Pojechał na all inclusive w hotelu dla dorosłych: „Zupełnie inny rodzaj spokoju”. Panie, to nie dzieci są problemem
Ach, urlopie, upragniony urlopie! Chyba zgodzicie się ze mną, że dla Polaków jedną z ulubionych form spędzania wakacji są wczasy typu all inclusive. Choć w pakietach można przebierać, pojawia się jeszcze jeden temat: hotelu tylko dla dorosłych, do którego dzieci wstępu nie mają.

Jakiś czas temu na platformie Threads pojawił się wpis, który wywołał dyskusję wśród internautów. Użytkownik opisał swoje doświadczenia z wakacji all inclusive w hotelu 18+.
„Wakacje all inclusive w hotelu tylko dla dorosłych... jeszcze nigdy na wyjeździe nie czułem takiego odpoczynku. Nie mam nic do dzieci, ale hotel bez dzieciaków to zupełnie inny rodzaj spokoju. Zarówno przy basenie, na plaży, jak i w restauracjach”.
Autor wpisu podkreślił też, że wybór hotelu dla dorosłych nie oznacza zamknięcia się w czterech murach, choć oczywiście każdy ma do tego prawo, jeśli preferuje właśnie taki rodzaj wypoczynku.
No właśnie: wypoczynku. Wakacje mają być czasem regeneracji, a każdy ma prawo wybrać miejsce, w którym najlepiej odpoczywa. Gdy mowa o wakacjach typu all inclusive, jedni szukają animacji dla dzieci, zjeżdżalni i rodzinnej atmosfery. Inni chcą ciszy, czytania książki przy basenie i spokojnego wieczoru bez wrzasków pluskających się dzieci.
Czy dzieci naprawdę są największym problemem na wakacjach all inclusive?
Temat hoteli tylko dla dorosłych niemal zawsze wywołuje emocje. Dla części osób to idealne rozwiązanie – miejsce, gdzie można odpocząć od codziennego zgiełku. Dla innych brzmi jak kolejny przykład izolowania się od rodzin z dziećmi. Jednak w komentarzach pod wpisem szybko pojawiła się inna refleksja: może problemem wcale nie są dzieci?
Jedna z internautek napisała: „Byłam na all inclusive w hotelu dla dorosłych w Turcji. Niestety wielu dorosłych zachowywało się w taki sposób, że nawet niewychowane dzieci to przy nich aniołki prosto z klasztoru kontemplacyjnego. Generalnie w hotelach z opcją AI jedyną moją korzyścią jest jedzenie dostępne praktycznie w każdym momencie. Poza tym lubię jak najczęściej oddalać się od hotelu”.
To komentarz, który dobrze pokazuje pewien paradoks. Sam fakt, że hotel nie przyjmuje dzieci, nie gwarantuje automatycznie spokoju, kultury i dobrego zachowania. Dorośli również potrafią być głośni, roszczeniowi i ignorować innych. Albo... pod wpływem.
Dorośli (też) nie umieją się zachować
Rozumiem osoby, które wybierają hotele tylko dla dorosłych. Tak jak rodziny z dziećmi mają prawo szukać miejsc przyjaznych najmłodszym, tak samo inni turyści mogą chcieć spędzić urlop w spokojniejszym otoczeniu. Nie każdy lubi dziecięcy gwar przy basenie. Nie każdy chce podczas kolacji słuchać krzyków czy oglądać animacje od rana do wieczora. To nie musi oznaczać niechęci do dzieci – czasem oznacza po prostu potrzebę innego rodzaju wypoczynku.
Jednak to, że dzieci w hotelu nie będzie, nie oznacza, że na jego terenie będzie panować głucha cisza. Czasem jest... jeszcze gorzej. Jeden z komentujących zauważył pewien problem:
„Z moich doświadczeń z all inclusive wynika, że dzieci akurat to najmniejszy problem w takim miejscu. Są zagłuszane przez setki dorosłych chlających od rana do nocy darmowe, rozwodnione drinki”.
No właśnie. Pozwólcie, że sparafrazuję: gdy nie ma dzieci – w tym wypadku w hotelu – to jesteśmy niegrzeczni. Dajemy ponieść się wakacyjnej aurze, a gorące temperatury połączone z nawadnianiem się napojami wyskokowymi może skutkować awanturami, wulgarnością i kompletnym rozpasaniem.
„Od samych dzieci gorsi są ich rodzice”
Tak, dzieci też bywają rozpasane. Jednak często wynika to z tego, że rodzice nie wyznaczają jasnych zasad.
„Od samych dzieci gorsi są ich rodzice, bo kompletnie nie reagują na ich odpały. Ostatnio lecimy, ojciec siedzi z dwoma dzieciakami tak po 10-14 lat. Na telefonie jakieś gówno z piszczącą i głośną muzyką. Ojciec zaskoczony, że im uwagę zwróciłem, żeby przyciszyli, bo uszy krwawią od tego badziewia. Dzieciaki ściszyły i dalej było ok”.
To właśnie ten aspekt najczęściej powraca w podobnych dyskusjach. Dzieci zachowują się jak dzieci. Biegają, śmieją się, czasem płaczą, czasem zapominają o zasadach. Rolą dorosłych jest jednak reagować i uczyć je funkcjonowania wśród innych ludzi.
Problem pojawia się wtedy, gdy rodzic uznaje, że skoro jest na wakacjach, to wszystkie zasady przestają obowiązywać.
Najważniejsze to nie być egoistą
Dyskusja o hotelach bez dzieci często sprowadza się do pytania: kto bardziej przeszkadza – najmłodsi czy dorośli? Tymczasem odpowiedź może być prostsza. Najbardziej męczące nie są dzieci ani osoby dorosłe same w sobie. Najbardziej męczące są osoby, które zapominają, że nie są same.
Dziecko może płakać, bo jest zmęczone. Może się ekscytować i być głośne. Ale rodzic powinien pamiętać, że inni również mają prawo do odpoczynku.
Podobnie dorosły ma prawo wypić jakiś napój przy basenie i cieszyć się urlopem, ale nie oznacza to, że może ignorować komfort osób obok.
Być może więc prawdziwy podział nie przebiega między rodzicami i osobami bez dzieci. Nie chodzi nawet o hotele rodzinne i te tylko dla dorosłych. Chodzi o coś znacznie prostszego – o wzajemny szacunek i świadomość, że wakacje są wspólną przestrzenią.
Zobacz także:
- „Nie mogę wyjść do knajpy, bo wstydzę się swojego dziecka. Wrzeszczy i rzuca makaronem”. Matka załamana rodzinnym urlopem
- „Moja rodzina stała się pośmiewiskiem na all inclusive w Turcji. Najpierw nałożyłam na talerz kawałek baklawy. Po chwili podszedł kelner”
- „Babcia chce wziąć na wakacje tylko jedno z moich dzieci. Mogłaby się bardziej postarać i zabrać dwoje”