Reklama

Paulina długo wybierała imię dla syna i od początku wiedziała, że chce, by miało dla niej wyjątkowe znaczenie. Bogdan miał być pamiątką po człowieku, który w jej dzieciństwie zastępował jej ojca i był jedną z najważniejszych osób w jej życiu. Dziś, kiedy słyszy, jak koledzy syna nazywają jego imię „wiejskim” i naśladują za nim odgłosy świni, trudno jej powstrzymać łzy.

To miał być hołd dla najważniejszego mężczyzny w jej dzieciństwie

Paulina wychowywała się bez taty. Na szczęście miała obok siebie dziadka, który był dla niej kimś znacznie więcej niż tylko ukochanym członkiem rodziny. To właśnie on był człowiekiem, do którego mogła przyjść z każdym problemem, który ją wspierał i dawał jej poczucie bezpieczeństwa.

– Dziadek był dla mnie jak tata. Miał ogromne serce i zawsze mogłam na niego liczyć – opowiada Paulina.

Kiedy więc urodził się jej syn, wybór imienia nie był dla niej przypadkowy. Chciała, żeby chłopiec nosił imię po swoim pradziadku, którego niestety nie miał okazji poznać.

Paulina była dumna z tego wyboru. Wiedziała, że nie jest to obecnie imię, które rodzice wybierają najczęściej, ale właśnie dlatego podobało jej się jeszcze bardziej. Dla niej nie było „stare”, „wiejskie” czy niemodne. Było imieniem człowieka, któremu zawdzięczała bardzo wiele.

Przez pierwsze lata nie zastanawiała się nawet, jak inni będą odbierać imię syna. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy Boguś poszedł do szkoły.

Najpierw były żarty, potem zaczęło się chrumkanie

Na początku Paulina próbowała podchodzić do tego spokojnie. Dzieci przecież często żartują z imion, nazwisk czy wyglądu kolegów. Liczyła na to, że chłopcy szybko znajdą sobie inny temat.

Tym bardziej że w ostatnim czasie imię Bogdan zaczęło być przez nich kojarzone z popularnym serialem „1670”, w którym pojawia się bohater o tym imieniu. Chłopcy uznali, że pasuje ono do „chłopa ze wsi” i zaczęli robić z Bogusia obiekt żartów.

Wystarczyło, że nauczyciel wyczytał jego nazwisko podczas sprawdzania obecności, a z tyłu klasy miały pojawiać się komentarze. Najgorsze jest jednak to, co dzieje się na przerwach: chłopcy przechodzą obok Bogusia i chrumkają.

Paulina przyznaje, że kiedy syn opowiedział jej o tym po raz pierwszy, poczuła przede wszystkim bezsilność. Z jednej strony chciała go nauczyć, żeby nie przejmował się głupimi komentarzami. Z drugiej – trudno powiedzieć dziecku, żeby ignorowało coś, co regularnie się powtarza.

Najbardziej boli ją jednak świadomość, że dla niej imię Bogdan jest symbolem miłości, a dla innych dzieci stało się powodem do poniżania jej syna.

Czy naprawdę można śmiać się z czyjegoś imienia?

Paulina zastanawia się, kiedy właściwie kończy się niewinny dziecięcy żart, a zaczyna zwykłe dokuczanie. Bo przecież samo imię nie powinno być powodem do wstydu.

Dzieci potrafią znaleźć powód do śmiechu niemal we wszystkim. Jedno ma nietypowe nazwisko, drugie okulary, trzecie piegi, czwarte mówi z charakterystycznym akcentem. Problem zaczyna się wtedy, gdy żart przestaje być zabawny dla osoby, której dotyczy. A Boguś nie uważa tego za zabawne.

Paulina widzi, że syn coraz bardziej przeżywa komentarze kolegów. I właśnie dlatego sama zaczęła zastanawiać się, czy mogła przewidzieć, że wybór tradycyjnego imienia będzie kiedyś dla jej dziecka problemem.

Tylko czy rodzic powinien wybierać imię dla dziecka przede wszystkim pod kątem tego, czy przypadnie do gustu jego przyszłym kolegom?

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...