Z urlopu w Ustce wróciła zdruzgotana. „Nigdy nie zapomnę twarzy tego dziecka. Matka udawała, że nic się nie stało”
„Najpierw pomyślałam, że chyba źle widzę. Po chwili zaczęłam się rozglądać, licząc, że za moment wszystko się wyjaśni. Minuty mijały, a ja coraz bardziej czułam, że jeśli zaraz nie zareaguję, długo będę mieć wyrzuty sumienia. Tego widoku z plaży w Ustce nie zapomnę chyba do końca życia” – pisze nasza czytelniczka.

Wakacje nad Bałtykiem mają być czasem odpoczynku i beztroski. Nasza czytelniczka przyznaje jednak, że z tegorocznego wyjazdu do Ustki najbardziej zapamiętała nie piękne zachody słońca ani spacery czy czas spędzony z rodziną, lecz kilka minut, które – jak twierdzi – nie powinny się wydarzyć.
„Na twarzy tej dziewczynki malowała się rozpacz”
Dzień dobry, pojechaliśmy z mężem i dwójką dzieci na tydzień do Ustki. Trafiliśmy na piękną pogodę, więc niemal całe dnie spędzaliśmy na plaży. Każdy, kto był tam w sezonie, wie, jak wygląda taki obrazek – setki parawanów, dzieci biegające z wiaderkami, kolejki po lody i tłumy ludzi.
Kilka metrów od naszego parawanu leżała kobieta z córeczką, która miała może pięć albo sześć lat. Dziewczynka bawiła się przez dłuższą chwilę, potem położyła się na ręczniku i najwyraźniej zasnęła.
Nie zwróciłabym na to większej uwagi, gdyby po jakimś czasie kobieta nie wstała. Poprawiła kapelusz, wzięła telefon, zarzuciła na ramię plażową torbę i odeszła w stronę promenady. Zdziwiłam się, bo ja nigdy nie zostawiłabym dziecka samego, ale pomyślałam, że na pewno zaraz wróci.
Minęło kilkanaście minut. Dziewczynka otworzyła oczy i usiadła na ręczniku. Najpierw spokojnie rozejrzała się dookoła, jakby chciała sprawdzić, gdzie jest mama. Po chwili wstała i zaczęła chodzić wokół parawanu. Patrzyłam na nią coraz bardziej zaniepokojona.
Słyszałam, jak woła:
– Mamusiu?!
Na jej twarzy pojawił się strach, którego chyba nigdy nie zapomnę. Nie płakała jeszcze, ale było widać, że za chwilę wpadnie w panikę. Nie potrafiłam siedzieć bezczynnie. Podeszłam do niej, bo sama jestem mamą i wiedziałam, jak przerażające musi być dla kilkuletniego dziecka obudzenie się na zatłoczonej plaży bez najbliższej osoby.
Zapytałam spokojnie, jak ma na imię i czy wie, gdzie jest mama. Dziewczynka tylko pokręciła głową i powiedziała, że „chyba poszła”. Usiadłam z nią na ręczniku i próbowałam ją uspokoić. Powiedziałam, że na pewno zaraz wróci i że nie jest sama.
„Mama wróciła z kawą i gofrem”
Po kilku minutach zobaczyłam kobietę wracającą od strony deptaka. W jednej ręce trzymała kawę, w drugiej papierowe tacki z goframi. Podeszła do parawanu zupełnie spokojnie. Dziewczynka od razu się do niej przytuliła.
Spodziewałam się, że usłyszę przeprosiny albo zobaczę choć odrobinę skruchy. Nic takiego się nie wydarzyło. Kobieta spojrzała na mnie i powiedziała tylko:
– Przecież spała. Nie będę jej budzić.
Byłam tak zaskoczona, że przez chwilę nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Wydukałam w końcu, że mała obudziła się kilka minut temu i bardzo się przestraszyła. Kobieta wzruszyła ramionami.
– Nic jej się przecież nie stało.
To zdanie zostało ze mną do końca wakacji. Nie wiem, czy ta mama zdaje sobie sprawę, co mogło się wydarzyć. Nie chodzi nawet o najczarniejsze scenariusze.
Na tak zatłoczonej plaży wystarczy chwila, żeby przestraszone dziecko zaczęło szukać rodzica na własną rękę. Wystarczy, że pójdzie między parawany albo w stronę zejścia z plaży i po kilku minutach samo nie będzie wiedziało, gdzie jest.
Nie potrafię sobie wyobrazić, żebym świadomie zostawiła je same na plaży, nawet jeśli śpią. Kawa i gofr mogą poczekać. Poczucie bezpieczeństwa dziecka nie.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Komentarz redakcji
Pozostawienie małego dziecka bez opieki na plaży może wiązać się z poważnym ryzykiem. W zatłoczonych nadmorskich miejscowościach wystarczy chwila, by maluch po przebudzeniu oddalił się w poszukiwaniu rodzica i stracił orientację. W takich sytuacjach liczy się każda minuta.
Jeśli dorosły musi odejść choćby na chwilę – do toalety, po napój czy przekąskę – najbezpieczniej zrobić to na zmianę z drugim opiekunem albo poprosić zaufaną (!) osobę o przypilnowanie dziecka. Nawet krótka nieobecność może być dla kilkuletniego dziecka źródłem ogromnego stresu, zwłaszcza gdy budzi się w obcym, pełnym ludzi miejscu.
Zobacz także:
- Karygodne zachowanie matki na plaży nad Bałtykiem. „Puściły jej wszystkie hamulce. Biedne dziecko”
- Dantejskie sceny za parawanem w Kołobrzegu. „Po wszystkim matka wytarła ręce i udawała, że nic się nie stało”
- Kłopotliwa scena na plaży w Międzyzdrojach: matka myślała, że nikt nie zauważy? „Ludzie odwracali wzrok”