Reklama

Do naszej redakcji napisała rezydentka jednego z biur podróży, która od lat pracuje w Turcji i opiekuje się polskimi turystami. W swoim liście opisała sytuację, która do dziś budzi w niej zdziwienie. Jak przyznaje, właśnie wtedy pomyślała, że na wakacjach all inclusive niektórzy pokazują swoją najmniej sympatyczną stronę.

„Pracuję z Polakami od lat i naprawdę lubię tę pracę, ale...”

Jestem rezydentką w Turcji od kilku lat. Odbieram turystów z lotniska, pomagam przy zakwaterowaniu, rozwiązuję problemy, organizuję wycieczki. Przez ten czas spotkałam tysiące osób. Większość jest fantastyczna. Uprzejma, wyrozumiała i po prostu nastawiona na odpoczynek. Zdarzają się jednak sytuacje, które zostają w pamięci na długo.

Nie lubię generalizować. Sama jestem Polką i wiem, że wszędzie trafiają się różni ludzie. Ale czasem mam wrażenie, że formuła all inclusive u niektórych uruchamia przekonanie, że skoro zapłacili, to mogą wymagać absolutnie wszystkiego.

Właśnie dlatego przypomniał mi się pewien ojciec, którego poznałam kilka sezonów temu.

„Skoro płacę, to mam prawo wymagać”

Był drugi dzień pobytu. Hotel miał bardzo dobre opinie, a goście byli generalnie zadowoleni. Rano podszedł do mnie mężczyzna wypoczywający z rodziną. Od początku było widać, że jest zdenerwowany.

– Proszę coś z tym zrobić. W pokoju nie została wymieniona pościel – powiedział stanowczo.

Przyznam, że trochę mnie to zdziwiło. Dopytałam, czy doszło do jakiegoś zabrudzenia albo incydentu wymagającego natychmiastowej wymiany.

– Nie, ale jest brudna.

Wyjaśniłam spokojnie, że ręczniki są wymieniane codziennie, natomiast w większości hoteli pościel nie jest zmieniana każdego dnia. To standard stosowany nie tylko w Turcji, ale również w wielu innych krajach. Mężczyzna nie dawał jednak za wygraną.

– Dzieci nanoszą piasek i robi się syf. Ja za to płacę. Skoro płacę, to mam prawo wymagać.

Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, że rodzina praktycznie nie korzystała z plaży. Dzieci bawiły się głównie przy hotelowym basenie i w piaskownicy znajdującej się na terenie obiektu. Naprawdę trudno było mi zrozumieć, dlaczego po jednej nocy pościel miała zostać uznana za wymagającą natychmiastowej wymiany.

„To nie był problem z pościelą”

Oczywiście zgłosiłam sprawę do hotelu. To część mojej pracy. Jednak do dziś pamiętam nie samą skargę, ale sposób myślenia tego człowieka. Bo tak naprawdę nie chodziło o pościel.

Chodziło o przekonanie, że jeśli zapłaciło się za wyjazd, to każda, nawet najbardziej przesadzona zachcianka powinna zostać spełniona natychmiast. Bez refleksji, bez spojrzenia na sytuację z drugiej strony.

W branży turystycznej często żartujemy, że all inclusive pokazuje prawdziwe oblicze człowieka. Niektórzy stają się jeszcze milsi i bardziej wyluzowani. Inni zaczynają traktować obsługę jak prywatną służbę.

Nigdy nie zapomnę tamtego ojca właśnie dlatego, że był symbolem pewnego podejścia. „Płacę, więc wszystko mi się należy”.

A przecież wakacje mają być przede wszystkim odpoczynkiem. Także od nieustannego szukania powodów do narzekania.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Czytaj też: „Na wakacje nad Bałtykiem dla rodziny 2+1 wydałam 1000 zł, razem z noclegiem”. Polka odkryła tajemnicę tanich wakacji

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...