Organizują przedstawienia w przedszkolu w środku dnia. „Mój urlop nie jest z gumy”
Coraz więcej mam i ojców przyznaje, że choć chcieliby być obecni na każdym ważnym wydarzeniu w przedszkolu, rzeczywistość zawodowa często brutalnie weryfikuje te plany. A gdy przedstawienie odbywa się w środku dnia, wielu rodziców staje przed wyborem: praca czy dziecko?

Czy rodzic naprawdę powinien brać wolne za każdym razem, gdy przedszkole organizuje występ dla dzieci?
Przedstawienia w godzinach pracy
To nic nowego, że przedszkola organizują uroczystości dla rodziców w środku dnia. Dzień Mamy, Dzień Taty, jasełka, przedstawienia świąteczne czy zakończenie roku odbywają się nie wieczorem, ale najczęściej między 10:00 a 14:00. Dla placówek takie rozwiązanie jest wygodne organizacyjnie. Dzieci są wtedy wypoczęte, nauczyciele pracują w swoich standardowych godzinach, a cały harmonogram dnia pozostaje niezakłócony.
Problem w tym, że współczesne rodziny funkcjonują zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz więcej rodziców pracuje na etatach wymagających obecności w biurze, obsługuje klientów lub wykonuje obowiązki, których nie da się po prostu przerwać na dwie godziny. Choć praca zdalna stała się popularniejsza, nadal nie jest dostępna dla wszystkich.
W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się dyskusje na ten temat. Rodzice pytają, dlaczego placówki zakładają, że mama lub tata mogą bez problemu zwolnić się z pracy w środku dnia. Niektórzy przyznają, że wykorzystują na takie okazje urlop wypoczynkowy, inni proszą przełożonych o wcześniejsze wyjście, a jeszcze inni po prostu nie są w stanie pojawić się na występie.
Najtrudniejsze są jednak emocje dzieci.
„Patrzyłam na puste krzesło”
– Mam dwóch synów w wieku 4 i 6 lat. Przedszkole organizuje praktycznie każde większe wydarzenie około południa. Za pierwszym razem udało mi się wyrwać z pracy, ale później było coraz trudniej. Kiedy nie przyszłam na przedstawienie z okazji Dnia Rodziny, młodszy syn po powrocie do domu zapytał, dlaczego wszyscy mieli mamę albo tatę, a on nie. To było naprawdę przykre – mówi Anna.
– Pracuję w sklepie. Nie mam możliwości zamknięcia stanowiska i wyjścia na dwie godziny. Kiedy dostałam informację, że występ odbędzie się o 11:30, wiedziałam, że nie dam rady dotrzeć. Córka była zawiedziona. Wieczorem powiedziała, że podczas występu cały czas patrzyła na krzesło przygotowane dla mnie. Do dziś mam wyrzuty sumienia, choć wiem, że nie miałam wyjścia – opowiada Karolina, mama 5-latki.
– Najbardziej irytuje mnie założenie, że rodzice zawsze mogą dostosować się do planów przedszkola. Mój urlop nie jest z gumy. W ciągu roku jest kilka przedstawień, zebrania, konsultacje i różne wydarzenia specjalne. Chciałabym uczestniczyć we wszystkim, ale zwyczajnie nie jestem w stanie. Mam syna w wieku 4 lat i córkę w wieku 9 lat. Gdybym brała wolne za każdym razem, zabrakłoby mi dni urlopowych jeszcze przed wakacjami – przyznaje Marta.
Czy można to organizować inaczej?
Oczywiście nie ma rozwiązania idealnego. Organizacja wydarzeń popołudniami oznacza dłuższą pracę nauczycieli i konieczność dostosowania całego harmonogramu placówki. Z drugiej strony coraz więcej rodziców uważa, że obecny model nie odpowiada realiom współczesnych rodzin.
Niektórzy proponują organizowanie najważniejszych uroczystości późnym popołudniem lub umożliwienie uczestnictwa online. Inni zwracają uwagę, że wystarczyłoby ograniczyć liczbę wydarzeń wymagających obecności rodziców w ciągu roku i skupić się na tych naprawdę wyjątkowych.
W całej dyskusji łatwo zgubić najważniejszą perspektywę – dzieci. To one tygodniami ćwiczą wierszyki, piosenki i układy taneczne. To one wypatrują znajomych twarzy na widowni. I to one najczęściej nie rozumieją, dlaczego mama albo tata nie mogli przyjść.
Może więc warto zadać sobie pytanie: czy organizacja przedszkolnych uroczystości rzeczywiście nadąża za rzeczywistością, w której żyją dzisiejsze rodziny? Bo choć nauczyciele i rodzice zwykle mają ten sam cel, czasem wystarczy jedna godzina w kalendarzu, by obie strony znalazły się po przeciwnych stronach barykady.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: „Pani z przedszkola nadaje się tylko do zwolnienia. Krzyknęła na moją Julcię i biedactwo się popłakało”