Dziadkowie nie chcą zajmować się wnukami w wakacje. „Teściowie wolą jechać do Egiptu, a chciałam im nawet zapłacić”
Dla jednych wakacje to czas odpoczynku, dla innych – dwa miesiące nieustannego kombinowania, kto zajmie się dziećmi. Nasza czytelniczka liczyła na pomoc teściów, tak jak przez poprzednie lata. Zamiast ustalać termin przyjazdu wnuków, usłyszała, że mają już zupełnie inne plany.

Współcześni dziadkowie są coraz bardziej asertywni. Z dumą wyznają, że po latach pracy chcą wreszcie zadbać o siebie i nie zamierzają spędzać całych wakacji jako bezpłatni opiekunowie. Rodzice z kolei często przyznają, że bez pomocy bliskich trudno im zorganizować dwa miesiące wolnego dzieciom.
„Usłyszałam, że w tym roku mają swoje plany”
Dzień dobry, piszę do Państwa, bo sama już nie wiem, czy to ja mam zbyt duże oczekiwania, czy świat naprawdę stanął na głowie.
Mam dwoje dzieci – siedem i dziewięć lat. Razem z mężem pracujemy na pełny etat. Jak chyba większość rodziców, każdego lata musimy się nagimnastykować z zaplanowaniem dzieciom wakacji. Trochę urlopu, trochę półkolonii, trochę obozów i zawsze tydzień albo dwa u dziadków. Tak było od lat.
Dzieci uwielbiają jeździć do teściów. Mają ogród, psa, jeżdżą na rowerach, chodzą na lody. Wszyscy byli zadowoleni. Dlatego nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że w tym roku może być inaczej.
„Powiedzieli, że lecą do Egiptu”
Kiedy zadzwoniłam do teściowej z pytaniem, w jakim terminie najlepiej przywieźć dzieci, usłyszałam, że w tym roku raczej się nie uda.
Pomyślałam, że może mają jakiś remont albo wizyty u lekarzy. Nic z tych rzeczy. Powiedziała, że wykupili wycieczkę do Egiptu.
Potem planują jeszcze kilka dni nad jeziorem ze znajomymi, a pod koniec wakacji jadą kamperem na południe Europy.
Szczerze? Zatkało mnie.
Nie dlatego, że żałuję im wakacji. Sama chciałabym móc tak podróżować. Po prostu przez chwilę miałam wrażenie, że wnuki przestały być dla nich ważne.
„Nawet zaproponowałam pieniądze”
Najbardziej boli mnie to, że naprawdę próbowałam znaleźć rozwiązanie.
Powiedziałam, że mogę zapłacić za ten tydzień. Nie chciałam, żeby dokładali do jedzenia czy atrakcji. Uznałam, że skoro oboje z mężem pracujemy, to będzie to po prostu uczciwe.
Teściowa tylko się zaśmiała i odpowiedziała: „To nie o pieniądze chodzi. Po prostu w tym roku chcemy wykorzystać lato po swojemu”.
Od tamtej rozmowy cały czas mam mieszane uczucia.
Z jednej strony wiem, że nie mają obowiązku zajmować się naszymi dziećmi. Naprawdę to rozumiem.
Z drugiej strony trudno mi pogodzić się z myślą, że wolą spędzić dwa tygodnie w hotelu z drinkiem niż tydzień z własnymi wnukami, które przez cały rok pytają, kiedy znowu do nich pojadą.
„Może to ja żyję dawnymi wyobrażeniami?”
Najbardziej jest mi przykro, kiedy dzieci pytają, dlaczego w tym roku nie pojadą do babci i dziadka.
Nie potrafię powiedzieć: „Bo wybrali Egipt”. Mówię, że mają swoje plany i może uda się spotkać później.
Coraz częściej słyszę, że dzisiejsi dziadkowie są inni niż kiedyś. Chcą podróżować, rozwijać swoje pasje, korzystać z emerytury i nie podporządkowywać życia rodzinie.
Może rzeczywiście tak powinno być.
Tylko że ja pamiętam własnych dziadków zupełnie inaczej. Wakacje z wnukami były dla nich świętem, a nie przykrym obowiązkiem, z którego trzeba się wykręcić.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Komentarz redakcji
Ten list pokazuje dylemat, z którym mierzy się dziś wiele rodzin. Rodzice często liczą na pomoc dziadków podczas wakacji, bo pogodzenie pracy z dwumiesięczną przerwą od szkoły bywa ogromnym wyzwaniem. Jednocześnie dziadkowie mają prawo decydować o swoim czasie i nie są zobowiązani do zapewniania opieki nad wnukami.
Najtrudniejsze wydaje się znalezienie równowagi między tymi dwoma perspektywami. Z jednej strony trudno dziwić się rodzicom, którzy czują rozczarowanie, gdy długo planowana pomoc nagle okazuje się niemożliwa. Z drugiej – coraz więcej seniorów chce aktywnie korzystać z emerytury i realizować własne marzenia. Być może najważniejsze jest to, aby takie oczekiwania i plany omawiać z odpowiednim wyprzedzeniem, zanim pojawią się wzajemne pretensje i poczucie zawodu.
Zobacz także:
- „Dziadkowie zabrali Lilkę na tydzień do Gołębiewskiego, wrócili sami, z pustą walizką. Nigdy im tego nie daruję”
- „Mój syn wrócił ze wsi z kieszeniami pełnymi banknotów. Gdy zapytałam dziadka, skąd dziecko ma tyle pieniędzy, rozpętała się awantura”
- „Wnuczka zamieszkała ze mną na czas remontu. Miałam jej pilnować, a ona zapadła się pod ziemię. Jak mogłam tak zawieść córkę i zięcia?”