego podawania potraw. W praktyce właśnie to może przesądzić o sukcesie: nawet najlepsze założenia nie zadziałają, jeśli danie będzie mdłe, źle skomponowane albo podane w sposób, który zniechęca dzieci.

Zmiany w szkolnym żywieniu wejdą od września 2026 roku. Dla wielu rodzin to dobry moment, żeby wcześniej porozmawiać z dzieckiem o nowych smakach i sprawdzić, co w roślinnych daniach naprawdę mu pasuje. Dzięki temu szkolna „nowa normalność” ma szansę być mniej zaskoczeniem, a bardziej kolejnym krokiem w nauce zdrowego odżywiania.

Źródło: TVN24

Zobacz też: Niecodzienna scena w gdańskiej restauracji. „Ludzie odwracali głowy na widok tej matki z 10-latkiem”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...