Dojmujące sceny za parawanem w Jastarni. „Była 7 rano. Nie mogłam oderwać oczu od tego 6-latka”
„Są takie obrazy, których nie da się zapomnieć. Wystarczy kilka minut, żeby zupełnie obce dziecko zostało w naszej głowie na długo po powrocie z wakacji. Tego ranka w Jastarni patrzyłam na małego chłopca i czułam narastającą bezsilność. Najbardziej bolało mnie to, że nikt nie wydawał się dostrzegać tego, co widziałam ja” – pisze nasza czytelniczka.

Plaże nad Bałtykiem o świcie wyglądają zupełnie inaczej niż w środku dnia. Jest cicho, spokojnie i prawie pusto. Nasza czytelniczka właśnie dlatego lubi wychodzić nad morze wcześnie rano. Podczas tegorocznego urlopu w Jastarni zobaczyła jednak scenę, która odebrała jej całą przyjemność z porannego spaceru.
„Chciałam przez chwilę posiedzieć sama”
Dzień dobry, pojechaliśmy z rodziną do Jastarni na tydzień. Mamy dwójkę dzieci i jak większość rodziców dobrze wiemy, że podczas wakacji trudno znaleźć choć chwilę tylko dla siebie. Któregoś ranka obudziłam się bardzo wcześnie. Była dopiero siódma, mąż i dzieci jeszcze spali, więc pomyślałam, że wykorzystam ten moment i pójdę sama na plażę z kubkiem kawy.
Uwielbiam takie poranki. Morze jest spokojne, na piasku nie ma jeszcze tłumów, a człowiek może po prostu posiedzieć i posłuchać fal. Usiadłam niedaleko wejścia na plażę i cieszyłam się ciszą. Po kilku minutach przyszła trzyosobowa rodzina – mama, tata i chłopiec, który miał może sześć lat. Był mniej więcej w wieku moich dzieci.
Aż zaśmiałam się w duchu, bo chyba każdy Polak zna ten typ, który przybiega o świcie, żeby zająć jak najlepsze miejsce. Rozłożyli parawan, wbili go w piasek, postawili dwie torby i ręczniki. Wszystko trwało dosłownie kilka minut. W pewnym momencie usłyszałam, jak tata mówi do chłopca:
– Posiedzisz chwilę, dobrze? Pilnuj miejsca. Zaraz wrócimy.
Chłopiec skinął głową. Rodzice odwrócili się i poszli w stronę wyjścia z plaży. NA początku nie zwróciłam na to większej uwagi. Pomyślałam, że może czegoś zapomnieli. Spodziewałam się, że za dwie, trzy minuty znowu ich zobaczę. Mijał jednak czas, a oni nie wracali.
„Siedział tam zupełnie sam”
Chłopiec najpierw bawił się łopatką, później zaczął patrzeć w stronę wejścia na plażę. Co kilka chwil podnosił głowę, jakby sprawdzał, czy rodzice już idą. Pojawiali się kolejni turyści, ktoś przechodził z psem, ktoś biegał brzegiem morza. W tym wszystkim sześciolatek siedział samotnie za dużym parawanem i po prostu czekał.
Nie wyglądał na przestraszonego, ale było mi go zwyczajnie żal. Myślałam o własnych dzieciach. Nie wyobrażam sobie powiedzieć sześciolatkowi: „Pilnuj miejsca”, a samemu zniknąć z pola widzenia. Dla dorosłego to może być kilka minut. Dla dziecka taki czas potrafi ciągnąć się w nieskończoność.
Po mniej więcej trzydziestu minutach rodzice wrócili. Nie wyglądali na zdenerwowanych ani zmartwionych. Rozmawiali między sobą, śmiali się. Ich syn siedział dokładnie tam, gdzie kazali mu czekać. Nie oddalił się ani na krok. Po prostu wykonywał polecenie.
Nie wiem, może dla jego rodziców było to coś zupełnie normalnego. Być może uznali, że nic złego nie mogło się wydarzyć. Ja patrzyłam na to zupełnie inaczej. Nie wyobrażam sobie, że miałabym zostawić moje dzieci same na plaży, jeszcze z tak głupiego powodu jak pilnowanie miejsca. Wstałam i poszłam do hotelu, żeby wyściskać moje dzieciaki, chociaż teraz trochę żałuję, że nie podeszłam do tych rodziców i nie powiedziałam im, co o nich myślę.
Od redakcji
W sezonie wiele osób wybiera się na plażę bardzo wcześnie, by znaleźć dogodne miejsce. Warto jednak pamiętać, że kilkuletnie dzieci potrzebują stałej opieki dorosłych. Nawet jeśli wydają się spokojne i odpowiedzialne, pozostawienie ich samych – choćby na krótki czas – może być niebezpieczne.
Wakacyjne wspomnienia buduje się przede wszystkim dzięki wspólnie spędzonemu czasowi. Trudno oczekiwać od sześciolatka, że będzie pełnił funkcję „strażnika” parawanu, podczas gdy dorośli zajmują się innymi sprawami.
Zobacz także:
- Przykre sceny na plaży w Łebie: ludzie odwracali wzrok. „Chłopiec prosił mamę, żeby przestała. Aż zanosił się płaczem”
- „Pozwalam dziecku chodzić za potrzebą do morza, nie będę wydawać 5 zł. Po tym, co usłyszałam od obcej kobiety, długo nie mogłam dojść do siebie”
- Karygodne zachowanie matki na plaży nad Bałtykiem. „Puściły jej wszystkie hamulce. Biedne dziecko”