Reklama

Kiedy tylko zobaczyła dwie kreski na teście, momentalnie przestała gotować i sprzątać, a ja po prostu nie mogę na to patrzeć. Leży całymi dniami, podczas gdy mój biedny syn haruje na dwa etaty, żeby utrzymać ten ich cały majdan.

Powiedziałam im prosto z mostu, co o tym myślę, to mój syn nakrzyczał na mnie, że mam się nie wtrącać, bo Klaudia musi na siebie uważać. No na litość boską, ja też byłam w ciąży i to dwa razy. Pracowałam zawodowo, prałam na tarce, gotowałam dwudaniowe obiady dla całej rodziny i nikt nade mną nie skakał. A dzisiaj? Dzisiejsze młode dziewczyny robią z ciąży nie wiadomo jaką ciężką przypadłość.

Ciąża a obowiązki domowe − synowa przestała dbać o dom

Wszystko zaczęło się dosłownie od piątego tygodnia. Klaudia natychmiast poszła na zwolnienie lekarskie, chociaż nikt nie stwierdził żadnych komplikacji ani zagrożenia. Siedzi w domu całą dobę. Kiedy wpadam do nich po południu, żeby podrzucić jakieś słoiki czy świeże ciasto, zastaję w mieszkaniu regularny armagedon. W zlewie sterta brudnych naczyń z trzech dni, na podłodze kłęby kurzu, a w lodówce tylko światło i jakieś stare parówki. A Klaudia? Klaudia leży na kanapie obłożona poduszkami, w dłoni trzyma telefon i przegląda te swoje durne fora internetowe albo ogląda seriale.

Kiedy zapytałam ją delikatnie, czy nie mogłaby chociaż wstawić rosołu albo przetrzeć kurzu z mebli, skoro i tak ma wolne przez cały dzień, popatrzyła na mnie z takim fochem, jakbym kazała jej przerzucać węgiel. Wybąkała, że ona ma teraz mdłości, czuje się wiecznie zmęczona i czytała w internecie, że sprzątanie w ciąży może być bardzo niebezpieczne dla dziecka. No przecież to jest jakiś absurd. Trzepanie dywanów czy dźwiganie mebli rozumiem, ale ugotowanie zupy albo wrzucenie ubrań do pralki automatycznej to chyba nie jest morderczy wysiłek.

Lenistwo ciężarnej synowej niszczy małżeństwo mojego syna

Najbardziej boli mnie to, jak w tej sytuacji wygląda codzienność mojego syna, Marcina. Chłopak wraca z pracy po dziesięciu godzinach, zmęczony jak nie wiem. Zamiast zjeść ciepły posiłek i odpocząć, łapie za mop, zaczyna odkurzać, zmywać naczynia i szykować kolację dla swojej księżniczki. Serce mi pęka, kiedy widzę, jak on biega wokół niej, przynosi herbatki, masuje stópki, a ona tylko rzuca kolejne rozkazy. Marcin schudł w oczach, ma sińce pod oczami z niewyspania, bo w nocy też musi wstawać, jak jej się zachce lodów truskawkowych o trzeciej nad ranem.

Gdy próbowałam z nim porozmawiać na osobności, zaczął mnie uciszać i tłumaczyć, że Klaudia nosi pod sercem jego dziecko i on musi o nią dbać za wszelką cenę. Ale gdzie jest granica między dbaniem a zwykłym wykorzystywaniem człowieka? Dzisiejsze młode matki totalnie straciły poczucie przyzwoitości i równowagi w związku. Ciąża to piękny stan, odmienny, ale nie zwalnia z bycia partnerem w domu. Jeśli teraz, kiedy dziecka jeszcze nie ma na świecie, ona uważa, że ma prawo do darmowego cateringu i sprzątacza w osobie męża, to co będzie potem? Przecież po porodzie Marcin chyba będzie musiał rzucić pracę, żeby prać pieluchy i gotować kaszki, bo ona znowu będzie zbyt zmęczona.

Konflikt z ciężarną synową − czy teściowa powinna wyznaczyć granice?

W zeszłą sobotę nie wytrzymałam i doszło między nami do potężnej awantury. Weszłam do nich i zobaczyłam Marcina, który na kolanach szorował wannę, podczas gdy Klaudia jadła truskawki i narzekała, że w łazience śmierdzi detergentami. Powiedziałam jej prosto w oczy, że jest zwykłą egoistką, a ciąża to nie jest licencja na obijanie się. Stwierdziłam, że jeśli nie zacznie szanować swojego męża i nie weźmie się za podstawową robotę, to to ich wielkie małżeństwo szybko się rozsypie. Klaudia rozpłakała się ostentacyjnie, uciekła do sypialni, a mój syn wydarł się na mnie, że mam natychmiast wyjść i nie pokazywać się u nich, dopóki nie przeproszę jego żony.

Wróciłam do domu z potwornym buczeniem w głowie i do teraz trzęsą mi się ręce z żalu. Chciałam dobrze, chciałam uratować mojego syna przed totalnym wykończeniem fizycznym i psychicznym. Teraz oboje mają do mnie pretensje, a ja czuję się jak najgorsza na świecie.

Chciałam zapytać inne czytelniczki, starsze mamy i babcie: czy oczekiwanie, że zdrowa kobieta w ciąży utrzyma chociaż podstawowy ład w domu, to faktycznie jest nieludzkie? Jak mam teraz rozmawiać z synem, żeby zrozumiał, że jego żona po prostu nim manipuluje? Pomóżcie, bo ten konflikt normalnie odbiera mi chęć do życia.

Pozdrawiam całą Redakcję,

Aniela


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: „Teściowie balują na Santorini, a my klepiemy biedę z 3 dzieci. Powinni nam pomóc z kredytem, zamiast wydawać na głupoty”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...