Nie ustąpiła dziecku miejsca w samolocie. „Dziewczynka tak krzyczała, że stewardessa przyszła zapytać, co się stało”
Czy osoba, która zapłaciła za miejsce przy oknie, powinna oddać je płaczącemu dziecku? Zdaniem wielu internautów – nie. Film tiktokerki Antoniny Wołczańskiej pokazał, że coraz więcej osób uważa, iż empatia nie oznacza rezygnacji z czegoś, za co wcześniej się zapłaciło.

Antonina Wołczańska, tiktokerka, a prywatnie mama dwóch chłopców, opublikowała nagranie, które w ciągu zaledwie dwóch dni obejrzano blisko milion razy. Już na początku opowiedziała o sytuacji, która spotkała ją podczas lotu.
– Nie ustąpiłam dziecku miejsca przy oknie w samolocie, mimo że krzyczało tak, że stewardessa przyszła zapytać, co się stało – mówi Antonina.
Matka nie ustąpiła dziecku miejsca przy oknie
Influencerka wyjaśnia, że doskonale rozumie, jak ważne dla dzieci jest siedzenie przy oknie. Dlatego wraz z mężem zawsze rezerwują miejsca w dwóch rzędach – tak, aby każde z ich dzieci mogło siedzieć przy oknie z jednym z rodziców. Podczas ostatniej podróży wszystko było zaplanowane.
– Lecieliśmy na wakacje. Mój mąż usiadł przy oknie z jednym synem. Ja poszłam rząd dalej i już widzę, że na moim miejscu przy oknie siedzi dziewczynka. Od razu sobie pomyślałam, że będzie wesoło – opowiada kobieta.
Mama dziewczynki wyglądała na zakłopotaną. Antonina spokojnie wyjaśniła, że to jej miejsce i poprosiła o jego zwolnienie.
Kiedy dziewczynka musiała się przesiąść, zaczęła głośno płakać. Hałas był tak duży, że do sytuacji podeszła stewardessa i zapytała, czy wszystko w porządku.
„Po prostu kupiliśmy te miejsca”
Choć sytuacja była nieprzyjemna, Antonina podkreśla, że nie ma pretensji do samego dziecka. Zwraca jednak uwagę na coś innego: chociaż sama nie ustąpiła miejsca dlatego, by jej własne dziecko mogło usiąść przy oknie, doskonale rozumie tych, którzy po prostu nie zgodziliby się na zamianę.
– Mój komfort podróży z dzieckiem znacząco by się obniżył, ale tak naprawdę rozumiem nawet bezdzietnych, którzy by tego miejsca nie ustąpili. Po prostu je kupili.
Na końcu nagrania dodaje jeszcze jedną rzecz.
Jej zdaniem dopłata za wybór miejsca – wynosząca około 30 zł – często pozwala uniknąć takich niepotrzebnych konfliktów i stresujących sytuacji już na pokładzie samolotu.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby TikTok i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„Po to są bilety i numery miejsc”
Pod nagraniem pojawiło się już ponad 1500 komentarzy. Co ciekawe, zdecydowana większość internautów poparła decyzję influencerki. Jedna z osób napisała:
„Dobrze zrobiłaś. To lekcja dla rodziców i dziecka, że nie da się mieć w życiu wszystkiego”.
Ktoś inny dodał krótko:
„Po to są bilety i numery miejsc, żeby każdy znalazł swoje miejsce”.
Pojawiły się również bardziej stanowcze opinie:
„To wina tylko i wyłącznie rodziców i wychowania dziecka. Ja bym nie ustąpił za nic. Kupiłem to miejsce, bo lubię spać podczas lotu i nie chcę co chwilę przepuszczać kogoś do toalety”.
Wiele osób zwracało uwagę, że dzieci – podobnie jak dorośli – muszą uczyć się, że nie każde marzenie da się spełnić.
„Dziecko musi się też nauczyć, że nie zawsze w życiu dostajemy wszystko, czego chcemy. Ja bym nie ustąpiła, bo to nie jest sprawa życia i śmierci ani zdrowia. Wyjątkiem byłaby osoba z niepełnosprawnością, kobieta w ciąży albo bardzo starsza osoba, jeśli sama miałabym miejsce przy przejściu. Ale dziecko może obejść się bez siedzenia przy oknie”.
„Też usłyszałam, że jestem okropna”
Pod filmem odezwały się także osoby, które przeżyły niemal identyczną sytuację.
„Miałam ostatnio dokładnie taką samą sytuację. Do tego usłyszałam mnóstwo komentarzy o tym, jaka jestem okropna, bo dziecko płacze. Starsze panie obgadywały mnie na głos. Dziecko zrobiło taki popis, że następnym razem rodzice na pewno nie będą żałować pieniędzy na miejsce przy oknie”.
To pokazuje, że podobnych historii jest znacznie więcej.
Cała dyskusja tak naprawdę nie dotyczyła samego miejsca przy oknie. Chodziło raczej o pytanie, kto powinien ponosić odpowiedzialność za komfort podróży. Z jednej strony trudno dziwić się dziecku, które marzy o siedzeniu przy oknie. Dla wielu maluchów lot samolotem jest wielkim wydarzeniem.
Z drugiej strony coraz więcej osób zwraca uwagę, że jeśli konkretne miejsce można zarezerwować za niewielką dopłatą, trudno oczekiwać, że inny pasażer zrezygnuje z czegoś, za co świadomie zapłacił.
I właśnie dlatego historia Antoniny Wołczańskiej wywołała tak ogromne emocje. Pokazuje bowiem, że empatia nie zawsze musi oznaczać rezygnację z własnych praw. Czasem największą przysługą, jaką rodzice mogą zrobić sobie i dziecku, jest po prostu wcześniejsze zaplanowanie podróży.
Zobacz także: